Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 18-12-2017, imieniny Bogusława, Gracjana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Taka sytuacja na Moście Niskim Taka sytuacja na Moście Niskim

Co kraj to obyczaj, czyli jak świętują Szwajcarzy i Włosi

 
Elbląg, Co kraj to obyczaj, czyli jak świętują Szwajcarzy i Włosi Gianfilippo Legnani (fot. Anna Dembińska)
Rek

Gdy tylko na niebie pojawia się pierwsza gwiazdka, do naszych drzwi puka Mikołaj. Inaczej jest w Szwajcarii, gdzie prezenty przynosi Dzieciątko Jezus. Z kolei we włoskich miastach w wigilię lub pierwszy dzień Świąt można spotkać wałęsających się Mikołajów, których urzędy miast wynajmują, by rozdawały dzieciom słodycze. Szwajcarka Brygida Gawron-Strazzer i Włoch Gianfilippo Legnani opowiedzieli nam, jak spędza się święta w krajach, z których pochodzą.

Mikołaja pilnują pomocnicy
     Fakt, że to właśnie mały Jezusek rozdaje szwajcarskim dzieciom prezenty nie oznacza, że Mikołaj zupełnie zapomniał o Szwajcarach. Przyjeżdża do nich 6 grudnia, w swoje imieniny. W  kościołach jest wtedy msza św., a po niej święty Mikołaj, wraz ze swoimi pomocnikami zwanymi w szwajcarskiej gwarze „schmotzli”, wędruje od domu do domu i rozdaje dzieciom fistaszki, orzechy, ciasteczka i czekoladę.
     - Pomocnicy Mikołaja mają twarze pomalowane na czarno, czarne ubrania i są postrachem dla dzieci – mówi Brygida Gawron-Strazzer, przewodniczka elbląskiego PTTK. - Szczególnie dla tych niegrzecznych. Często straszy się nimi dzieci, mówiąc, że gdy będą niegrzeczne, „schmotzli” wsadzą je do worka i wywiozą do lasu. Schmotzli niosą prezenty św. Mikołajowi, a także mają za zadanie chronić go, bo zdarzały się, że napadano na niego. Każde dziecko wie, że św. Mikołaj mieszka w lesie i ma osła. Czasami się zdarza, że przyjeżdża na tym osiołku z prezentami do miasta.
     Przed 6 grudnia rodzice udają się do urzędu miasta i zamawiają świętego, mówią też wtedy wszystko, co Mikołaj powinien o dziecku wiedzieć. Gdy ubrany na czerwono gość zjawia się w domu ze swoimi czarnymi pomocnikami, dziecko jest bardzo zaskoczone. Mikołaj wyciąga wtedy swoją tajemną książkę, w której czyta, jakie grzechy na sumieniu ma dziecko.
     - Wygląda to bardzo prawdziwie – mówi Szwajcarka. - A potem dziecko ma za zadanie opowiedzieć wierszyk lub zaśpiewać piosenkę, za co dostaje fistaszki albo... rózgę. Zdarza się, że Mikołaj postraszy dziecko, że schmotzli zapakują je do worka, dzięki czemu dzieci mają na cały rok nauczkę i wiedzą, że muszą być grzeczne.
     W wigilię prezenty przynosi Dzieciątko Jezus. Zanim jednak to nastąpi, spożywa się kolację. Nie jest ona postna, na stole króluje polędwica, wieprzowina, wołowina, kaczka czy tatar.
     - W zasadzie nie mamy swoich tradycyjnych potraw, jak to jest tutaj w Polsce – dodaje Brygida Gawron – Strazzer. - Każda rodzina przygotowuje wigilię po swojemu, według własnego uznania. Na deser serwuje się ciasteczka, drożdżową stuclę zwaną Christstollen (wypiek niemiecki) lub włoskie panettone, czyli babkę pochodzącą z Mediolanu.
     Po kolacji dzieci udają się z jednym z rodziców na spacer, a gdy jest brzydka pogoda, idą do swojego pokoju. W salonie otwiera się wtedy okno, by mogło przez nie wlecieć Dzieciątko Jezus, jedno z rodziców dzwoni dzwoneczkiem i nagle pod choinką pojawiają się prezenty. Gdy w pokoju zjawiają się dzieci, prezenty już na nie czekają.

  Brygida Gawron - Strazzer (fot. Anna Dembińska) Brygida Gawron - Strazzer (fot. Anna Dembińska)

- Prezenty rozpakowuje się pojedynczo, majestatycznie – mówi Szwajcarka. - Trwa to czasami godzinę. Przy prezentach są kartki, na których jest napisane od kogo jest dany prezent, np. od mamy, cioci, ojca, chrzestnej. Wigilia kończy się wspólnym śpiewaniem kolęd przy choince (która przeważnie jest żywa i ozdobiona białymi światełkami). Dzieci przygrywają na flecie (każde szwajcarskie dziecko ma flet i od przedszkola uczy się gry na nim). Potem jest pasterka. Wigilię spędza się w gronie najbliższej rodziny, a w kolejne dni świąt, w Boże Narodzenie i na świętego Szczepana, rodziny wzajemnie się odwiedzają. 
     
     Czym różnią się święta? Temperaturą!
     W północnych Włoszech nie obchodzi się wigilii. Inaczej niż w południowej części Włoch, gdzie wigilię spędza się tradycyjnie. Na stole królują głównie ryby, przychodzi Mikołaj i mnóstwo gości.
     - Na północy Włoch, skąd pochodzę, Święta są bardziej komercyjne – mówi Gianfilippo Legnani, od niedawna mieszkaniec Elbląga. - Najważniejsze są prezenty i cała zewnętrzna otoczka.
     Święta spędza się w gronie rodziny, z babciami, dziadkami, ciotkami, wujkami, rodzeństwem i kuzynostwem. A przed Świętami spotyka się z przyjaciółmi, wszyscy składają sobie życzenia, dzwonią do siebie z życzeniami. W północnych Włoszech najważniejszy jest pierwszy dzień Świąt. Z 24 na 25 grudnia idzie się na pasterkę. Pierwszego dnia świąt najważniejszym posiłkiem jest obiad.
     Na pytanie, czym różnią się święta polskie od włoskich, Gianfilippo odpowiada ze śmiechem: - Temperaturą. We Włoszech na pewno nie ma śniegu. W Polsce bardziej czuje się te Święta. Tutaj jest to na pewno ważniejsze święto niż we Włoszech.
     A kiedy pojawia się św. Mikołaj?
     - Tam, gdzie obchodzi się wigilię, przychodzi w wigilię, a tam gdzie nie ma wigilii, w pierwszy dzień Świąt. Urząd miasta wynajmuje z tej okazji Mikołajów, którzy chodzą od domu do domu i rozdają słodycze wszystkim dzieciom. 6 grudnia Mikołaj do włoskich dzieci nie przychodzi.
     W każdym włoskim domu stoi choinka a pod nią znajduje się często własnoręcznie wykonana szopka.
     - Włoską tradycją jest szopka ze świętą rodziną i zwierzętami – opowiada Gianfilippo. - Znajduje się ona w każdym domu. Zdarza się, że Włosi wykonują ją własnoręcznie w ciągu roku.
     Każdy region ma swoje tradycyjne dania, stąd na świątecznym stole pojawia się to, co jada się w danym regionie.
     - Przeważnie serwuje się pieczoną kaczkę albo lasagne, tradycyjnym ciastem panettone czyli babka drożdżowa z rodzynkami i suszonymi owocami albo pandoro, które kupuje się lub zamawia - dodaje Gianfilippo. 

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama