Wtorek 21-08-2018, imieniny Kazimiery, Joanny
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Była wiosna, pachniały kwiaty...

 
Elbląg, Była wiosna, pachniały kwiaty... fot. WS
Rek

Zna Elbląg od podstaw. Przyjechał tu wiosną 1945 roku. Mimo sędziwego wieku dokładnie pamięta wszystkie ważne daty i wydarzenia. Lech Baranowski wkrótce obchodzić będzie 90 urodziny. Jaka jest recepta na długowieczność? „Dobrze się odżywiam, nie piję, nie palę” - zdradza jubilat.

Lech Baranowski przyjechał do Elbląga jako dwudziestoczterolatek. W ewidencji ludności figuruje pod numerem 82. Od szesnastu lat jest Honorowym Obywatelem miasta. Skromny, lekko skrępowany zainteresowaniem wokół swojej osoby elbląski pionier chętnie i z łatwością wspomina dawne czasy.
     
     Jak pamięta pan Elbląg?
     
Oj, to nie to samo miejsce. Jak ja wkraczałem do Elbląga - a most z obecnej ulicy Warszawskiej był nieczynny, myśmy po kładce przechodzili, tam gdzie teraz są sklepy samochodowe stały piętrowe domy mieszkalne - to wszystko wypalone było. I jak zobaczyłem Elbląg to pomyślałem „po co myśmy tu przyszli?”. Dopiero powiedziałem dobre zdanie jak przekroczyliśmy bramę na Pionierskiej bramę i zobaczyłem kwiaty, piękny park, zabudowy, to pomyślałem „tak, ja tu mogę zostać”. Taki Elbląg mi się podoba. Było pięknie, kwiaty kwitły, bo to był kwiecień, 14. To do gustu mi przypadło. My zajęliśmy ten pierwszy budynek z prawej strony. Ja do tej pory tam mieszkam. Poczta jak była tak jest [przy ul. Kajki – przyp. red]. Tylko była w środku, a teraz jest z boku. I taka różnica tylko jest. Kiedyś ją mieli przebudować, a ja mówię, że póki będę żył, będę jej bronił. Bo ja tam 20 kwietnia usiadłem przy okienku. Główną pocztę to nam oddali dopiero 30 maja. (...) I później były ciężkie czasy. Pamiętajmy, że nie było polskiej władzy, była radziecka władza. Czas szabrowników był straszny. Brali wszystko jak szło, wywozili to. Nie widomo było, czy Elbląg będzie nasz czy rosyjski. Niektórzy uciekali, bo nie było pewności. Dopiero jak polskie wojsko weszło do Elbląga to się uspokoiło z tymi bandziorami rosyjskimi. Niesamowite rzeczy się działy.
     
     A jak teraz ocenia pan nasze miasto?
     
Podoba mi się, że Elbląg się rozbudowuje. To co ja widziałem 60 lat do tyłu, to nie ma porównania. Ogromna zmiana. Apartamenty na Starówce są piękne. Bardzo ładnie teraz jest. Przecież jak myśmy tu przyszli, to tu ruiny były. Pułkownika Dąbka to były kiedyś pastwiska, a teraz jak ulica ładna się zrobiła. Tam parę domków czerwonych było i nic więcej. Bydło chodziło po tym pastwisku.
     
     Czy przyjechał pan do Elbląga z myślą o pracy na poczcie?
     
Nie. Przypadek się złożył. Ja dołączyłem do dziesiątki, byłem w tej ekipie jedenasty. Z całej tej jedenastki tylko ja żyję. A nie byłem najstarszy, bo byłem trzeci od końca wiekowo. Musiałem się doszkolić. Miałem zupełnie inny zawód - tokarz precyzyjny. Myślałem o Zamechu. To mnie tu ściągnęło. Wyczytałem, że w Elblągu jest duży przemysł i tym się kierowałem. No, a że potem Zamech Rosjanie rozbierali i przecież dopiero w sierpniu go przekazali, to ja już w pocztę się zaangażowałem. I pracowałem przy okienku. Potem pracowałem w mleczarni, a po 10 latach, po zmianach organizacyjnych, przeszedłem do zakładów mięsnych. (...) Poczta była bardzo ważna. To była łączność z Polską. Telefonów nie było przecież. Mało to, nie było dojazdów, komunikacji. To ja pierwszych pięćdziesiąt listów zawiozłem do Tczewa. 25 kwietnia.

 


     Z okazji jubileuszu Lecha Baranowskiego Poczta Polska przygotowała pamiątkową kartę pocztową oraz okolicznościowy datownik.

Olga Kaszubska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

karma kanarek
Fretka
Królik minaturka
Cats Best 10L