Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 18-10-2017, imieniny Łukasza, Juliana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Usuwanie skutków powodzi Usuwanie skutków powodzi

Wielki Dzień grekokatolików

Elbląg, Wielki Dzień grekokatolików Cerkiew przy ul. Traugutta ma być gotowa w przyszłym roku (fot. Karol Wyszyński)

Pojawili się w okolicach Elbląga w latach czterdziestych ubiegłego wieku. Początkowo nie mieli prawa osiedlania się w mieście. Wśród nich był pan Kazimierz, wysiedlony z jednej bieszczadzkiej wsi tylko dlatego, że chodził do cerkwi grekokatolickiej. Dzisiaj wierni budują w Elblągu świątynię, której kopuła już lśni. Dzisiaj obchodzą Wielkanoc, a właściwie Wielki Dzień. - Jest bardzo wielu wiernych grekokatolickich, chociaż trzeba pamiętać, że część się do wiary nie przyznaje – mówi  ks. Andrzej Sroka, proboszcz elbląskiej parafii grekokatolickiej.

- Po wojnie władze przesiedlały całe bieszczadzkie wsie – wspomina pan Kazimierz. - Sąsiadów rozrzucano po całych Ziemiach Odzyskanych, aby ludzi pozbawić tożsamości.
     W 1947 r. rozpoczęto akcję „Wisła”, zgodnie z którą przesiedlono ludność ukraińską z terenów, na których mieszkali przez wieki na tzw. „Ziemie Odzyskane”. Mieli się zasymilować i wynarodowić. Byli osiedlani w podelbląskich wsiach po dwie, trzy rodziny. - Potem syn poszedł do szkoły w Elblągu i z czasem mogliśmy zamieszkać w mieście – mówi pan Kazimierz.
     Dziś w Elblągu budują piękną cerkiew, której kopuła lśni w słońcu. I właśnie obchodzą Wielkanoc. A właściwie Wielki Dzień. - Różnica wynika z używania kalendarza juliańskiego i tego, że grekokatolicki Wielki Dzień musi przypadać po żydowskim święcie Paschy – tłumaczy ks. Andrzej Sroka, proboszcz elbląskiej parafii grekokatolickiej. Stąd w zeszłym roku był tylko tydzień różnicy, a w przyszłym oba odłamy chrześcijaństwa będą świętowały Zmartwychwstanie w tym samym dniu.
     Ciekawe są również wielkanocne zwyczaje grekokatolików. - W Grobie Pańskim nie ma figury Chrystusa, tylko płaszczenica, czyli całun, który przedstawia Chrystusa umęczonego – dodaje ks. Andrzej Sroka.
     W Wielki Dzień przed jutrznią odprawia się nabożeństwo, podczas którego wynosi się płaszczenicę na ołtarz i tam aż do święta Wniebowstąpienia odprawia się na niej nabożeństwa. Sam Wielki Dzień to czas pamięci o zmarłych. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa to też nadzieja dla żywych, że kiedyś spotkają się ze swoimi bliskimi.
     Pierwsze nabożeństwa grekokatolickie odbywały się w Chrzanowie, Cyganku i Dzierzgoniu. Od czerwca 1974 r. w kaplicy sióstr katarzynek w Elblągu grekokatolicy mogli spotykać się na modlitwie i mszach św. Dziś już nie muszą ukrywać swojej wiary. A cerkwi w okolicach Elbląga co niemiara. Co też świadczy o sile i trwałości społeczności.
     - Jest bardzo wielu wiernych grekokatolickich, chociaż trzeba pamiętać, że część się do wiary nie przyznaje – mówi proboszcz elbląskich grekokatolików.
     Nieprzyznawanie się do wyznania grekokatolickiego to z jednej strony skutek laicyzacji życia (i z tym problemem muszą się zmierzyć wszystkie kościoły), a z drugiej to pozostałość po czasach, kiedy za przyznawanie się do ukraińskości i grekokatolicyzmu groziły rozmaite szykany.
     - Za tak zwanej „komuny” lepiej było się nie wychylać. Jak ktoś miał „niepolskie” pochodzenie, to siedział cicho i modlił się, żeby się to nie wydało – wspomina pan Kazimierz.
     - Teraz to już się zmienia, młodzi grekokatolicy zapraszają swoich rzymskokatolickich znajomych na nabożeństwa do cerkwi – śmieje się ks. Andrzej Sroka.
     Sprawą, z którą muszą się zmierzyć wszystkie „małe” religie, są małżeństwa pomiędzy osobami z różnych obrządków. - Dzieci to ubogaca. Stają się dwukulturowe. A na święta w jednym terminie jedzie się do jednej rodziny, a w drugim do drugiej. - wyjaśnia ks. Andrzej Sroka.
     Warto pamiętać, że chrzest w obrządku grekokatolickim jest ważny również w kościele rzymskokatolickim. A w związku z tym, że grekokatolicy uznają zwierzchnictwo papieża, na Światowe Dni Młodzieży wybierają się również młodzi pielgrzymi tego obrządku.
     Życie parafialne toczy się podobnie jak w parafiach rzymskokatolickich. Katechezy odbywają się w szkole. Oprócz tego kapłani grekokatoliccy czują się odpowiedzialni za zachowanie tożsamości ukraińskiej wśród wiernych, grekokatolickie dzieci uczą się też języka i kultury ukraińskiej.
     Świadectwem obecności grekokatolików w Elblągu jest budowana właśnie cerkiew przy ul. Traugutta. - Jesteśmy na etapie budowy plebanii – zdradza proboszcz parafii grekokatolickiej. - Budowa postępuje w miarę możliwości finansowych. Na razie cerkiew jest w stanie surowym.
     - To będzie najładniejsza cerkiew w okolicy – mówi pan Kazimierz, którego losy rzuciły do Dzierzgonia.

