Niedziela 09-12-2018, imieniny Wiesława, Leokadii
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Nie potrafię usiedzieć w miejscu... (Elblążanie z pasją, odc. 20)

 
Elbląg, Nie potrafię usiedzieć w miejscu... (Elblążanie z pasją, odc. 20) Michał Pilipczuk na tym wózku wystartował w Biegu Piekarczyka (fot. Witold Sadowski)
Rek

Niejeden powinien uczyć się od niego optymizmu i zapału do życia. Jest człowiekiem pełnym pasji i marzeń, które krok po kroku realizuje. Nie załamuje się, lecz działa. Od pewnego czasu uprawia sport na wózku, bo chce wziąć udział w paraolimpiadzie. Rozmawiamy z elblążaninem z pasją Michałem Pilipczukiem.

Dominika Kiejdo: - Czym się pan zajmował przed wypadkiem?
     Michał Pilipczuk: Pracowałem na budowach jako malarz budowlany. W 2006 roku podczas pracy na budowie spadła mi na nogi metalowa belka. Zmiażdżyła mi palce i nogi. Nie było niestety czego ratować. Teraz albo poruszam się na wózku albo na protezach. Powoli chodzę, to do miasta się przejdę, to do Bażantarni, to do sklepu.
     - Od jak dawna mieszka pan w Domu Pomocy Społecznej „Niezapominajka”?
     - W kwietniu będzie dwa lata.
     - Odwiedza pana rodzina?
     - Nie mam z nią kontaktu. Sam daję sobie radę. Miałem kiedyś mieszkanie, ale nie miałem tam dobrych warunków. Musiałem pokonywać schody, nie miałem żadnej pomocy, musiałem sam schodzić na kolanach z tych schodów. Miałem już tego dosyć. W mieszkaniu wózek mi się nie mieścił, więc do łazienki chodziłem na kolanach. W końcu oddałem mieszkanie miastu, a miasto umieściło mnie tutaj. Przez siedem lat uczęszczałem do Domu Dziennego Pobytu na Owocowej. Przebywałem tam w ciągu dnia, spotykałem się z ludźmi. Później trafiłem tutaj. I tak sobie tutaj elegancko żyję.
     - Jest pan także podopiecznym Fundacji Maltańskiej…
     - Tak, niedawno ukończyłem tam kurs komputerowy.
     - A co pan porabia na co dzień?
     - Majsterkuję.
     - Słyszałam, że wziął się pan za uprawianie sportu?
     - Tak, trenuję jazdę na wózku, bo chcę wziąć udział w maratonach i półmaratonach.
     - Trenuje pan na tym wózku?

  Hobby pana Michała jest majsterkowanie (fot. Witold Sadowski) Hobby pana Michała jest majsterkowanie (fot. Witold Sadowski)


     - Tak, bo innego nie mam. W tym roku w czerwcu wziąłem udział w Biegu Piekarczyka. Było ciężko, bo na Starym Mieście jest kostka brukowa, po której ciężko się jeździ, ale powoli, powoli i dojechałem. Każdy się dziwił, nawet sędzia zapytał: „Pan chce na tym wózku startować?” A ja na to, że po to przyjechałem i spróbować mogę… Byłem na mecie 154, ale w swojej kategorii na wózku jako pierwszy. Zapisałem się też niedawno do IKS Atak i tam dali mi wózek wyczynowy na trzech kółkach. Od kwietnia chciałbym zacząć nowy sezon i jeździć na nim. Mam nawet swoją trenerkę, która jest terapeutką. Latem ćwiczymy razem, ona na swoim rowerze, a ja na swoim wózku.
     - Podobno pana marzeniem jest start w paraolimpiadzie?
     - Najpierw spróbuję sił w imprezach lokalnych. W następnym sezonie mam zamiar wystartować w zawodach w Bażantarni, parku Kajki, na Modrzewinie, w parku Traugutta, potem w Pasłęku na 10 km. Może wezmę udział w zawodach w Olsztynie i Iławie na 20 km, a potem w Gdańsku. Do paraolimpiady daleka droga, ale powoli, małymi krokami może się uda. Takie mam marzenie. Brakuje mi tylko profesjonalnego sprzętu.
     - Często pan trenuje?
     - Gdy jest sezon to nawet dwa razy dziennie. Jadę sobie do Bażantarni, na Stare Miasto, po całym Elblągu. Jak jest pogoda, to nawet o wpół do siódmej wyruszam. Potem wracam na śniadanie. I znów trenuję po południu. Wszyscy dziwią mi się, że ja wszędzie dojadę. Powoli, ale dojadę. W miejscu nie usiedzę. Gdybym tak siedział tylko tutaj, to bym zgnuśniał. Zawsze znajdę jakieś zajęcie dla siebie. Zajmuję się także pisaniem artykułów do naszej gazetki wydawanej w „Niezapominajce”.

rozmawiała Dominika Kiejdo
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Szczerze gratuluję życiowego optymizmu, mimo ciężkiej sytuacji oraz życzę samych sukcesów :-) Powodzenia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11 0
    (2014-12-28)
  • aż miło się na sercu robi jak czyta się o człowieku z taką pasją życia :) Trzymam kciuki za dalsze sukcesy sportowe i nie tylko. I oczywiście życzę wózka jak marzenie, aby łatwiej było trenować !
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 0
    (2014-12-28)
  • A jednak można, żyć działać pracować mieć pasję i optymizmy, a nie tylko użalać się i oczekiwać ze wszystkich stron darów. .. .np. gustownego, komfortowego mieszkania dla siebie, mamusi i braciszka.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 0
    256(2014-12-29)
  • Gratulacje! Grunt to mieć pomysł na siebie:-)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    (2015-01-01)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Czapka z nadrukiem
Ręcznik z haftem
Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki
POLO z HAFTEM