Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 17-01-2018, imieniny Antoniego, Jana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

To głupota

Wczoraj po południu uciekł z miejsca pracy osadzony w Areszcie Śledczym w Elblągu. Poszukiwany przez policję ma 25 lat. Po wczorajszym dniu pracy nie wrócił do aresztu. Jest to drugi od kilku lat taki przypadek w Elblągu.

Psycholog więzienny Anna Downar uważa, że skazany przebywający na wolności nie jest niebezpieczny. Odbywał karę krótkoterminową za drobne przestępstwa. Po uzyskaniu pozytywnej opinii pracował w przedsiębiorstwie budowlanym w systemie bez konwojenta. Przypuszcza się, że do ucieczki skłoniła go sytuacja rodzinna. Jego przypadek jest w oczach innych więźniów czynem desperata, nie zaś zachętą do ucieczki. - Inni osadzeni wypowiadają się wręcz krytycznie – zauważyła Anna Dowbor.
     - To głupota - mówią skazani zatrudnieni w zakładzie samochodowym. Uciekinier mógł w niedługim czasie otrzymywać przepustki, a nawet ubiegać się o przedterminowe zwolnienie. Teraz grozi mu przedłużenie kary. Policja, działając wspólnie z Aresztem Śledczym, nie ustaje w poszukiwaniach: - Za to przestępstwo grozi do dwóch lat pozbawienia wolności - przestrzega podinsp. Sławomir Szypritt z KMP w Elblągu.
     Kierownictwo Aresztu Śledczego w Elblągu uważa, że praca dla więźniów w systemie bez konwojenta przynosi więcej korzyści niż strat i dlatego mimo wszystko warto podejmować takie ryzyko. Kierownik Działu Penitencjarnego kpt. Roman Kościuczuk mówi, że wypadki ucieczek zdarzają się bardzo rzadko: - Od trzech, czterech lat jest to dopiero drugi wypadek samouwolnienia się osadzonego z miejsca pracy.
     Z Aresztu Śledczego wychodzi codziennie 45 osadzonych do 13 zakładów pracy w Elblągu, a 38 z nich otrzymuje za swoją pracę wynagrodzenie. Pieniądze są w części przeznaczane na spłatę długów, alimenty, grzywny, a w części na kieszonkowe. Zadowoleni są nie tylko więźniowie, ale i pracodawcy. Zapewniają skazanym jedynie odzież roboczą, obuwie, szkolenia BHP i stawkę równą połowie najniższej pensji krajowej, czyli 3,70 zł za godzinę. Często proponują więźniom pozostanie w pracy po odbyciu kary.
     Agnieszka Mital zatrudnia skazanych i jest z tego powodu bardzo zadowolona: - Cokolwiek im się powie, jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym musiała dwa razy powtarzać. Gdyby to ode mnie zależało, to jeszcze więcej bym ich zatrudniła.

maz
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama