Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 22-11-2017, imieniny Cecylii, Marka
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Otwarcie nowego odcinka trasy tramwajowej. Otwarcie nowego odcinka trasy tramwajowej.

Żelki zamiast ruchu i warzyw?

 
Elbląg, Żelki zamiast ruchu i warzyw? fot. Anna Dembińska
Rek

Pastylki do ssania, syropy, ale także żelki czy lizaki – producenci suplementów diety dla dzieci prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowszych i ciekawszych form podawania tych specyfików najmłodszym. Dzięki nim można podobno uzupełnić niedobory witamin i minerałów w organizmie. Czy tak jest naprawdę?

– Te suplementy to jest zabieg typowo komercyjny – mówi Wojciech Dudek, pediatra ze Szpitala Miejskiego w Elblągu. – Te produkty trafiają w zapotrzebowanie nie dzieci, a rodziców, którzy czują się jakby usprawiedliwieni przed samym sobą. Mają oni bowiem poczucie, że coś robią, aby ich dziecko było zdrowe. A nie tędy droga. Odżywianie, które dziś stosuje się u dzieci, jest dramatyczne – ostrzega Wojciech Dudek. – Jedzenie jest przetworzone, nie stosuje się regularnych posiłków, a najmłodsze dzieci wręcz wymuszają na rodzicach dietę opartą na frytkach, parówkach, ewentualnie pomidorowej. Rodzice zazwyczaj ulegają dzieciom. Później jest już coraz gorzej. Gdy dzieci zaczynają dysponować jakimiś niewielkimi kwotami, kupują do jedzenia to, co chcą.
     Poza odżywianiem na układ odpornościowy wpływa również ruch na świeżym powietrzu. W dzisiejszych czasach ani dzieciom, ani zapracowanym rodzicom nie chce się wyjść z domu, wybiegać.
– Większość dzieci oprócz tego, że się źle odżywia, to jeszcze się nie rusza. Po co się ruszać, skoro każdy ma telewizor, komputer czy choćby smartfon – mówi Wojciech Dudek.
     Złe odżywianie, zbyt mało lub wcale ruchu, dzieci siedzą w szczelnie pozamykanych mieszkaniach – jak więc organizmy naszych pociech mają się uodpornić?
– Wówczas rodzice sięgają po suplementy – opowiada Wojciech Dudek. – Wydają ogromne pieniądze na rzeczy, które nie mają żadnego sensu. To nie są leki. One nie przechodzą rygorystycznych badań klinicznych. W większości przypadków ilość witamin w nich zawarta jest bardzo mała. Już sam fakt, że można je kupić nawet w sklepie spożywczym, powinien zastanawiać.
     W dzisiejszych czasach można zauważyć, że dzieci są coraz słabsze. Jest za dużo leków. Dzieci zbyt szybko i zbyt pochopnie dostają antybiotyki, co również wpływa na osłabianie odporności. W takich przypadkach rodzice szukają środków, które mogłyby odbudować tę odporność i sięgają po suplementy. Krąg się zamyka.
– Nic nie zastąpi normalnego, zdrowego żywienia – podsumowuje Wojciech Dudek. – Warzywa, owoce to najważniejsze źródło witamin i minerałów. Musimy się bardziej postarać i znaleźć chociaż odrobinę czasu na to, żeby trochę poruszać się z dzieckiem. Potrzeba tak niewiele, żeby wzmocnić odporność najmłodszych.
     

Karolina Król
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • O podaniu antybiotyku akurat nie rodzice decydują. A jeśli nawet trafia się rodzic, który wymusza przepisanie antybiotyku to co to za lekarz, który się na to zgadza? Nie tylko rodzice, ale cały świat dorosłych idzie na łatwiznę jeżeli chodzi o dzieci myśląc, że wszystko można kupić.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 2
    (2013-10-14)
  • Zdecydowanie o podaniu antybiotyku współdecydują rodzice. Ale to muszą być mądrzy rodzice, tak jak ja i moja żona. Lekarz też nie może być oszołomem i na byle przeziębienia dawać antybiotyk. Znam doktora Dudka i wiem, że rozsądnie dawkuje antybiotykoterapię.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 4
    ordynatordzielnicowy(2013-10-14)
  • " Ale to musza byc madrzy rodzice, tak jak ja i moja zona. " Dobre, ktos tu sobie we wlasna trabke dmucha.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    2 1
    Kazikazona(2013-10-15)
  • co niektórzy nie rozumieją o co chodzi Panu Wojtkowi. rodzice siedzą w domu dzieci zamiast na podwórko czy spacer z rodzicami siedza z dziecmi w domu. wina rodziców tak jest najwygodniej posadzic dziecko i ma sie spokoj dziecko na widoku, do tego słodycze fast foody i dzien do przodu co nie?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    4 1
    (2013-10-15)
  • miałbyc plus dobra wypowiedz
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    2 0
    (2013-10-15)
  • W końcu ktoś zauważył i poruszył problem otyłości wśród dzieci, bo to właśnie najmłodsze lata dziecka decydują o jego nawykach, przyzwyczajeniach i smaku w przyszłości. Także jak musze to chodze z moim dzieckiem do dr. Dudka na konsultacje i zawsze dobrze mi doradził co zrobić lub nie robić aby pomóc mojemu dziecku i nie zaszkodzić.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    2 0
    mamuśka(2013-10-16)
Reklama