Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 21-11-2017, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Szpital Miejski ul.Komeńskiego Szpital Miejski ul.Komeńskiego

Rower, taczka, telefony. Ktoś zgubił, ktoś znalazł

 
Elbląg, Rower, taczka, telefony. Ktoś zgubił, ktoś znalazł Ten rower został znaleziony pół roku temu przy ul. Bednarskiej (fot. nadesłana)
Rek

Srebrny, markowy rower od pół roku czeka na właściciela w policyjnym magazynie rzeczy znalezionych. Tuż obok: dwa inne jednoślady, niekompletny wózek dziecięcy i ... taczka, a także stosy telefonów komórkowych i kluczy. Od początku roku do depozytu trafiło 30 różnych przedmiotów, w ciągu roku będą ich setki.

- Po opublikowaniu informacji w mediach o tym, że szukamy właściciela kluczyków samochodowych, portfela, telefonu komórkowego bardzo często jeszcze tego samego dnia sam się do nas zgłasza - mówi asp. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu. - Nawet jeśli właściciel sam komunikatu nie zauważy to pomagają jego znajomi lub rodzina. Szybko i sprawnie można zgubę oddać, a to często duża ulga bowiem dorobienie kluczyków do samochodu to koszt nawet kilkuset złotych.
     Niektórzy są zdziwieni, że w ogóle coś zgubili.
     - Tak najczęściej jest z dokumentami i telefonami komórkowymi, które upadając np. w śnieg nie wydają dźwięku i ich właściciel oddala się nieświadomy straty - wskazuje policjant. - Młoda kobieta była mocno zaskoczona, gdy otrzymała od nas informację o znalezieniu jej aparatu telefonicznego. Okazało się, ze zgubiła go będąc w Polsce, a teraz mieszka w Irlandii.
     Coraz częściej uczciwi znalazcy przynoszą do komendy pieniądze. Przeważnie są to nieduże kwoty, które np. zostały znalezione przy bankomacie, ale zdarzyło się, że do depozytu trafiło 14 tys. zł. Zgubę odebrał uradowany właściciel. Ale nadal nie wiadomo, do kogo należy kilkaset złotych, które zostały znalezione w marcu 2014 r. na chodniku. No właśnie, co w sytuacji, gdy po pieniądze nikt się nie zgłosi?
     - Przepisy mówią jasno, opublikujemy jeszcze raz komunikat o znalezionej gotówce, a jeśli właściciel się nie znajdzie wpłacimy ją na subkonto Urzędu Miejskiego - mówi Stanisław Wróblewski z policyjnego magazynu rzeczy znalezionych. - Do takiego depozytu trafiają wszystkie znalezione na terenie miasta pieniądze, o zwrot których nikt się nie upomniał.
     Do policyjnego magazynu jednak głównie trafiają aparaty telefoniczne, klucze oraz rowery, choć w przeszłości zdarzały się i znaki drogowe, a nawet element dekoracyjny żelaznej bramy. W 2014 r. przyjęto 258 różnych rzeczy znalezionych, w 225 przypadkach ustalono ich właścicieli. Raz w roku zguby "bezpańskie" są przekazywane do Urzędu Miejskiego.
     Dziś w magazynie rzeczy znalezionych stoją m.in. trzy rowery, niekompletny wózek dziecięcy oraz taczka. Jeden z rowerów jest szczególnie interesujący. Wygląda na dość drogi, jest srebrny i został znaleziony przy ul. Bednarskiej. Pół roku temu. Policjanci nadal liczą, że jego właściciel zgłosi się po odbiór zguby.
     Gdy znajdziemy cudzą rzecz, należy poinformować o tym fakcie policję lub inny organ. Zgodnie bowiem z art. 125 Kodeksu Wykroczeń "Kto w ciągu dwóch tygodni od dnia znalezienia cudzej rzeczy albo przybłąkania się cudzego zwierzęcia nie zawiadomi o tym organu policji lub innego organu państwowego albo w inny właściwy sposób nie poszukuje posiadacza, podlega karze grzywny do 500 zł lub karze nagany". Do elbląskiej komendy policji, póki co, nikt  znalezionego zwierzęcia nie przyprowadził, ale kto wie, co przyniesie przyszłość.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama