Niedziela 17-02-2019, imieniny Aleksego, Zbigniewa
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Żuławy, jakich nie znamy

 
Elbląg, Żuławy, jakich nie znamy
Warto zobaczyć Żuławski Park Historyczny (fot. sm)
Rek

Co ma wspólnego Anna German z Żuławami? Dlaczego ksiądz w Cyganku nosi obrączkę? Gdzie chowali zmarłych dawni Żuławiacy? Gdzie zaczyna się Mierzeja Wiślana? O tym wszystkim można było się dowiedzieć biorąc udział w wycieczce elbląskiego oddziału PTTK z cyklu „Z przewodnikiem za miasto”.

- Co prawda, jedziemy na Żuławy i Mierzeję, ale żyłka przewodnicka nie pozwala mi milczeć – powitała wycieczkowiczów Jolanta Bulak, przewodnik PTTK i pracownik Parku Krajobrazowego „Mierzeja Wiślana”. Jeszcze autobus nie wyjechał z ul. Robotniczej, a wycieczkowicze już mogli przesuwać szyje i oglądać zabytki dawnego Elbląga. Przewodnicy PTTK mają taką wiedzę o regionie, że potrafią opowiedzieć coś ciekawego o miejscu, w którym nic nie ma. Niewielu elblążan zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego przy drodze do Gdańska rośnie tyle wierzb.
     - Wierzba potrafi wyciągnąć z ziemi pięćdziesiąt litrów wody na dobę – tłumaczył Leszek Marcinkowski, szef elbląskich przewodników.
     A Żuławy to kraina, którą ukształtowała walka z wodą. Powodzie nie były tu niczym nadzwyczajnym i ludzie nauczyli się żyć z wodą. Dlatego żuławskie domy zbudowane są na terpach (usypanych pagórkach) tak, aby w przypadku powodzi, woda nie zalewała wnętrza. Osobną wycieczkę można by poświęcić trasie Elbląg – Nowy Dwór Gdański. Jedną z ciekawostek jest kościół w Kmiecinie i znajdujące się obok niego suboty. To miejsce, gdzie wierni, którzy przyszli na mszę w sobotę, mogli przenocować.
     
     Anna German na Żuławach

     W Nowym Dworze Gdańskim jest pierwszy cel elbląskiej wycieczki – Żuławski Park Historyczny. W budynku dawnej serowni uczestnicy wycieczki oglądali wystawy poświęcone mennonitom. Zdziwienie elblążan wzbudziły eksponaty związane z piosenkarką Anną German.
     - Anna German była mennonitką - wyjaśnił Marek Opitz z Żuławskiego Parku Historycznego i pasjonat historii Żuław.
     Skąd mennonici wzięli się w Związku Sowieckim? Kiedy Żuławy przypadły Prusom w wyniku pierwszego rozbioru Rzeczpospolitej, stracili oni dotychczasowe przywileje, jakimi cieszyli się za czasów polskich. A takie zaproponowała im Katarzyna II caryca Rosji w zamian za zagospodarowanie delty Wołgi. A w telewizyjnym filmie o tym ani słowa.
     - Nawet najwięksi badacze spuścizny Anny German nie mieli o tym pojęcia – zauważył Marek Opitz.
     W muzeum można podziwiać m. in: oryginalne koło młyńskie z żuławskiego młyna, sanie, którymi Żuławiacy jeździli zimą. Z saniami wiąże się romantyczna historia: Na Wołyniu mieszkała kochająca się para młodych ludzi. Podczas wojny młodzi zagubili się. Po wojnie dziewczyna trafiła na Żuławy i przez dwa lata szukała chłopaka. Rodzina jednak naciskała na ślub z innym. Podczas jazdy do kościoła orszak weselny minął dwóch mężczyzn. Okazało się, że jednym z nich był chłopak panny młodej. Kiedy dowiedział się, że jego wybranka bierze ślub odszedł nie chcąc nawiązywać kontaktu. Ona po powrocie z kościoła dowiedziała się o wizycie i też już nie chciała go szukać. Spotkali się dopiero po kilkudziesięciu latach, kiedy ona była wdową, a on rozwodnikiem. Kilka lat utrzymywali znajomość, potem on zaczął naciskać na ślub. Ona uparcie odmawiała. Kiedyś on zadzwonił, znów poprosił o rękę, ona jak zwykle odmówiła, a wtedy on stwierdził, że w takim razie życie nie ma sensu. I się otruł.
     - Są takie historie, które nie mają happy endu – stwierdził Marek Opitz kończąc opowiadanie historii z życia własnej rodziny.
     
