Czwartek 18-10-2018, imieniny Łukasza, Juliana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Elblążanin bohaterem na Kaszubach

 
Elbląg, Elblążanin bohaterem na Kaszubach - Woda to mój żywioł - mówi pan Jacek, który w wolnych chwilach trenuje wakeboard, czyli pływanie na desce za motorówką lub na specjalnym wyciągu (fot. archiwum prywatne Jacka Jackowskiego)
Rek

Dzięki szybkiej pomocy Jacka Jackowskiego z Elbląga nie doszło do tragedii na Kaszubach. Pan Jacek uratował ojca i syna, których kajak przewrócił się na środku jeziora podczas silnego wiatru. - Nie zastanawiałem się ani chwili, gdy tylko usłyszałem, że ktoś woła ratunku, ruszyłem na pomoc – mówi pan Jacek.

O akcji ratunkowej na jeziorze Wielewskim w gminie Karsin (powiat kościerski) pisały lokalne media. Jacek Jackowski ruszył na pomoc dwójce kajakarzy i wyciągnął ich na brzeg zanim jeszcze pojawiły się służby ratunkowe.
     - To była niedziela, około godz. 15. W pewnym momencie usłyszeliśmy z żoną wołanie ratunku. Z pierwszej chwili pomyślałem, że się przesłyszałem, ale ono się powtórzyło. Nie zastanawiając się zbytnio, wsiadłem do swojego pontonu z silnikiem elektrycznym, zabrałem ze sobą jeszcze jedną osobę z pomostu i ruszyliśmy na ratunek. Na środku jeziora okazało się, że w wodzie są dwie osoby, które wypadły z kajaka podczas silnego wiatru. Około 12-letni chłopiec i jego tata, byli od siebie już około 50 metrów. Na szczęście obaj mieli na sobie kapoki, bo inaczej skończyłoby się tragedią – opowiada pan Jacek. - Odholowaliśmy ich do brzegu, na miejscu były już służby ratunkowe, na szczęście żadna z osób nie wymagała dodatkowej pomocy.
     Pan Jacek często spędza wolny czas nad jeziorem Wielewskim, przyjeżdża tu od lat, mieszkając w holenderskim domku. - Woda to mój żywioł, w wolnych chwilach uprawiam wakeboard, oczywiście w miejscach do tego przeznaczonych. Na tym jeziorze jakiś czas temu wprowadzono strefę ciszy, więc nie można używać silników spalinowych. Z takim silnikiem dotarłbym na miejsce zdarzenia szybciej, dobrze że mam ponton z silnikiem elektrycznym. Zresztą to nie pierwszy raz, kiedyś kogoś ratuję z opresji. Nie ma lata, w którym nie zdarzy się tu jakaś wywrotka żaglówki czy coś podobnego. Tak już mam, że zawsze w takich przypadkach reaguję – mówi 46-letni pan Jacek.
     
     

RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

AMK-Recepcja
Promocja RATY 0%
!!!PROMOCJA5!!!
AMK Szkło ozdobne 3