UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblagu
Rek

Czas to pieniądz, ale zegarmistrzom się nie przelewa (Zawody znane i nieznane, odc. 8)

 
Elbląg, Zbigniew Piątkowski naprawia zegary od 55 lat
Zbigniew Piątkowski naprawia zegary od 55 lat (fot. Anna Dembińska)
Reklama

Dla Zbigniewa Piątkowskiego nie ma rzeczy nie do naprawienia. Przyjeżdżają do niego klienci z Gdańska i stolicy, bo pan Zbigniew słynie z tego, że jest dobrym wyrobnikiem. I z poczucia humoru, które nigdy go nie opuszcza. Nam opowiedział, dlaczego został zegarmistrzem i jaki okaz przyszło mu naprawiać.

Dominika Kiejdo: Od ilu lat naprawia Pan zegary?
       Zbigniew Piątkowski: - Ooooo, będzie już jakieś 55 lat, na ul. 1 Maja jestem już 44 lata, wcześniej naprawiałem zegary na Stoku.
      
       - Kiedyś ludzie częściej przychodzili naprawiać zegarki, pewnie teraz interes słabiej się kręci?
       - To jest niebo a ziemia. Kiedyś było nas w Elblągu 49 zegarmistrzów, a dzisiaj zostało ośmiu i żaden nie ma roboty tyle, co trzeba.
      
       - Nie można z tego wyżyć?
       - Ledwo, ledwo. Życie zegarmistrza jest teraz bardzo ciężkie. Jest to zawód wymierający.
      
       - A z jakimi zegarkami ludzie do Pana najczęściej przychodzą?
       - Z chińską lipą (śmiech).
      
       - Czyli nie naprawia Pan żadnych okazów?
       - Okaz się zdarza raz na 10 lat.
      
       - Zapamiętał Pan jakiś szczególny?
       - Był jeden taki zegarek Breitling, najdroższy i zarazem najstarszy, jaki kiedykolwiek naprawiałem. Ten zegarek jest jak Rolls-Royce wśród samochodów. W tej chwili może kosztować przeszło milion złotych. Jego właścicielem był mieszkaniec Warszawy. Często przywożą do mnie zegarki ludzie z Warszawy czy z Gdańska.
      
       - Nie ma dobrych zegarmistrzów w stolicy?
       - Nie wiem, ale akurat tutaj jest taki zegarmistrz, który potrafi to naprawić.
      
       - Rozumiem, że musi mieć Pan renomę?
       - Oczywiście. Dla mnie nie ma rzeczy nie do naprawienia. Tylko to kosztuje.
      
       - Na ile wycenił Pan naprawę Breitlinga?

       - Na 5 tys. zł.
      
       - Zbiera Pan zegarki?
       - Głównie stare. Gdyby przyszła Pani do mnie do domu, to nie chciałaby Pani wyjść. Moje zegary nie tylko pięknie tykają, ile są po prostu przepiękne.
      
       - Ile ich Pan ma?
       - Może kilkaset. Licząc te, które są w domu i w pracy. Czasami skupuję zegarki na części. Gdy klientowi nie opłaca się zegarka naprawić, bo to jest lipa i naprawa kosztuje więcej niż nowy zegarek, klienci sprzedają mi zegarki na części.
      
       - A z drogimi zegarkami też czasami przychodzą?
       - Teraz realia są inne. Przykładowo gdy taki drogi zegarek spadnie nam na kant, co się dzieje? Pęka oś balansowa. I taka naprawa kosztuje tysiąc zł. I na to się prawie nikt nie godzi. Rzuca go wtedy do lamusa i sobie tam leży, a naprawia się tylko "chińszczyznę" i "lipczyznę".
      
       - Dlaczego ma Pan teraz mniej pracy? Ludzie przestali nosić zegarki?
       - Mamy tak cudowny rząd, że politycy chcieliby mieć wszystko, a robotnik ma być tylko wyrobnikiem i nikim więcej. Praca rzemieślników jest niedoceniania. Jesteśmy traktowani jak najtańsza siła robocza.
      
