Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 09-12-2016, imieniny Wiesława, Leokadii
 
Rek

UWAGA!

Chorzy z urojenia?

W elbląskim Szpitalu Wojskowym od miesiąca funkcjonuje tylko 1/3 oddziału psychiatrii. Na pozostałą część pomieszczeń dyrekcja placówki szuka dzierżawców.

Z chwilą powstania Narodowego Funduszu Zdrowia szpital podpisał nową umowę z jego oddziałem w Olsztynie. W umowie, która zastąpiła dotychczasowe kontrakty z kasami chorych: warmińsko - mazurską i branżową, znalazło się jednak mniej wykupionych przez Fundusz usług, niż dotąd.
     - Zamiast 120 łóżek dla potrzeb pacjentów mamy teraz niecałe 50 - mówi zastępujący dyrektora szpitala, dr Jacek Wójcik.
     Koordynator oddziału psychiatrii, dr Ryszard Panicz:
     - Zapotrzebowanie na szpitalne leczenie psychiatryczne w Elblągu i całym regionie jest ogromne i wciąż wzrasta z powodu bezrobocia, braku stałości warunków życiowych. Brak pieniędzy na leczenie odbije się na liczbie inwalidów i statystykach samobójstw.
     Jak mówi dr Panicz, w czerwcu oddział przyjął pacjentów na ponad 3 tysiące tzw. osobo-dni. Limit narzucony przez Fundusz to tymczasem 1395 osobo-dni. Dyrekcja zdecydowała więc o zamknięciu części oddziału. Dziś wyremontowane niedawno pomieszczenia stoją puste, a czas oczekiwania na przyjęcie do szpitala wydłużył się z dwóch tygodni do ponad dwóch miesięcy.
     - Zamknęliśmy całe skrzydło, w którym mieściły się dwa oddziały nerwic, teraz czynna jest tylko część starego oddziału, druga jest bowiem w remoncie oraz jeden mały oddział o charakterze półzamkniętym, tzw. oddział B - mówi dr Panicz. Rzeczniczka NFZ w Olsztynie, Jolanta Munje mówi, że wykupionych od szpitala usług jest tylko niewiele mniej.
     - Z tego, co udało mi się ustalić wynika, że nowy limit nie jest specjalnie niższy od poprzedniego - uważa Jolanta Munje. - Inna sprawa, że o ile każda z kas mogła zakontraktować odmienną liczbą usług, o tyle teraz limity są stałe dla wszystkich regionów.
     Jak jednak usłyszeliśmy w szpitalu, problem w tym, że Fundusz, inaczej, niż kasy chorych, przestał płacić za pacjentów przyjętych ponad limity.
     - Dotąd, na szczęście dla pacjentów nie przestrzegano ścisłego limitowania i mogliśmy leczyć tych, którzy tego potrzebowali - mówią lekarze. - Choć z opóźnieniem, dostawaliśmy za to pieniądze. Teraz czas oczekiwania na miejsce wydłużył się przez brak jakichkolwiek alternatywnych możliwości. Z chwilą zamknięcia części oddziału musieliśmy wypisać całą rzeszę niedoleczonych pacjentów.
     Ci, którzy pozostali na oddziale po jego reorganizacji, mają żal do urzędników.
     - To nie jest dobra decyzja, gdyby nie pobyt w szpitalu, nie wiem, co ze mną by było - mówi jeden z chorych.
     Wkrótce zakończą się prace nad tzw. wojewódzkim planem zdrowotnym, w których określone zostaną potrzeby w zakresie poszczególnych dziedzin lecznictwa. Jesienią mają się także rozpocząć rozmowy na temat nowych kontraktów. Z nieoficjalnych informacji wynika, że raczej limity usług raczej nie zostaną podniesione.
     Jak mówi dr Wójcik, każdego dnia w Elblągu ma miejsce jedno samobójstwo i kilka nieudanych prób.
     
     ***
     Pacjenci Szpitala Wojskowego przygotowali pisma z protestem przeciwko likwidacji części oddziału i prośbą o pomoc. Są w Polsce miejsca, w których podobne problemy mogą liczyć na wsparcie, pomoc współmieszkańców, organizacji pozarządowych i samorządu, dzięki którym nic nie dzieje się po cichu, a dramatyczne decyzje przechodzą bez echa. Szkoda, że nie jest tak u nas...

Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Szpital Wojskowy nie uchodzi za najlepszy. Znam co najmniej kilka osob, ktore zrezygnowaly z ich uslug przechodzac z branzowej kasy chorych do warminsko-mazurskiej. Po tym jak wyszedlem od nich bardziej chory niz trafilem (oddzial laryngologiczno-okulistyczny), tez podziekowalem za wspolprace. Bylo to pare lat temu, a ostatnio musialem sie meldowac, bo podobno nie wykreslili mnie na liscie lekarza rodzinnego. Wyslali pismo zreszta na adres, pod ktorym nie mieszkam juz 3,5 roku. Ogolnie to jakies przekrety, moze ci potrzebujacy pacjenci to podobne "papierowe dusze" na listach, dawno juz nieaktualnych. Druga sprawa, iz sugestie jakoby samobojstwa byly zwiazane z liczba lozek na oddziale psychiatrycznym sa delikatnie mowiac naciagane. Jak wiadomo powszechnie wiekszosc "psychicznych" to symulanci, ktorzy ta droga nie chca dalej sluzyc w armii (o ile nie udalo im sie zdobyc "D" juz na komisji), wzglednie emeryci wojskowi starajacy sie o rente (pare procent wiecej do swiadczen). Trzy: jesli sa samobojstwa z przyczyn spolecznych, to trzeba nie leczyc objawy, ale przeciwdzialac. Lepiej wiec zmniejszyc liczbe lozek, a zaoszczedzone pieniadze przeznaczyc na walke z bezrobociem i nie bedzie depresji.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Sim(2003-07-22)
  • Trochę to zabawne że pacjenci oddziału psychiatrycznego starają się przywrócić jego stan poprzedni (limit miejsc) a nie władze regionu czy szefostwo wojewódzkiej słóżby zdrowia. Nasówa mi się stwierdzenie że chyba nastąpiła pomyłka, nie ci co trzeba są w szpitalu. Jest jednak też druga strona medalu, gdzie, do stu diabłów, są pieniądze które wszyscy płacą w postaci składek na służbę zdrowia. Przecież nie wszyscy na raz siedzą w szpitalu, nie wszyscy na raz leczą się, a wszyscy co miesiąc płacą. Ja rozumiem że lekarze(oczywiście także pielęgniarki, salowe i inne osoby związane z obsługą szpitala) wszystkich specjalności są zatrudnieni w tym samym czasie, ale nie wydaje mi się aby było ich tak strasznie wielu żeby nie starczało pieniędzy ze składek, na pensje. Może czas przyjrzeć się zarobkom wierchuszki, zaczynając od ministerstwa i sunąc w dół. Na pewno znalazłoby się jakieś oszczędności. A tym czasem pozostaje życzyć zdrowia tak pacjentom jak i lekarzom.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Shadow(2003-07-22)
  • Urzędnicy od służby Zdrowia U.M. nie mają czasu na głupoty.Bo budują. Ostatnio dostał kostkę brukową z odzysku.Ciekawe ile za nią zapłacił.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    P.Dż.(2003-07-22)
  • Do kogo, czego odnosi sie tytul notatki; bo w tresci "redaktor" do niego nie nawiazuje?.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zza miedzy(2003-07-22)
  • może to i dobrze że są tak duże ograniczenia bo na tym oddziale może znajdą się pacjenci którzy tego potrzebują naprawdę. Znam takiego jednego co rżnie głupa by móc stanąć raz w roku no komisję orzekającą ZUs kładziony jest dokładnie na 4 tygodnie do szpitala i tak krąży między domem a szpitalem przez te 4 tygodnie przychodząc i wychodząc kiedy chce i mu pasuje, na cały weekend to oczywiste!!!! Ale co lepsze w każdy miesiąc zanosi małą dolę dla swojego lekarza i tak przez cały rok i kolejny rok??? Nigdy w służbie zdrowia nie będzie dobrze bo pomimo oczywistych problemów na skalę całego kraju jest w dalszym ciągu zawsze prywatny biznesik na pierwszym planie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Bożydar(2003-07-22)
  • Wiwat Frombork!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    olo(2003-07-22)
  • Jeśli służby zdrowia się nie sprywatyzuje, nigdy nie doczekamy się przyzwoitego poziomu usług. A odpowiedzialnych za ostatnią "reformę", posadziłabym do więzienia o zaostrzonym rygorze. Po kilku latach funkcjonowania kas chorych widoczne było, że połowiczna reforma, to nie reforma. Więc trzeba było ją przeprowadzić, a nie cofać się.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    szeba(2003-07-22)
  • Rzeczony oddział znam dobrze. I z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że tak kompetentnego personelu w tej dziedzinie medycyny nie znajdziecie poza Elblągiem w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. A psychiatrę nie tak łatwo wyprowadzić w pole, jak się niejednemu wydaje.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Medyk - niegdyś z Elbląga(2003-07-22)
  • Ciekaw jestem , skąd Dyrektor Wójcik ( bo dr przed nazwiskiem sugeruje naukowy stopień doktora , o czym Pani Redaktor- Autorka artykułu zdaje się nie wiedzieć ), ma tak ścisłe dane odnośnie samobójstw na terenie Naszego Pięknego Miasta , co do treści artykułu uważam , że niskie kontrakty są z jednej symptomem pogarszającej się kondycji Służby Zdrowia , z drugiej zaś strony radosnym podsumowaniem umiejętności negocjacyjnych Dyrekcji Szanownej Placówki
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    J23(2003-07-22)
  • Pogotowie i okolice, Panie Agencie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Gonzo(2003-07-22)
  • Myślę , Mój Drogi Gonzo , że dane są MOCNO przesadzone (rozdmuchiwanie potrzeby istnienia ???)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    J23(2003-07-24)
  • Panie Dyrektorze W. ( nie dr) , zastanawiam się , czy wie Pan o tzw efekcie Wertera , otóż udowodniono , że podawanie w mediach danych statystycznych (nota bene wyssanych z palca ) dotyczących samobójstw bądź innych publikacji o tej tematyce wywołuje wzrost liczby zamachów samobójczych . W Stanach Zjednoczonych osoby zainteresowane profilaktyką dążą do uzyskania prawnego zakazu rozpowszechniania danych na ten temat . W przypadku wątpliwości odsyłam do literatury z zakresu psychopatologii .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    J23(2003-07-24)
Reklama