Środa 12-12-2018, imieniny Joanny, Aleksandra
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Rek

Przestępczość pod okiem bezpieki

 
Elbląg, Przestępczość pod okiem bezpieki Karol Nawrocki i Jerzy Wilk (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

O roli funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w świecie zorganizowanej przestępczości gospodarczej w czasach PRL opowiadał Karol Nawrocki – naczelnik Biura Informacji i Edukacji gdańskiego oddziału IPN. Po prelekcji nie wiadomo do końca, czy to esbekom zawdzięczamy grupy z „Pruszkowa” i „Wołomina”, ale wykluczyć tego nie można.

Od razu po wojnie funkcjonariusze „bezpieki” włączyli się w przemyt na linii Warszawa – Berlin – Warszawa.
     - Trudno w to uwierzyć, ale z Warszawy przemycano do Berlina żywność, a z powrotem złote monety – mówił Karol Nawrocki podczas wczorajszej (31 maja) prelekcji „Funkcjonariusze czy przestępcy. Przykłady peerelowskich gangsterów w mundurach”, która odbyła się w biurze poselskim Jerzego Wilka.
     Wszystkich tych, którzy spodziewali się kolejnej opowieści o złych esbekach mordujących dobrych opozycjonistów, wykład mógł rozczarować. Karol Nawrocki, który posiada tytuł doktora nauk humanistycznych, mówił o przestępczości gospodarczej. 
     - W PRL-u granice pomiędzy funkcjonariuszami MSW, a pospolitymi przestępcami były płynne – mówił prelegent. - A największą grupą przestępczą był Urząd, a później Służba Bezpieczeństwa.
     Pierwszą aferą gospodarczą, w którą zamieszani byli pracownicy „bezpieki” była afera Dimexu. Była to firma eksportowo-importowa, gdzie ówczesny wywiad i kontrwywiad prowadził nielegalne interesy. Przez niecałe dwa lata działalności (od połowy 1947 r. do 1949 r.) Dimex zarobił 7,8 miliarda złotych i 1,8 mln dolarów. Na tej operacji wzbogacił się przede wszystkim budżet Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, którą zasilono kwotą 4,7 mld zł i 1 mln dolarów. Co stało się zresztą – nie wiadomo. Prawdopodobnie część poszła do kieszeni przedsiębiorczych oficerów, a część na działania wywiadu i kontrwywiadu.
     - 7,8 mld zł to suma o miliard mniejsza niż wynosił budżet ówczesnego Ministerstwa Obrony – podsumował gdański naukowiec.
     Kolejne afery to „Zalew” i „Żelazo”. Na początku lat 60. grupa oficerów MSW zaczęła specjalizować się w przemycie na linii Berlin Zachodni – Moskwa. Łupy zakopywano przy Zalewie Zegrzyńskim, stąd kryptonim akcji. To jeszcze słabo rozpoznany w naszej historii epizod.
     - „Zalew” jest jedyną aferą, podczas której zamieszani w nią przestępcy w mundurach ponieśli jakąkolwiek karę – mówi Karol Nawrocki.
     O aferze „Żelazo” słyszał niemal każdy, kto interesuje się historią PRL – u. Z jednej strony mamy pospolitych bandytów, braci Janoszów, którzy w Republice Federalnej Niemiec zajmowali się wszystkim tym, na czym dało się zarobić. Jednocześnie byli współpracownikami polskiego wywiadu. W momencie zagrożenia byli zmuszeni do powrotu do Polski.
     - W momencie wyjazdu do Polski posiadali majątek w wysokości 2 mln marek zachodnioniemieckich – informuje gdański naukowiec.

  fot. Michał Skroboszewski fot. Michał Skroboszewski

 O pomoc w przewiezieniu łupów poprosili... przełożonych z MSW. Układ był prosty: Wywiad za przysługę policzył sobie 1/3 wartości przemytu. A na koniec jeszcze okradł swoich współpracowników.
     Karol Nawrocki obecnie bada współdziałanie gdańskich funkcjonariuszy MSW z trójmiejskim półświatkiem. Przy czym należy pamiętać, że ówczesne Trójmiasto było „oknem na Zachód” i nielegalnymi interesami parało się stosunkowo wielu ludzi. Także w Miejskim Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Gdańsku.
     - Chyba tylko „obyczajówka” nie prowadziła przestępczej działalności – zdradza naukowiec.
     W sekcji zabójstw pracowało sześciu milicjantów, z czego czterech założyło grupę przestępczą zajmującą się ściąganiem haraczy. Ten okres to także pierwsze kroki w przestępczej karierze jednego z bardziej znanych przestępców, Nikodema Skotarczaka, ps. „Nikoś”. Jednak według gdańskiego naukowca jest on tylko sztucznie kreowany na przywódcę trójmiejskiego półświatka. Wszystko – w domyśle – dlatego, żeby chronić ówczesnych „gangusów”, którzy funkcjonują do dziś.  Jak mówił Karol Nawrocki, przestępcza kariera Nikosia przyspieszyła dopiero po ślubie z siostrą „pięknego Ricardo” - faktycznego bossa półświatka z tamtego okresu. „Nikoś” wyspecjalizował się w kradzieżach samochodów, podobnie jak kilka innych „klasycznych” grup przestępczych.
     - W PRL- u nie dało się prowadzić poważnych interesów przestępczych, jeżeli nie wiedziała o nich Służba Bezpieczeństwa – podsumował Karol Nawrocki.

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Nie Starczaka, tylko Skotarczaka.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    aq(2016-06-01)
  • a o dyskotekach i życiu nocnym ani słowa?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Ciekawa?!(2016-06-02)
  • SB i inni kryminalni mieli w kazdej knajpie swoje stoliki. Przemycali okradali zachód okradali także złodziei u których robiono rewizje i znajdowano towar z kradziezy. A innym jak nie mieli na nich haka podkładano trefny towar pochodzacy z kradzieży żeby sad mógł takiego goscia z przypuszczenia skazac(poszlaka)Przecież Sbecja musiała swiom donosicielom z czegos płacic a sprzedawczyki mówili że wygrywali w Totka lub jeszcze w niewiadomo co.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    Tajnyagentfabrykioranżady(2016-06-02)
  • a na fotce, w tle artykułu, same PiSowskie mordy. Na pierwszym planie grubas i ta wymalowana psychopatka. Dla nich powinien być wykład na temat "Psychiatria w PRL"
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2016-06-02)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Okulary korekcyjne EVA MINGE
Okulary korekcyjne EVA MINGE
OKOWOKO s.c.
Płyn Hayne