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Jestem katolikiem i uważam że musimy się "trzymać" razem a w tych szczególnie trudnych czasach na świecie dla chrześcijaństwa. Wszystkiego najlepszego Wam życzę aby Zmartwychwstały Chrystus błogosławił wasze rodziny.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    21 4
    Ryszard M.(2016-05-01)
  • A tak wogole to artykul jest napisany bardzo ogolnie akcja "Wisła" była konsekwencją tego ze ludność ukraińską wspierała tamtejsze oddziały upa, więc by zlikwidować upa (oprócz akcji zbrojnych w latach 40-tych) trzeba była zniwelować pomoc dla upa przez miejscowych Ukraińców. Nawet Rosjanie u siebie przeprowadzili akcję zachód w której też przesiedlali Ukraińców bo nie mogli dac sobie z nimi rady więc jesteście sami sobie winni trzeba było nie mordować na Wołyniu Polaków w bestialski sposob.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    16 3
    Lkj(2016-05-01)
  • po pierwsze Polakow na Wolyniu mordowali Ukraincy tak to prawda ale wielka rzesza tych ukraincow to byli ludzie ktorych stalin nawiozl na ukraine z glebi rosji po wielkim glodzie gdzie komunisci zaglodzili 7 mln ukraincow ktorzy nie chcieli jak to potocznie w tamtych czasach mowili [przejsc na strone zydokomuny woleli polskiego pany ] za to ich zaglodzili po drugie na wolyniu zamordowano ok 250-500 Polakow i ok 200-300 tys Ukraincow ktorzy im pomagali tak wiec nie do jednego wora wszyskich prosze a na marginesie dodam dla po-owcow prominentny wasz polityk na Warmii Mazurach Miron Szyc jest synem jednego z dowodzcow upa ktory mordowal Polakow po wojnie za to siedzial jest poch zydowskiego Michnika rodzice tez wspierali UPA dodam tylko ze POLCY UKRAINCY BIALORUSINI CZESI ROSJANIE I OGOLNIE SLOWIANIE powinni trzymac sie razem bo to my jestesmy potomkami ARIOW ktorzy byli pierwszymi mieszkancami Europy i dlatego takie ludy jak germanie czy chazarowie nas chca zniszczyc
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    3 8
    lubiczanglia(2016-05-01)
  • Jestem katolikiem dolaczam sie do zyczen cerkiew jest przepiekna pozdr
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    8 3
    hj s elblag(2016-05-01)
  • Sporo jeżdźę po Polsce, ostatnio byłem w Białymstoku, prawosławnych jest tam rzeczywiście najwięcej w Polsce, ale takiej ładnej cerkwi jak w Elblągu nie widziałem. .. Gratulacje
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    4 2
    krgs(2016-05-01)
  • Anty ukraina
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 5
    (2016-05-01)
  • Wszystko fajnie ale chciałbym w pierwszej kolejności zobaczyć wykończoną cerkiew a później plebanię. A z tego co obserwuję, podobnie, jak to jest przy budowie nowych kościołów rzymskokatolickich, rozpoczyna się budowę kościoła, by po osiągnięciu tzw stanu surowego rozpocząć budowę plebanii i po jej zakończeniu i odpowiednim wyposażeniu przystąpić do dalszej budowy kościoła. Taka kolejność zdecydowanie mi nie odpowiada. A co Państwo o tym sądzą ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 1
    abc.(2016-05-02)
  • sądzę, że jest to normalne, że buduje się w takiej kolejności. Stan surowy powstaje szybko, a wykończenie obiektu trwa długo i dobrze, że wtedy zarządzający jest blisko, bo wszelkie dodatkowe uzgodnienia można wykonać na miejscu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2016-05-03)
Reklama