Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 22-11-2017, imieniny Cecylii, Marka
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Ewenement natury Ewenement natury

Elbląg – miasto nowych ludzi

Elbląg, Elbląg – miasto nowych ludzi fot. AD
Rek

O ile jeszcze w styczniu 1946 roku w Elblągu społeczność niemiecka stanowiła 70 proc. ludności naszego miasta, do 1947 roku Niemców zupełnie wysiedlono, a w Elblągu zamieszkali nowi osadnicy. 65 proc. z nich stanowili przesiedleńcy z województw centralnych, głównie z Warszawy i Bydgoszczy. 18 proc. nowej elbląskiej społeczności to repatrianci.

Dziś (16 listopada) w Kawiarence Historycznej Clio odbył się wykład poświęcony zjawiskom i procesom demograficznym, kulturowym i społecznym, zachodzącym po wojnie na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Podczas wykładu mogliśmy dowiedzieć się przede wszystkim, jak przebiegały procesy adaptacyjne i integracyjne ludności napływowej w powojennym Elblągu.
     
     Władza obiecywała Eldorado
     
Po wysiedleniu Niemców na tereny odzyskane po wojnie sukcesywnie zaczęli napływać przesiedleńcy, głównie z terenów Polski centralnej, oraz repatrianci. Małą część ludności tych ziem stanowili autochtoni. Ziemie Odzyskane były traktowane jako Polska drugiej kategorii. Panował chaos, bieda, szabrownictwo. Wszystkiemu towarzyszył klimat strachu, że Niemcy wkrótce powrócą.
– Władze zachęcały ludność polską do wyjazdu na Ziemie Odzyskane, obiecując im dobrobyt oraz zapewniając, że tereny nie zostały zniszczone przez wojnę. W Warszawie powstał Komitet Osiedleńczy, który kierował ludność głównie z Warszawy na tereny Olsztyna i Elbląga – mówił prowadzący wykład Arkadiusz Wełniak, historyk z Archiwum Państwowego w Elblągu z siedzibą w Malborku.
     Państwo w różny sposób zachęcało ludność do zasiedlania nowych terenów. Jedną z metod było zorganizowanie propagandowej wystawy we Wrocławiu w 1948 roku, pokazującej, że adaptacja ludności przebiega bezproblemowo. Wcześniej, bo w 1945 roku w „Życiu Warszawy” ukazał się artykuł zachęcający do osiedlania się na Ziemiach Odzyskanych, z dołączonym zdjęciem, na którym obok okazałego domu widniał napis: „Ten dom czeka na Ciebie”. Informacje przekazywane Polakom mijały się jednak z prawdą. Wojna postawiła po sobie trwały i bolesny ślad – biedę, chaos, zgliszcza i ruiny. Zjawiskiem powszechnym były grabieże. Jednak szaber uprawiała nie tylko przybyła na te ziemie ludność. Szaber uprawiało również państwo, które, traktując tereny odzyskane jako ziemie drugiej kategorii, wprowadziło nakaz wywozu cegieł i maszyn do odbudowy Warszawy.
     Ziemie Odzyskane zyskało tym samym nowe miano – Ziem Wyzyskanych. Brakowało ludzi wykształconych i fachowców, tak potrzebnych do uzdrowienia leżących w zgliszczach miast. Taki stan rzeczy spowalniał rozwój tych terenów pod wieloma względami, przede wszystkim pod względem gospodarczym.
     
     Miasto nowych ludzi
     
– Lata 1945-50 na Ziemiach Odzyskanych charakteryzowały się tak gwałtownymi przemieszczeniami ludnościowymi, jakie w naszej historii nie miały wcześniej miejsca – kontynuował swój wykład Arkadiusz Wełniak. – Powoli następował proces scalania społeczności na Ziemiach Zachodnich, zarówno w miastach, jak i na terenach wiejskich.
     O ile jeszcze w styczniu 1946 roku w Elblągu społeczność niemiecka stanowiła 70 proc. ludności naszego miasta, do 1947 roku Niemców zupełnie wysiedlono, a w Elblągu zamieszkali nowi osadnicy. 65 proc. z nich stanowili przesiedleńcy z województw centralnych, głównie z Warszawy i Bydgoszczy. 18 proc. nowej elbląskiej społeczności to repatrianci. Bardzo niewielką część stanowiła ludność autochtoniczna, która musiała przejść proces repolonizacji. Część autochtonów powróciło w latach pięćdziesiątych na tereny ówczesnego RFN i NRD.
– W 1947 roku na tereny powiatu elbląskiego przybyło 700 Ukraińców. Ukraińców rozsiedlano na wsiach, w Elblągu miała bowiem zamieszkiwać głównie ludność Polska. Do przyjazdu na Ziemie Odzyskane zachęcani byli również reemigranci, głównie z Francji czy Ameryki Południowej. Władzy chodziło tu przede wszystkim o ściągnięcie fachowców do ożywienia fabryk. W Elblągu zanotowano jeden z najwyższych wskaźników reemigrantów z Francji w 1948 roku. Reemigranci z Francji stanowili dość specyficzną, świadomą swoich praw grupę. Było to środowisko, które cechowało poczucie wyższości, środowisko przesiąknięte liberalizmem, niegodzące się na warunki, jakie tu zastało. Bardzo często pisali petycje do władz państwowych, zwracając uwagę na niegodne warunki życia, jakie zastali w nowej ojczyźnie – opowiadał Arkadiusz Wełniak.

