Niedziela 18-11-2018, imieniny Karoliny, Romana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Dary lasu- gigant Dary lasu- gigant

Oddam obiad. To działa i to jak!

 
Elbląg, Oddam obiad. To działa i to jak! Grupa "Oddam obiad": (od lewej): od lewej: Radosław Apanowicz, Marta Apanowicz, Nel Cybulska, Ania Michalska, Dorota Brzozowska i Jacek Brzozowski (fot. Jakub Sawicki)
Rek

Można mówić o nich różnie. Pozytywni wariaci, aniołowie stróże, osoby do misji specjalnych. Jedno jest pewne. Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Oprócz satysfakcji ze swojej działalności nie czerpią z niej nic więcej. Tylko tyle, albo aż tyle. Zespół "Oddam Obiad - Elbląg" ma ręce pęłne roboty, a osób potrzebujących zgłasza się coraz więcej. Przybywa także członków grupy. Stronę Oddam Obiad na Facebooku polubiło już ponad trzy tysiące osób.

Zaczęło się zupełnie niewinnie. Kilka miesięcy temu Marta przyrządziła za dużo obiadu. Nie chciała, aby jedzenie się zmarnowało. Wrzuciła post na stronę, oboje z mężem nie spodziewali się, że ich spontaniczna akcja pochłonie ich tak mocno i wciągnie tak wiele osób. Na stronie jeden po drugim spływały posty: oddam zupę, weki, bigos, a Marta i Radek Apanowiczowie rozwozili je bezdomnym, rodzinom wielodzietnym i innym osobom potrzebującym. A w domu przecież czekała jeszcze trójka ich małych pociech. Apanowiczom przyświecał jeden cel, niemarnowanie jedzenia i dzielenie się tym, co pozostało z obiadu z potrzebującymi.
     
     Pomoc na większą skalę
     
Od czasu naszej ostatniej rozmowy ich szlachetna akcja przybrała nieco inny obrót. Zaczęli pomagać ludziom na większą skalę, w pomoc zaangażowały się kolejne osoby. Razem tworzą perfekcyjnie zorganizowany zespół.
     - Nel Cybulska pomaga w rozwożeniu jedzenia, także poza miasto - przedstawia kolejnych członków zespołu Marta, która sama zajmuje się logistyką, nadzorem ogólnym, a także rozwozi jedzenie. - Ania Michalska, prywatnie moja ciocia, czyta posty na Facebooku, potem zdaje nam z nich relację, ale pomaga również w przewożeniu darów. Dorota Brzozowska to nasze wsparcie psychologiczno-urzędowe, taki anioł naczelny do zadań specjalnych, porozmawia, doradzi.
     Jeszcze do niedawna jedynym mężczyzną w grupie był Radek - jeździ, naprawia, wnosi na górę, podłącza telewizory i inne sprzęty, taka złota rączka. Do współpracy włączył się ostatnio również Jacek, mąż Doroty, który w miarę możliwości będzie wspierał zespół między innymi w transporcie. Dzięki inicjatywie "Oddam obiad - Elbląg", ten zgrany zespół przyjaciół, pomógł już wielu ludziom, nie tylko tym, którym brakowało jedzenia.  Wyciągnął także niejedną osobę z życiowego dołka.
     - Zdarza się, że ktoś na przykład prosi nas o dżem i makaron - mówi Nel. - Od razu wyczuwamy, że jest to jakaś potrzebująca rodzina, która może wymagać większej uwagi i pomocy szerszej, niż tylko paczka z jedzeniem. Umawiamy się wtedy i jedziemy do takiej rodziny z tym makaronem i dżemem. Rozmawiamy i dowiadujemy się, jaka jest jej sytuacja, w czym jeszcze możemy pomóc. Postów na stronie codziennie przybywa, telefony się rozdzwaniają.  A to ktoś chce oddać siatkę z jedzeniem, a to ktoś inny znalazł trochę weków w piwnicy. Pomagają osoby prywatne i firmy, bezinteresownych porad udzielają prawnicy, psycholodzy. Wspierają nas również pielęgniarki i rehabilitanci, wszyscy gotowi do pomocy osobom, którym nie sprzyja los.
     - Każdy z nas ma pod opieką "swoją" rodzinę. Na przykład Nel w ostatnim czasie wzięła pod swoje skrzydła rodzinę spoza Elbląga. Ona ją przejmuje, nadzoruje, opiekuje się nią - mówi Radek Apanowicz. - Zbiórkę rzeczy ogarniamy wspólnie - segregujemy, rozdzielamy. Nie śpimy po nocach, bardzo dużo sobą rozmawiamy. Każdą rzecz omawiamy ze sobą. Kto pierwszy wstaje, melduje się, kto ostatni idzie spać, też się zgłasza.
     - Siedzimy do pierwszej, drugiej w nocy, bo jeszcze to czy tamto jest do omówienia - dodaje Dorota. - Zastanawiamy się, kto, jak może pomóc.
     