       - A w jaki sposób państwo mogłoby wesprzeć rzemieślników?
       - Boże, jakie to proste! Wystarczy wyposażyć tylko zakłady w porządne narzędzia. Oczywiście, ja narzędzia do pracy mam, ale są takie narzędzia, dzięki którym naprawa idzie sprawniej i zajmuje mniej czasu.
       Byłem kiedyś w Szwajcarii w firmie Doxa. Z chwilą, gdy wszedłem do niej, zaparło mi dech w piersiach, oczy wyszły mi na wierzch, a włosy stanęły dęba. Boże, jakie urządzenia! Żebym chociaż jedno takie miał!
      
       - Czy ludzie dbają dziś o swoje zegarki, przywiązują do nich wagę?
       - Absolutnie nie. Kiedyś tak, bo było ich mało i zegarki były drogie. A w tej chwili jest tego tyle! W sklepie z "chińszczyzną" zegarek kosztuje 12 zł. Gdy się zepsuje, człowiek go wyrzuca i kupuje drugi.
      
       - Dlaczego szwajcarskie zegarki są takie drogie?
       - Bo Szwajcaria to kolebka zegarmistrzostwa. Stąd wyszły najlepsze marki zegarków. Nie było prawa, by wyprodukowano jakiś wadliwy zegarek. Musiał chodzić setki lat.
      
       - A są takie zegarki, które się nie psują?
       - Nie ma takich.
      
       - Najbardziej popularne są dziś lipne zegarki, a z tych droższych?
       - Właśnie szwajcarskie.
      
       - A czy zegary mają duszę?
       - Według mnie tak. Dla mnie w zegarku dusza to balans, kotwica i włos powrotno – naciągowy.
      

  Elbląg, Czas to pieniądz, ale zegarmistrzom się nie przelewa  (Zawody znane i nieznane, odc. 8)
(fot. AD)


       - Ile czasu zajmuje Panu naprawa?
       - Zdarza się, że przy jednym zegarku siedzę dwa dni, a pieniędzy dostaję przecież tyle, na ile się z klientem umówiłem.
      
       - Jak to się stało, że został Pan zegarmistrzem?
       - Bo mój dziadek, który zmarł w Stanach Zjednoczonych, był zegarmistrzem. Mój tata był mistrzem zegarmistrzowskim. Ja jestem zegarmistrzem i jeszcze miałem syna zegarmistrza, ale niestety już nie żyje.
      
       - Czy ten zawód ma jeszcze przyszłość?
       - Na pewno ma. Już w tej chwili na gwałt są powoływane szkoły zawodowe. Brakuje w naszym kraju fachowców. Wszyscy lepsi uciekają za granicę. Jest to kraj emerytów, rencistów, biedaków i ludzi, którzy dorabiają, bo muszą żyć.
      

rozmawiała Dominika Kiejdo
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • "Jest to kraj emerytów, rencistów, biedaków i ludzi, którzy dorabiają, bo muszą żyć" - w punkt. Należałoby tylko dodać, że jest tot też kraj świętych krów pracujących w samorządzie, budżetówce itd.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    27 5
    RedaktorJabłkalski(2016-10-23)
  • Skoro każdy telefon komórkowy posiada zegar to po co mi naręczny zegarek ??? Obecnie noszą tylko szpanerzy albo chorzy jak kolego z rynku :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    7 43
    stareklamoty(2016-10-23)
  • Zegarki noszą także dżentelmeni, ludzie ceniący dane słowo i przywiązujący wagę do konwenansów. Ty skąd możesz o nich wiedzieć Panie stareklamoty
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    35 3
    niedlagłupoty(2016-10-23)
  • U szanownego pana zegarmistrza byłem niedawno aby zmniejszyć bransoletę w nowym Casio i pan się nie podjął tej pracy. Rozumiem więc, że pieniędzy ma aż za dużo i byle drobiazgu nie rusza. .. Polecam zegarmistrza na ulicy Grunwaldzkiej (koło hotelu Sowa). Szybki, tani i uprzejmy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    8 6
    (2016-10-23)
  • Chciałem przestrzec wszystkich ludzi żeby omijali tego OSZUSTA ZŁODZIEJA I ALKOHOLIKA z daleka. We wtorek moja żona zostawiła u tego pseudo zegarmistrza wartościowy zegarek do naprawy. Przez 3 dni dzień w dzień przychodziła odebrać zegarek z naprawy, jednak ten człowiek albo próbował wcisnąć inny zegarek, albo mówił żeby przyjść następnego dnia!!!!( przez 2 dni człowiek ten pracował pod wpływem alkoholu). Sprawa skończyła się tak, iż po 3 dniach przychodzenia po odbiór zegarka, wiedząc, że ten człowiek sprzedał ten zegarek bądź oddał go do lombardu wezwaliśmy POLICJĘ, i sprawa będzie miała swój finał w Sądzie. Dziwię się, iż można napisać artykuł o złodzieju oszuście!!!Jeszcze raz nie oddawajcie tam zegarka do naprawy, bynajmniej chodzi tu o zegarki drogie!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    24 1
    czytelnikl(2016-10-23)
  • Moi znajomi często naprawiają zegarki u tego Pana, ale jego żarty są czasami nie smaczne...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4 2
    sąsiadka obok(2016-10-23)
  • synek był niezły amigo
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 1
    katol(2016-10-23)
  • Potwierdzam moich przedmówców, byłam kiedyś i ja z zegarkiem do naprawy u tego pana. .. chodziłam ponad tydzień po odbiór. .. w końcu chciał mi oddać. .. nie mój zegarek to było bardzo dawno, ale pamietam ta sytuacje i więcej już do niego nie poszłam. .. .byc moze jest dobry w swoim fachu. .. szkoda tylko, że teraz zrobiła sie z tego wszystkiego. .antyreklama dla pana zegarmistrza. .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 1
    Wskazowka(2016-10-23)
  • Też chciałam przestrzec wszystkich przed tym człowiekiem! 2 lata temu przyniosłam zegarek aby wymienić w nim szybkę. Zegarek oprócz swojej wysokiej wartości rynkowej miał dla mnie ogromną wartość sentymentalną, ponieważ dostałam go od mojego brata na 25-te urodziny. Kiedy wróciłam po kilku minutach, zegarmistrz powiedział że niestety nie ma takiej szybki i nie mógł jej wymienić. Okazało się że nieudolnie próbował wyjąć szybkę i przez co porysował obręcz zegarka, pozdzierał lakier a żeby ukryć obdrapania zamalował je czarnym mazakiem!!! Kiedy zapytałam co to ma znaczyć zaczął na mnie krzyczeć, że taki mu zegarek przyniosłam i że chcę wyłudzić od niego pieniądze! Powiedział też, że nagrywa wszystko co mówię i pójdzie z tym nagraniem na policję. Na policję jednak pojechałam ja, żeby złożyć doniesienie, niestety powiedziano mi że muszę się z ta sprawą zgłosić do Rzecznika Praw Konsumenta. Ta sprawa kosztowała mnie tyle nerwów, że w końcu odpuściłam. Zegarek wysłałam do producenta i został on naprawiony po kosztach, nie noszę go jednak bo przypomina mi o całej tej sprawie, którą bardzo przeżyłam. Błędy w pracy się zdarzają i wszystko można zrozumieć więc gdyby ten człowiek zachował się uczciwie myślę, że byśmy się dogadali i podzielili kosztami, które finalnie okazały się minimalne. Nigdy przez nikogo nie zostałam tak źle potraktowana jak przez tego człowieka. Myślę, że w życiu nie jest mu lekko nie przez polityków czy nieodpowiednią koniunkturę, ale dlatego że zła karma wraca.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    12 0
    NataliaJ.(2016-10-23)
  • Ja polecam zegarmistrza, który jest na hali Elzam(wcześniej miał swoje usługi bodajże w dawnym Feniksie) w przeciwieństwie do Pana z artykułu z którym miałem niezbyt miłe doświadczenie jakiś czas temu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 2
    antykacap(2016-10-23)
  • Znamienne, że więcej o tym zegarmistrzu dowiedziałem się z komentarzy niż z rozmowy. A już myślałem jaki on jest wspaniały i profesjonalny. Przecież wystarczy spojrzeć na jego biurko i wszystko jasne
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 1
    DonMix(2016-10-23)
  • Ale z tą pomocą państwa to przegiął trochę. Socjalistyczną epokę mamy już na szczęście za sobą.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 1
    qdfgnmkjb(2016-10-23)
Reklama