 


     Do Elbląga przybyło również 33 reemigrantów z Ameryki Łacińskiej oraz 13 Żydów.
     W latach pięćdziesiątych miała miejsce potężna eksplozja demograficzna, a silne antagonizmy między ludnością kresową i ludnością centralną stopniowo zanikały. Powodem tego było zawieranie małżeństw mieszanych. Na adaptację wpłynęły również szkoły mieszane. Dużą rolę w procesach adaptacyjnych odniósł kościół.
     

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Teraz tez obiecują eldorado, a jeżeli spyta się co już zrobił dla tego miasto to zmieniają temat
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Elb_..(2010-11-16)
  • Bardzo dobre i ciekawe wystąpienie p. Arkadiusza Wełniaka. On sam pracuje w Malborku a mieszka w Tczewie, ale ostatnio zaprezentował kilka b. ciekawych materiałów nt. powojennego Elbląga. Jak widać - miasto Elbląg okradali Sowieci, szabrownicy z Warszawy i okolic, ale okazuje się, że okradali jet także urzędnicy państwowi - wywożąc np. maszyny do H. Cegielskiego w Poznaniu. W sensie rozwoju Elbląga - miasto okradali swą bezczynnością i olewactwem hordy urzędasów z sąsiedniego Gdańska, doprowadzając Elbląg na poczatku lat 70.do skrajnego zaniedbania i zapuszczenia. Dzisiaj, ci którzy krytykują władze Olsztyna za kolonialna politykę wobec Elbląga - niech posłuchają sobie co mówił p. Arkadiusz Wełniak i co "Gdańsk" robił dla Elbląga przed 1975 r. i co robiły chałastry półgłówkowatych urzędasów z "Gdańska", dojeżdżających tu codziennie z Trójmiasta.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    za Olsztynem, czy za Gdańskiem(2010-11-16)
  • a dzis Olsztyn bierze niemal wszystko z Elbląga jak swoje
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    nie oddam(2010-11-17)
  • Tak? A co?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-11-17)
  • Może nie do końca z tym państwowym szabrownictwem. Myślę, że było to zabezpieczenie przed kradzieżą. Zapewne dzięki temu przetrwał dzieła, księgozbiory i inne dobra.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    repatryjantka(2010-11-17)
  • pytasz, co?a np. juz nie mamy drugiego szynobusa, pan Protas zapierniczył i teraz 2 nasze szynobusy są w Olsztynie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    nie oddam(2010-11-17)
  • to o tym sie na lekcji nie mowi ?? dawaj wszystko
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    oddaj(2010-11-17)
  • Przeczytałem relację z wczorajszego wykłdu. Widać, że był bardzo interesujący. Aż szkoda, że nie mogłem w nim uczestniczyć. O czasach powojennego Elbląga, bardzo wiele lat temu, opowiadał mi mój Ojciec. Pan Arkadiusz Wełniak, opierając się na przeprowadzonych badaniach historycznych, potwierdził Jego relacje.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Krzysztof 44(2010-11-17)
  • Też nie mogłem byc, czego żaluję. Dzięki uprzejmości Arka Wełniaka mam jednak od wczraj wypisy z tekstu referatu. I trudno się z tym co pisze nie zgodzić. Repatrianci z Francji, powinno sie o nich więcej mówić. Dla mnie zaskoczeniem jest jest ta grupka przyjezdnych z Brazylii i Argentyny, to dopiero mozna nazwać patriotyzmem wracać na zgliszcza. Znam dwie rodziny, która przyjechała po wojnie do Słupska z Rodezji, być moze i w Elblągu byli repatrianci z Afryki. Dla mnie zresztą interesujcy był tez jego artykuł o Polakach z Chin, któzy i do Elbląga trafili. Jednym słowem Człowiek robi bardzo solidną robotę i mam nadzieję, że za jakis czas otrzymamy jakiieś wydane drukiem szersze opracowanie dotyczące tej ciągle mało znanej tematyki zasiedlania miasta przez ludność napływową.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jaworek(2010-11-18)
Reklama