Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

„Daj mi” Iriny Dieniżkiny

Recenzja książki "Daj mi" Iriny Dieniżkiny

Mówią o Dieniżkinie – „rosyjska Masłowska”, ale czy słusznie? To, co mają wspólnego, to wiek, szybki debiut i niespodziewany, wielki sukces. Jednak Dieniżnika pisze inaczej. Chociaż podejmuje tematy podobne do Masłowskiej, także pisze przecież o młodzieży ( tylko rosyjskiej ), jednak jej styl różni się od stylu naszej, młodej literatki. Trudno jednak, aby obydwie pisały tak samo. Jednak mnie zdecydowanie bardziej odpowiada naturalny styl Dieniżkiny, niż język Masłowskiej, który wydaje mi się sztuczny i trudny w odbiorze.
     
     Jej opowiadania są bardzo dosadnym przedstawieniem rosyjskiej młodzieży. Pisze bez ogródek o ich alkoholowych libacjach, narkotykach, przygodnym seksie. Bohaterowie Dieniżkiny to zagubieni ludzie, którzy marzą o miłości, uczuciach, sławie, pieniądzach, ale mają tylko namiastkę tego wszystkiego. Potrafią i chcą kochać, nie umieją jednak tego okazać. Są zagubieni w dzisiejszej rzeczywistości, nie wiedzą, jak mają żyć, co robić. Rodziców w tych opowiadaniach nie ma, być może nie odgrywają dużej roli w życiu młodzieży rosyjskiej? Zapracowani, zmęczeni nie potrafią przekazać wzorów postępowania swoim dzieciom.
     Tymczasem ich dzieci nie potrafią okazywać uczuć, ani o nich mówić, uciekają w świat narkotyków i alkoholu, wtedy wydaje im się, że życie jest łatwiejsze. Nierzadko kończą tragicznie, otrzymują mocnego kopniaka od życia, które ich nie oszczędza. Sami nie wiedzą, co tak naprawdę jest dla nich najważniejsze i nie wiedzą, jak mają się o tym dowiedzieć... To książka trochę przerażająca, trochę smutna, jednak daje poczucie, że ci ludzie nie są źli, większość z nich nie chce nikogo krzywdzić, chcą tylko jakoś żyć, nie wiedzą jednak, jak ma to „jakoś” wyglądać. Opowiadania są bardzo szczere, bez ogródek przywołuje Dieniżkina język młodzieżowy, w którym nie brak przekleństw, slangowych wyrażeń. To książka, która zostawia po sobie ślad, nad którym warto się zastanowić. Bo czym różnie się młodzież rosyjska od naszej? Jesteśmy przecież podobni do siebie. Jak dużo polskich nastolatków żyje tak jak ci z „Daj Mi”?
     
     „Nic już na świecie nie ma
     Wszystko jest kłamstwem i... ściemą!
     Jak zerwanej struny krzyk.
     Zostają tylko sny.
     Sny o niczym
     Sny o snach...”
     
     To książka, którą warto przeczytać, nie tylko ze względu na ciekawą i dobrze podaną treść, ale opowiadania Dieniżkiny przede wszystkim zmuszają do myślenia, zastanowienia się dokąd zmierza świat, skoro jego przyszłość należy do młodzieży, która nie potrafi zadbać nawet o siebie i naprawdę nie wie, czego chce od życia.
     
     

AZ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • "różni się od naszej, młodej literatce" - literówka. ----Nie widziałam, że jest "rosyjska Masłowska". Temat "zagubienia młodzieży" mnie osłabia i nie chce mi się tego czytać, ale skoro jest dobrze napisana, to może warto. Ciekawa jestem szczególnie języka rosyjskiej młodzieży, slangu, grepsów. Rosyjski jest na tyle podobny do polskiego, że nie powinno być problemu. Mam nadzieję, że tłumacz oddał ducha tej prozy i języka. W końcu można zajrzeć do oryginału, wiele osób zna rosyjski objaziatielno.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    szeba(2004-07-21)
Reklama