Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 20-11-2017, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Park Dolinka Park Dolinka

Ostatnia deska ratunku?

Elbląg, Ostatnia deska ratunku? Odcinek drogi koło sklepu Biedronka (fot. AD).
Rek

Kraków zamierza sprzedawać dziury w swoich drogach. Wykupione przez mieszkańców wyrwy będą załatane przez miejski zarząd dróg i ozdobione nazwiskiem darczyńcy. Może skopiowanie tego pomysłu jest jedynym ratunkiem dla wielu elbląskich ulic i dla samochodów elblążan?

Pisze o tym „Gazeta Wyborcza Kraków”:
     To pomysł rodem z niemieckiego Niederzimmern w Turyngii. Miasto to podobnie jak Kraków boryka się z brakiem pieniędzy potrzebnych na załatanie wszystkich dziur. Urzędnicy niemieccy wpadli na pomysł, by podreperować gminny portfel i zaczęli dziury w drogach sprzedawać. Wszystkie uzupełnione w ulicach ubytki ozdabiane są tabliczką z nazwiskiem lub nazwą firmy, która prace sponsorowała. Dziury kosztują tam 50 euro i rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Chętni znajdują się nawet poza granicą Niemiec.
     Czy pomysł ten miałby szanse na realizację w Krakowie? – gdy z takim pytaniem zwróciliśmy się do Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, okazało się, że urzędnicy są już gotowi, by wprowadzić go w życie. – Nie jest tajemnicą, że brakuje nam pieniędzy, by doprowadzić do odpowiedniego stanu każdą krakowską ulicę – mówi Joanna Niedziałkowska, dyrektorka ZIKiT. – Sama idea „sprzedaży dziur” nie jest więc z naszego punktu widzenia tak absurdalna, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.
     Urzędnicy zamierzają zaproponować mieszkańcom formę nieopodatkowanej darowizny. Ma to wyglądać tak: Jan Kowalski, który zauważył dziurę w miejskiej drodze, np. w pobliżu swojego domu, zgłasza to telefonicznie, listownie lub osobiście w ZIKiT (opis z dokładną lokalizacją i zdjęciem będzie dodatkowym ułatwieniem dla urzędników). Po wycenie naprawy przez drogowców Kowalski wpłaca wymaganą kwotę i podpisuje niezbędne dokumenty. Na miejscu pojawiają się robotnicy, naprawiają drogę, a na specjalne życzenie mogą też umieścić w tym fragmencie jezdni tabliczkę z napisem „Jan Kowalski”. Kowalski dostanie też zaświadczenie o „zakupie dziury”.
     Ile ma kosztować przeciętna krakowska dziura? Taka o powierzchni zbliżonej do metra kwadratowego ok. 270 zł. To kwota minimalna. Za pozbycie się dużo większych wyrw, których na krakowskich ulicach również nie brakuje, trzeba by już zapłacić znacznie więcej.
     
     Źródło: „Gazeta Wyborcza Kraków”
     

oprac. PD
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • no to problem urzedników rozwiazany mozna wystawic cale miasto na sprzedaz
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    dzirawiec(2010-03-09)
  • Przecież płacimy już ciężko zarobione pieniądze m. in. na takie cele w postaci podatków, akcyzy itd
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    haracz(2010-03-09)
  • Kupmy sobie dziury a urzędnicy pieniądze na ten cel podzielą między sobą. Głupi narodzie kiedy zmądrzejesz ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-03-09)
  • Nie ma w elblągu tylu ludzi aby załatać wszystkie dziury, już dawno mówiono aby robić nawierzchnie betonowe, gwarancje na takie to mon 30 lat. Są kilkakrotnie trwalsze i bardzo odporne na warunki atmosferyczne
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    baniak(2010-03-09)
  • Co za bzdury pisza, od 2 lat jestesmy zieloni na mapie europy, druga irlandia. Kasa jest na wszystko
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Roky.b(2010-03-09)
  • "Cudowna" droga do Biedronki. .. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-03-09)
  • W urzędzie miejskim stworzy się pewnie z 5 etatów (dla znajomych królika) żeby inwentaryzować dziury w jezdni, obsługiwać potencjalnych kupców tych dziur, wydawać akty własności itd. itd. Zastanawiam się czy Miro mówiąc o Polsce jako o dzikim kraju nie miał racji ?????
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Zdziwiony(2010-03-09)
  • to na co wtedy pujda pieniadze przeznaczane na remonty dróg?? do prywatnych kieszeni?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ogr(2010-03-09)
  • U nas to dziury są tak wielkie że można by na nich montować całe bannery reklamowe, a nie tylko małe tabliczki
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    dgdjdgj(2010-03-09)
  • w sumie 270 zł za metr kwadratowy dziury to chyba sporo. Może warto kupić sprzęt do łatania i jakąś promocje zrobić np 200 zł. Inwestycja szybko by się zwróciła a i praca do końca życia. Do tego powinni jeszcze więźniów zatrudnić i niech pracują na swoje utrzymanie i już koszta jeszcze bardziej obniżone :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Akina(2010-03-09)
  • "nie jest więc z naszego punktu widzenia tak absurdalna" A z mojego punktu jest bardzo absurdalna. Skoro wyciągają rękę od zwykłych ludzi na łatanie dziur, w takim razie gdzie giną fundusze które powinny iść na remonty dróg? Nie dość że płacimy i tak za wysokie podatki, to mamy wam jeszcze dopłacać z własnej kieszeni za to że będziecie łaskawi przyjechać i załatać krater w ulicy?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jjjjjjjjjjjaaaaaaaaaaa(2010-03-09)
  • OMG 270 zł za załatanie jednej dziury. Za taką cenę to oczekiwał bym załatania dziury jakąś specjalną technologią dzięki której po zimie nie powstanie w tym samym miejscu kolejna dziura. Buahahaha a oni chcą 270 zł. za to że przyjedzie kilku dziadków, zamiesza smołę z odrobiną żwiru, uformuje z tego placek, wgniecie ten placek do dziury i posypie piaskiem.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mmmmmmmmmmmmmm(2010-03-09)
Reklama