     Pomagają stanąć na nogi
     
Zgrana grupa "Oddam Obiad" pomogła już niejednej rodzinie stanąć na nogi.
     Nel: - Kiedyś mieliśmy do oddania kapciuszki ortopedyczne i zgłosiła się do nas mama, która dodała na stronie bardzo ciepły komentarz. Potrzebowała takie kapciuszki dla swojej córeczki. Dopiero w głębszej rozmowie okazało się, że nie ma łóżka. Spała na niewygodnym materacu. Pojechaliśmy do niej i wszyscy wyszliśmy ze łzami w oczach. Ta Pani przyjęła naszą pomoc, ale dziś świetnie radzi sobie sama.
     Marta: - Mało tego, ona pierwsza chce teraz pomagać. Wyrywa się, że coś podaruje.
     Radek: - Ta Pani dostała pomoc prawną, psychologiczną, materialną, bo i meble i lodówkę jej zawieźliśmy, znaleźliśmy miejsce w przedszkolu dla dziecka. To była taka kompleksowa pomoc. Często okazuje się, że osoby, które chcą coś podarować, najbardziej potrzebują naszej pomocy. Musimy być bardzo uważni, bo zazwyczaj ludzie wstydzą się swojej sytuacji. Staramy się wyłapać sygnał, który może świadczyć o potrzebie pomocy. Zrobiliśmy tyle, ile mogliśmy.
     Nel: - Wystarczyło ją tylko wyprowadzić na odpowiedni tor, pchnąć do działania, bo była zupełnie zagubiona. Teraz widzi wszystko inaczej, sama chce wprowadzać zmiany, widzi sens życia. Przez tych kilka tygodni zmieniło jej się całe jej życie.
     Dorota: - Była też pani, która przeniosła się z Warszawy do Elbląga, sama z malutkim dzieckiem, wynajęła duże mieszkanie, na które w ogóle nie było jej stać. Spędziłam dużo czasu nad szukaniem dla niej innego lokum. Znalazłam dla niej mieszkanie o wiele tańsze, pomogliśmy jej w przeprowadzce. Otrzymała też należne dotacje i została objęta urzędową ochroną. Teraz dobrze sobie radzi. Jej sytuacja jest stabilna, nie powinno jej niczego brakować.
     Radek: - Daliśmy tej pani rzeczy podarowane przez elblążan, od garnków po ubrania.
     Dorota: - Chcemy ludziom pokazać, że wszystko można zacząć od początku. Pomagamy im, gdy są w dołku, przeżywają traumę, swoje tragedie, przez co nie są w stanie stanąć na nogi. Prowadzimy ich do pewnego momentu, do chwili gdy jesteśmy pewni, że sobie poradzą. Jednak przywiązanie zostaje, mamy z nimi stały kontakt, wiemy na jakim etapie życiowym są obecnie.
     Radek: - My jesteśmy tylko pośrednikami, bo to elblążanie dzielą się tym co mają, z innymi. Wspierają nas firmy, współpracują z nami. Regularnie otrzymujemy jedzenie, z którym docieramy do ludzi.
     Marta: - Codziennie od jednej z firm odbieramy wiadro zupy i rozwozimy ją ludziom - m.in. wielodzietnej rodzinie i innym potrzebującym. Jedzenie przekazują nam też firmy, którym po imprezie zostało trochę sałatek czy mięsa. Mamy też zaprzyjaźnione Panie, które w swoich domach specjalnie nam gotują, takie domowe kuchareczki. Są też osoby, które systematycznie robią zakupy i proszą, by po nie przyjechać.
     Radek: - My sami nie mamy wszystkiego, ale doceniamy to, co jest i chcemy pomóc innym, żeby poczuli się tak jak my. My ciężko wszyscy pracujemy, mamy małe dzieci, ogólnie jesteśmy zapracowani.
     Marta: - Jedno drugie ciągnie, nie czujemy zmęczenia. Z tego jest taka satysfakcja, wiemy, że coś dobrego zrobiliśmy, że ktoś jest za to wdzięczny i przede wszystkim, że potrzebował pomocy. Nie mamy nigdy dość
     Radek: - Gdyby doba miała 72 godziny, to bierzemy w ciemno. To jest tak samo, jak z przebiegnięciem maratonu, czuje się samą radość i same endorfiny. Niektórzy patrzą na nas jak na wariatów, ale my nie zwracamy uwagi na negatywne komentarze.
     
