Środa 26-09-2018, imieniny Kosmy, Damiana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Podglądam innych i w ten sposób się uczę (Elblążanie z pasją, odcinek 14)

 
Elbląg, Podglądam innych i w ten sposób się uczę (Elblążanie z pasją, odcinek 14) Ireneusz Wala (fot. Witold Sadowski)
Rek

Z zawodu jest tokarzem karuzelowym, szczęściarzem, lubiącym swoją pracę. Wieczorami wkłada strój hokejowy i zaraża dzieci miłością do sportu. Bohaterem kolejnego odcinka „Elblążanie z pasją” jest dobry duch hokeja w Elblągu, Ireneusz Wala.

Dominika Kiejdo: Hokej był w Pana życiu od małego?
     Ireneusz Wala: - Kiedyś, gdy mieszkałem na wsi, mieliśmy stawek, a że zimą nie było co robić, grało się tam w hokeja. Potem przeprowadziliśmy się do Elbląga, a że zimy w tamtych czasach były mroźne, na boisku siatkowym na osiedlu „Nad Jarem” wylewano wodę i tam graliśmy sobie w hokeja. Potem już takich zim nie było, więc pasja umarła. Po długiej przerwie wybudowano w Elblągu fajne lodowisko, pojawił się pan Jacek Kamiński z Gdańska, który zaszczepił we mnie tę pasję na nowo. Wcześniej była tu tylko sekcja hokeja dla dorosłych i łyżwiarze szybcy. A Jacek Kamiński, redaktor Radia Gdańsk, niestety już świętej pamięci, zapoczątkował rozwój hokeja wśród dzieci. Był pasjonatem tego sportu i chciał udowodnić, że hokej może istnieć także poza Gdańskiem. I chyba mu się to udało.
     
     - Pana syn zaczął uczęszczać do klubu, tam poznał pan Jacka Kamińskiego i już wtedy mocno angażował się Pan w pracę klubu.

     - Jacek Kamiński prowadził zajęcia w Elblągu społecznie. Spotkania odbywały się w soboty i niedziele o ósmej rano. Przyjeżdżał tu ze swoim synem z Gdańska. Ja mu trochę w tym pomagałem. Niestety zmarł młodo na serce.
     
     - Przejął Pan schedę po zmarłym dziennikarzu i dziś także trenuje te dzieciaki…
     - Prowadzę starszą grupę. Do młodszej grupy przyjeżdża trenerka z Gdańska. W klubie działają też inni rodzice. Nigdy zawodowo nie zajmowałem się hokejem i uczę się poprzez podpatrywanie, jak pracują trenerzy. A każdy z nich inaczej prowadzi zajęcia. Jest to możliwe podczas obozów, na które wożę swojego syna. Moja wiedza bierze się z podglądania innych. Nigdy nie zajmowałem się zawodowo sportem i nie mam takiej wiedzy.

 


     - Jak często spotykacie się na tafli?
     - Cztery razy w tygodniu, w poniedziałek, środę, piątek i niedzielę.
     
     - A poza sezonem?
     - Organizujemy ćwiczenia na rolkach, ale zainteresowanie jest mniejsze. Organizujemy też obozy kondycyjne dla dzieciaków: rolki, bieganie. Nie da się uprawiać sportów, jeżeli nie jesteśmy rozwinięci ogólnie.
     
     - A hokej do łatwych dyscyplin nie należy…

     - Wymaga dużo wysiłku fizycznego, dużo zdolności manualnych. Stojąc z boku, wszystko wydaje się łatwe. Znam ludzi, którzy świetnie jeżdżą na łyżwach, a gdy biorą kija do rąk, przepadają, bo nie potrafią pogodzić pracy rąk i nóg. Chodzi tu o prawidłową synchronizację, wcale to nie jest takie proste.
     
     - Czy to popularna dyscyplina sportowa w Polsce?

     - Głównie na południu Polski. Na północy popularna jest w Gdańsku i Toruniu. Niedługo zamierzamy spopularyzować tę dyscyplinę w naszym mieście. Ruszymy z akcją informacyjną w elbląskich przedszkolach, zachęcającą dzieciaki do spróbowania swoich sił na lodzie. Będziemy rozdawać bezpłatne wejściówki na nasze treningi. Dzieci będą mogły przyjść, ubrać sprzęt, zobaczyć, jak hokej na lodzie wygląda. By jednak rozwijać pasję do hokeja, potrzebni są rodzice. W naszym klubie oprócz mnie jest kilkoro rodziców, którzy popularyzują ten sport. Gdyby ich nie było, to nasz klub by się nie rozwijał i ja sam nic bym nie zwojował. Z kolei są też tacy rodzice, którzy obawiają się posyłać dziecko na hokej, bo są zdania, że to bardzo kontuzyjny sport. A tak naprawdę to mniej urazowy sport niż piłka nożna. Gdy dziecko ma na sobie strój, trudno o jakąś kontuzję. W przeciągu ostatnich sześciu lat mieliśmy tylko dwie kontuzje.
     
     - Pana syn też nie może żyć bez hokeja.
     - Odwrotnie, to raczej on przywrócił moją dawną pasję. Ja nie miałem takich możliwości jak on. Miałem tylko stawek na wiosce, na którym graliśmy w sześciu czy siedmiu z kolegami.
     
     - Jeździcie jako klub na turnieje?
     - Raz w roku organizujemy turniej w Elblągu. Ostatnio był to turniej im. Jacka Kamińskiego. Bierzemy także udział w zamiejscowych turniejach, w Malborku, Gdańsku czy Gdyni.

rozmawiała Dominika Kiejdo
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy
Plecaki i tornistry
Pieczątki Firmowe