Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Anioł w kolorze blue

Elbląg, Anioł w kolorze blue

- Dzięki dzielnicowym, których będzie widać na ulicach i którzy będą się interesować problemami mieszkańców, elblążanie poczują się bezpieczniej - przekonuje nowy komendant policji.

Osiedle Nad Jarem to jedno z miejsc Elbląga o fatalnej opinii.
     - Pod klatkami schodowymi jest pełno młodzieńców, którzy rzucają wulgarne słowa i potrafią zaczepiać przechodniów - mówi mężczyzna około pięćdziesiątki.
     - Szczególnie wieczorem strach wyjść z domu - dodaje starsza kobieta.
     To poczucie, że wokół nas nie jest zbyt bezpiecznie, chce zmienić nowy komendant elbląskiej policji. Młodszy inspektor Wacław Brudek przypomina, że bardzo dużo, jeśli nie najwięcej, zależy w tej sprawie materii od dzielnicowych, nazywanych "policjantami pierwszego kontaktu":
     
     Rezerwy energii
     Próby zmiany wizerunku dzielnicowych podejmowane są od początku lat dziewięćdziesiątych. To już 14 lat, ale - jak dotąd - nie widać spodziewanych efektów. Być może Elbląg będzie jednak pierwszym miastem, które znajdzie receptę na dobrego dzielnicowego.
     - Przez lata dzielnicowym dokładano zadań i papierkowej roboty - mówi Wacław Brudek. - My poprawiliśmy organizację ich pracy. Po kolejnych zmianach przepisów dzielnicowy nie musi już wykonywać wielu czynności, bo robią to za niego policjanci o innych specjalnościach. Dotyczy to np. dużej części tzw. wywiadów. Od kilku lat obowiązuje nowy przepis, na podstawie którego dane o podejrzanych zbierają policjanci z sekcji dochodzeniowej. Po co więc te same dane ma jeszcze zbierać dzielnicowy? Tego rodzaju czynności jest więcej i są to rezerwy, z których dotąd nie korzystaliśmy.
     
     Policjant – społecznik
     Zmiany w pracy elbląskich dzielnicowych weszły już w życie. Zamiast dotychczasowych czterech rewirów i czterech biur dla ponad 30 dzielnicowych, Elbląg został podzielony na dwa rewiry, a dzielnicowi dużo częściej niż do tej pory mają być widoczni na ulicach. Zdaniem komendanta, nowości to duży sprawdzian dla samych dzielnicowych:
     - Zabraliśmy im dużo papierkowej roboty i nie ma już uzasadnienia dla tego, by siedzieli za biurkami - opowiada Wacław Brudek. - Wydałem polecenie, aby dzielnicowi pracowali na dwie zmiany. Pierwsza zaczyna pracę o godz. 6.00, druga - o 14.00. Od pomysłowości dzielnicowych i kierowników rewirów zależeć będzie, czy i jak ten czas zostanie wykorzystany. Chcemy przy tym, aby nasi "policjanci pierwszego kontaku" zauważali problemy i próbowali je rozwiązywać.
     Dotyczy to np. młodzieży. Jest przecież wiele możliwości spędzania wolnego czasu, młodzież o nich nie wie lub z nich nie korzysta - i w tej sprawie dzielnicowi będą się musieli wykazać większą aktywnością.
     
     Sprawdzimy
     Poziom zadowolenia mieszkańców ze zmian policja sprawdzi za pomocą ankiet. A jeśli elblążanie zadowoleni nie będą?
     - Zastanowimy się, czy osoby, które są dzielnicowymi, pracują na właściwych stanowiskach - zapewnia komendant.

Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Prawo Liebermana: Wszyscy kłamią. Ale to nieważne, ponieważ i tak nikt nie słucha.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    picasso(2004-10-12)
  • "Dotyczy to np. młodzieży. Jest przecież wiele możliwości spędzania wolnego czasu, młodzież o nich nie wie lub z nich nie korzysta - i w tej sprawie dzielnicowi będą się musieli wykazać większą aktywnością. " Hahaha, juz widze jak pan dzielnicowy podchodzi do grupki 18-20latkow pijacych wieczorkiem piwo na osiedlu i zaproponuje im ciekawe gry i zabawy pozwalajace mile spedzic czas. Smiech na secenie. Ale czekam na dzien w ktorym zobacze dzielnicowego przechadzajacego sie po mojej ulicy. Powodzenia w realizacji nowego planu. Czekamy na efekty.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Jacek Dębek(2004-10-12)
  • Nagle wkracza cała banda wielka jak ilość tematów Kogo porobił hegemon kto się dorobiłl rabatów Kto na draksach ma przycinke, patrze psy na chwilę milknę By za moment buchnąć śmiechem, a to tylko dzielnicowy Chyba za karę wsadzony na Elbląskie rejony Ordynarnie jaram splifta i przycinam czy podejdzie Gdyby miał na miarę mundur to by wyglądał jakoś jeszcze A tak się prezentuje [...] przekomicznie śmiesznie....................
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Czarny(2004-10-13)
  • Co do młodzieży, która nie ma się czym zająć to wina miasta, które nie zapewnia sposobów spędzania wolnego czasu. Sam często przesiaduję pod klatkami z browarem, a chętnie na przykład pograłbym w piłkę na hali, lub też wybrał się na jakiś koncert lub inną imprezę masową. Miasto powinno organizować turnieje sportowe oraz imprezy kulturalne dostępne dla każdego. Swego czasu siedząc pod wspomnianą klatką podszedł dzielnicowy i powiedział coś w stylu, żebyśmy poszli stąd bo robimy złe wrażenie. Do pubu albo na dyskotekę. Owszem, poszlibyśmy z chęcią, jednak problem stanowi gotówka, nie każdemu bowiem kalkuluje się wydać kilkadziesiąt złotych w weekendowy wieczór. Nie każdy może sobie na to pozwolić. Więc niech nikt nie dziwi się, że młodzież siedzi pod klatką z braku zajęć, skoro nie ma innej możliwości. Nie rozumiem też wzburzenia starszych pań, które chętnie posadziłyby każdego "blokersa" na elektrycznym krześle za to, że z konieczności, nie z wyboru pije piwko z kolegami na osiedlu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jachu(2004-10-23)
  • I jeszcze jedno, mianowicie to, że "czasami wieczorem strach wyjść z domu". Osobiście nie widziałem przypadku by ktoś z bywalców osiedli zaczepiał swoich sąsiadów/sąsiadki, których widuje na codzień przy różnych okazjach. Zazwyczaj takie akcje zdarzają się nocą w obcych rejonach miasta. Ale może moi (i nie tylko) znajomi są inni mówiąc sąsiadom "Dobry wieczór", a i ci z kolei odbiegają od normy odpowiadając tym samym. Pozdrawiam.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jachu(2004-10-23)
Reklama