     Zrzutka na paliwo
     
Zespół "Oddam Obiad - Elbląg" rozwożąc jedzenie, robi miesięcznie setki kilometrów. By akcja mogła być kontynuowana, założono zbiórkę w internecie. Każdy, kto chce wesprzeć inicjatywę, właśnie tu może przelać pieniądze.

  Produkty dla potrzebującym rozwożą autem zapakowanym po dach (fot. archiwum Oddam obiad) Produkty dla potrzebującym rozwożą autem zapakowanym po dach (fot. archiwum Oddam obiad)


     Marta: - W tym tygodniu wydaliśmy z Radkiem na paliwo 250 zł. Drugim autem jedzenie rozwozi Nel, więc ta kwota podwaja się. Gdyby nie pieniądze ze zrzutki, nie moglibyśmy działać. W miesiącu robimy setki kilometrów, dzisiaj na przykład odebrałam dywan dla pewnej pani, jedzenie dla potrzebującego malucha, po drodze też tort dla syna, który dziś ma urodziny. A po imprezie urodzinowej jedziemy jeszcze w kilka miejsc, bo musimy coś dla ludzi odebrać. Mamy wiecznie zapakowane auto po sam dach, ludzie już rozpoznają nasz samochód.
     Radek: - Fajnie by było, gdyby osoby, które chcą pomóc, ale nie wiedzą jak, przelały na zrzutkę jedną złotówkę miesięcznie. To już wielka pomoc dla nas, bo pięć złotych to jest już litr benzyny i możemy wtedy przejechać kilka kilometrów. Pieniądze wykorzystujemy głównie na benzynę, ale czasem bywa tak, że musimy zrobić dla kogoś zakupy "na już". Gdyby nie zrzutka, nie moglibyśmy pomagać innym. Za wsparcie finansowe materialne zespół pragnie podziękować wszystkim osobom prywatnym, firmom, które dzielą się tym, co mają, prawnikom, rehabilitantom pielęgniarkom, przypadkowym osobom, niezwiązanym z grupą oraz Mateuszowi Sztajnke - grafikowi, który wkrótce stworzy nową szatę graficzną grupy.
     
     Stronę akcji Oddam obiad znajdziecie na Facebooku. 
     

