Niedziela 16-12-2018, imieniny Albiny, Zdzisława
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Zanim rozbłyśnie pierwsza gwiazdka...

 
Elbląg, Zanim rozbłyśnie pierwsza gwiazdka... (fot. Witold Sadowski)
Rek

Wigilia nie musi być wystawna. Nasi przodkowie ograniczali się zazwyczaj do 3 lub 7 potraw, które spożywane były po krótkiej modlitwie lub odczytaniu fragmentu Ewangelii o narodzeniu Jezusa Chrystusa. Nie wszyscy też dzielili się opłatkiem, który to zwyczaj przez wielu etnografów uważany jest za typowo polski. Najważniejsze było spotkanie w gronie rodzinnym, na które przybywano do domu rodziców lub dziadków z różnych krańców świata.

Światłość w ciemności świeci
     Od początków chrześcijaństwa blask gwiazd związany był ze świętowaniem Bożego Narodzenia. W końcu to one wskazały drogę pastuszkom i magom, którzy przybyli, by oddać pokłon Dziecięciu, które dopiero co przyszło na świat (por. Mt 2, 1-12). Mataforyczne nawiązanie do wigilijnej tajemnicy wcielenia odnaleźć można również w słowach Ewangelii św. Jana (J 1,1-18), gdzie Chrystus przedstawiony jest jako jasność, której ciemność nie przemogła. To właśnie dlatego, tradycyjnie rozpoczynamy wieczerzę wigilijną, gdy wypatrzymy pierwszą gwiazdę na ciemnym grudniowym niebie. Choć trzeba przyznać, że w ciągu stuleci istniało wiele hipotez próbujących dokładnie określić o jaką gwiazdę może chodzić. Podejrzewano nawet, że wtedy, dwa tysiące lat temu, była to kometa Halleya, która pojawia się na niebie co 76 lat. Trop ten wydaje się być błędnym, bo kometa przelatywała nad niebem Izraela w 12 r. p.n.e., a więc za wcześnie. Hipoteza ta ma jeszcze dwie poważne słabości. Po pierwsze kometa zwykle była uważana za zły znak, symbol nadciągających nieszczęść, więc i opisywani w ewangeliach magowie zinterpretowaliby ją zupełnie inaczej. Po drugie była zjawiskiem znanym powszechnie od dawna, zapewne więc i św. Mateusz nie użyłby słowa gwiazda, gdyby pisał o komecie.
     Wraz z rozwojem nauki, pojawiła się też koncepcja, iż tajemniczym zjawiskiem był wybuch supernowej, która może być widoczna bardzo długo przez wiele miesięcy i tak jasna, że widać ją nawet w dzień. Byłaby to ciekawa hipoteza, gdyby nie fakt, że ówcześni astronomowie, którzy znali i opisywali te zjawiska, nie dostrzegli takiego wybuchu między 135 r. p.n.e. a 173 r. n.e. Dlatego za najbardziej wiarygodną współcześnie uchodzi hipoteza astronoma Jana Keplera (1571-1630), którą sformułował w 1606 roku. Odkrył on, że w 7 i na początku 6 r. p.n.e. miała miejsce tzw. potrójna koniunkcja Jowisza, Saturna i Marsa (koniunkcja oznacza złączenie, w tym przypadku pozorne. Trzy planety „ustawiają się” na jednej linii z Ziemią w stosunku do Słońca, tak, że wydaje się jakby były jedną, wielką, mocno świecącą gwiazdą – przyp. mk). Taka potrójna koniunkcja zdarza się mniej więcej co 800 lat i jest wyjątkowo jasna. Poza tym w 7 r. p.n.e. koniunkcja Jowisza i Saturna pojawiła się aż trzykrotnie: 27 maja, 6 października i 1 grudnia. Przy tej ostatniej koniunkcji do dwóch największych planet dołączył Mars. Hipoteza ta wydaje się przekonująca. Po pierwsze dlatego, że 7 lub 6 rok p.n.e. jest możliwą i prawdopodobną datą narodzin Chrystusa. Wiadomo wszak, że Dionizy Mały ustalając w VI wieku datę urodzin Jezusa Chrystusa popełnił błędy w obliczeniach. Po drugie koniunkcja Jowisza i Saturna mogła zastanowić mędrców ze Wschodu, gdyż wiedzę astrologiczną traktowano wówczas bardzo poważnie. Dlatego podtrzymując wielowiekową tradycję, spojrzyjmy dziś łaskawie na gwiazdę, która wprawdzie nie jest tą samą, która doprowadziła magów do narodzonego Chrystusa, ale będzie z pewnością tą, która da znak, aby zjednoczyć nasze rodziny przy wigilijnym stole.
     
     Potraw 12 a może mniej?
     
Fakty historyczne pokazują, że było różnie. Z całą pewnością wiadomo jednak, że nasi przodkowie przygotowywali przeważnie 3 lub 7 potraw, które odpowiednio odnosiły się do liczby osób tworzących Świętą Rodzinę i trzech osób boskich oraz do symbolizującej liczbę dni w tygodniu, a w Biblii pełnię i szczęście cyfry siedem. Na 12 dań mogli pozwolić sobie zamożni szlachcice i książęta, którzy uzasadnienia dla ilości dań wigilijnych upatrywali w liczbie apostołów towarzyszących Jezusowi oraz miesięcy w roku kalendarzowym. I tak, w najmniejszej liczbie potraw znaleźć można – barszcz z uszkami lub żur (z ziemniakami lub chlebem), pierogi i rybę. We wszystkich pozostałych wariantach występuje w zależności od regionu kraju całe bogactwo dań z makiem, grochem i z suszonymi grzybami. Przy czym wśród tych najbardziej typowych na Pomorzu i Żuławach należą: zupa grzybowa lub barszcz z uszkami, pierogi z kapustą i grzybami lub z serem, śledź w śmietanie z jabłkiem i cebulką, karp smażony, ryba w galarecie, kapusta z grochem, kluski z makiem i miodem, gotowane ziemniaki, chleb lub drożdżowe bułeczki, kutia lub pierożki na słodko (z makiem, wiśniami lub innymi owocami), piernik lub makowiec oraz kompot z suszonych owoców (śliwki, jabłka, gruszki, rodzynki).
     
     Tradycje rodzinne

  (fot. Witold Sadowski) (fot. Witold Sadowski)

Wspólny spacer na pasterkę o północy, a wcześniej - opłatek na talerzyku lub jego brak, odrobina sianka pod obrusem, dodatkowe nakrycie dla przypadkowego gościa, świeca lub stroik oraz niepowtarzalne potrawy, które bardziej niż cokolwiek innego przypominają w wigilijny wieczór o regionie, w którym żyjemy i pochodzeniu naszej rodziny. Kultywując zwyczaje zaszczepione nam przez rodziców i dziadków, zaszczepiamy je kolejnym pokoleniom, tworząc indywidualny i niepowtarzalny klimat najbliższej nam wspólnoty, jaką jest rodzina. Tak budujemy naszą tożsamość, która jest zgodna z regionem pochodzenia, o czym zaświadcza choćby opis Hanny Szymanderskiej (Polska Wigilia, Warszawa 2005): „na Pomorzu lud przy wieczerzy wigilijnej spożywa najczęściej kluski z makiem, zamożniejsi jadają rybę, gdzie bywa więcej dań, tam jest zupa z piwa, bułeczki, kapusta z grzybami suszonymi, śledź, ryba, pierogi, czasem ser. (…) Na Warmii i Mazurach, jak wynika z badań etnografów, do II wojny światowej nie przestrzegano postu, a potrawy wigilijne nie różniły się od potraw dnia świątecznego. Najczęściej na wigilię podawano pieczoną gęś, gęsią kiełbasę, mięso oraz ciasto i słodycze”.
     Podobnie wyglądało świąteczne jadło w całych Prusach, choć z powodu dużej migracji ludności po II wojnie światowej, na ziemie żuławskie wraz z nowymi mieszkańcami ze wschodu i centralnej Polski, przybyły też nowe tradycje kulinarne. Typowe klinki krajane, czyli kluski ziemniaczane okraszone boczkiem i cebulą podawane z duszoną kiszoną kapustą oraz fuśka, czyli kulki z masy ziemniaczanej okraszone boczkiem były doskonałym dodatkiem do wędzonych ryb z zalewu i pieczonej kaczki. I choć na co dzień często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele o nas i historii naszych rodzin powiedzieć mogą potrawy, to zwłaszcza w ten, wigilijny wieczór, nie sposób nam uciec od wspomnień o przodkach, których zamysły kulinarne, pachną na naszych talerzach. Niech ten szczególny wieczór będzie nie tylko czasem radości z otrzymanych prezentów i wspólnego posiłku w gronie najbliższych, ale i okazją do wspomnień przy stole o tych, których nie ma już między nami.
     

mk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Bóg się rodzi. Cicha i święta niezwykła noc słyszę upojne słowa kolędy pytają dzieci mamo droga a do Betlejem to którędy. Już na pasterkę ciągną tłumy i gwiazda Betlejemska jasnym blaskiem świeci wśród nocnej ciszy Jezus się rodzi radują się serca dorosłych i dzieci. Idą do szopy pastuszkowie anioły skrzydłami wskazują im drogę za nim podążają trzej królowie gdzie w żłobku leży dziecię ubogie. A w sercach radość jakże wielka przed nimi anioł trzyma w ręku lirę niosą dary dla Pana naszego złoto kadzidło i mirę. Maryja śpiewa lulaj że Jezuniu i Święty Józef jej wtóruje na lirach grają aniołowie moc truchleje lud się raduje. Chwała na wysokości narodził się Mesjasz Pan podnieś rękę Boże dziecię i błogosław wszystkim nam. Więc do szopy przybywajcie żeby złożyć pokłon mu lecz za głośno nie śpiewajcie by nie zbudzić go ze snu. Henryk Siwakowski Elbląg 21.12.2014.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2014-12-24)
  • Pokłon. Za oknem zimny mokry wiatr radosne myśli kłębią się w głowie na niebie Betlejemskiej gwiazdy blask idą z darami Trzej Królowie nad nimi anioł trzyma w ręku lirę niosą kadzidło złoto i mirę. Każdy na głowie koronę ma i zacne dary ze sobą dżwiga to dla Jezusa co przyszedł na ten świat dla Pana naszego ta fatyga. Nad nimi zastępy anielskie płyną wskazują drogę wśród przybyszy i głoszą że właśnie Bóg się narodził ziemia truchleje wśród nocnej ciszy. Hołd mu składają pastuszkowie zwierzęta pokłon składają mu na lirach grają aniołowie zastępy anielskie śpiewają mu. Henryk Siwakowski.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    (2014-12-24)
  • Ateiści coś nie wylewaja pomyj na katolików ? Zapewne siedzą przy suto zastawionych stołach a powinni siedzieć w pracy :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    abco(2014-12-26)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

RTV + SZAFA
Kuchnia inna niż inne
Kuchnia nowoczesna II
Kuchnia klasyczna