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Akcja jak najbardziej pozytywna, niemniej w jaki sposób sprawdzacie, czy nie padliście ofiarą naciągaczy i oszustów? Pomagać należy z głową w myśl zasady: nie dam ci ryby, ale dam wędkę abyś ją sobie złowił.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    21 17
    (2018-07-01)
  • Przeczytaj artykuł, dowiesz się
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    9 4
    Uh(2018-07-01)
  • Przeczytałem i nie znalazłem odpowiedzi na zadane pytanie. Swoją drogą wpis " - Zdarza się, że ktoś na przykład prosi nas o dżem i makaron -" wskazuje, że komuś nie brakuje jedzenia, tylko ma kaprys i wy ten kaprys realizujecie. Rozumiem waszą intencję i ja popieram, tylko ostrzegam przed naciągaczami i roszczeniowcami. Oczywiście nikt nie odmówi darmowego posiłku, ale żeby na niego zarobić to już nie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    28 8
    (2018-07-01)
  • Mogę powiedzieć tyle, że cieszę się, że nie wiesz dlaczego proszenie o dżem i makaron nie jest kaprysem. Jeździmy do tych rodzin, widzimy jaka jest sytuacja, rozmawiamy, i dopiero wtedy pomagamy stanąć na nogi. Tam, gdzie to tylko fanaberia, nie tracimy czasu. Ale są miejsca, w których sytaucja jest skrajna, i tej pomocy naprawdę potrzeba.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    22 5
    (2018-07-01)
  • Kilka tygodni temu na jednym z portali internetowych przeczytałem bardzo ciekawy artykuł o pomocy osobom bezdomnym, chyba chodziło o Berlin. Autor artykułu zachwalał niemiecką pomoc osobom bezdomnym i porównywał pomoc bezdomnym u nas w kraju, takie tam pierdu pierdu. Konkluzja tegoż artykułu była jednak zaskakująca. Otóż zauważono, że nauczono bezdomnych jak małpki przychodzenia po darmowy posiłek i odzież - ponieważ należny im pomóc, bo my jesteśmy bogaci - ale jednocześnie stwierdzono, że żaden z tych bezdomnych nie szukał pracy i - o dziwo - nie udzielał się społecznie mimo tego, że przecież jako bezdomny ma bardzo dużo czasu. tym samym z jednej strony pomagam, z drugiej strony jestem dymany przez cwaniaków i życiowe niedorajdy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    31 3
    (2018-07-01)
  • To rozumiem, niemniej musicie być wyjątkowo czujni przed oszustami i cwaniakami.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    15 2
    (2018-07-01)
  • ja pier, ,, ,le jak nie chcesz to nie pomagaj,
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11 19
    (2018-07-01)
  • chciałem zamówić stek i pizzę na Skrzydlatą.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    12 20
    (2018-07-01)
  • makaron i dżem to raczej nie kawior i trufle. ja nie dzielę się z nikim jedzeniem, którego sam bym nie jadł. więc jeśli ktoś rzuci potrzebującemu sczerstwiały chleb, żądając w zamian dozgonnego bicia czołem o ziemię za okazaną pomoc, to niech sobie takie pomaganie daruje.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    5 4
    ffar(2018-07-01)
  • Wielu z tych ludzi przydałby się raczej dobry kij żeby ich zapędzić do roboty. Nie mówie, ze wszystkim ale większość biednych przyzwoitych ludzi wstydzi się prosić o pomoc a raczki najczęściej wyciągają lenie i darmozjady.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    19 4
    (2018-07-01)
  • i po co to nagłaśniać nie można tak po cichu w pokorze?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    22 11
    (2018-07-01)
  • Czy pomaganiem nie powinien przede wszystkim zająć się kościół? Księża powinni przy swoich parafiach stworzyć punkty pomocy ubogim i wcielić głoszone przez siebie słowa w czyny. Co jakiś czas media donoszą o oszustach, którzy na miłosierdziu i współczuciu biednym robią pieniądze - i to nie małe. Akurat w waszym przypadku nie ma to miejsca, ale jestem sceptyczny w niesieniu pomocy przez cywilne instytucje, po prostu im nie ufam.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    18 7
    (2018-07-01)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy
Pieczątki Firmowe
Kalendarz Książkowy z Grawerem