     Ksiądz ma żonę?
     Takich historii gospodarz żuławskiego muzeum ma bez liku. O każdym eksponacie mógłby opowiadać godzinami. A czas wycieczki ograniczony. Czeka kościół greckokatolicki w Cyganku. Bystre oko zauważyło na palcu proboszcza obrączkę.
     - Jeżeli do czasu święceń przyszły kleryk się ożeni, może zostać wyświęcony. Celibat obowiązuje tylko mnichów i biskupów - zdradził ks. Paweł Potoczny, proboszcz parafii greckokatolickiej w Cyganku.
     Kościół w Cyganku przeżył wiele zakrętów dziejowych.
     - Przez większość swojego istnienia służył jako świątynia rzymsko-katolicka – mówił ks. Paweł Potoczny – ale ma też epizod luterański.
     Grekokatolikom został przekazany po II wojnie światowej. Był sercem trzeciej co do czasu powstania wspólnoty greckokatolickiej po II wojnie światowej. Obecnie kościół jest remontowany dzięki funduszom parafian i środkom pozyskany przez energicznego proboszcza.
     - Parafianie zafundowali w 2015 r. wymianę wszystkich instalacji. A to koszt ok. sześćdziesięciu tysięcy złotych – proboszcz nie mógł się nachwalić swoich parafian.
     Wynik zbiórki jest imponujący, ponieważ parafia w Cyganku liczy tylko dwieście owieczek rozsianych po całym powiecie nowodworskim. Dziwi tylko fakt, iż parafia ulokowana jest w małej wsi.
     - Po wojnie władza dała kościół właśnie w Cyganku, gdyż myślała, że wierni szybko się zniechęcą i nie będą chcieli tu dojeżdżać - ks. Paweł Potoczny zdradził kulisy ulokowania parafii. - Ale Ukraińcy - naród uparty.
     Tuż obok kościoła znajduje się symboliczny cmentarz jedenastu wsi. Żuławy są terenem podmokłym i bardzo ciężko było dawnym mieszkańcom znaleźć miejsce, w którym zmarli mogli spoczywać w szacunku (i w ziemi, a nie w wodzie). W tym celu kilka wsi organizowało wspólny cmentarz na terenie mniej narażonym na zalanie. Taki symboliczny cmentarz znajduje się właśnie w Cyganku.
     
     Mierzeja Wiślana zaczyna się w ... Sopocie
     
A to jeszcze nie koniec atrakcji. Uczestnicy wycieczki zobaczyli obrotowy most w Rybinie.
     - To jedyny czynny tego typu most w Polsce – mówiła Jolanta Bulak.
     Rano, gdy wąskotorówka z Nowego Dworu Gdańskiego jedzie na Mierzeję (lub wieczorem w przeciwnym kierunku) pracownicy ręcznie ustawiają most tak, aby pociąg mógł przejechać, a następnie znów otwierają rzekę dla jednostek pływających. Całość operacji trwa około dwudziestu minut.

  Spacer zimową porą (fot. sm)
Spacer zimową porą (fot. sm)

Zwieńczeniem wycieczki był spacer nad zamarznięty Bałtyk w rejonie rezerwatu Mewia Łacha.
     - To jedyny rezerwat w Polsce, który ma zmienną powierzchnię – tłumaczyła Jolanta Bulak, pracownica Parku Krajobrazowego – Wszystko przez piaszczyste łachy, które mogą mieć różną wielkość.
     Jod wynagrodził wszystkim ujemną temperaturę. I widok zamarzniętego morza też zrobił wrażenie. Całą wycieczkę przewodnicy raczyli uczestników rozmaitymi ciekawostkami. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że Mierzeja Wiślana zaczyna się w... Sopocie.
     - Mierzeja Wiślana to nic innego jak piaszczysty wał oddzielający morze od Zalewu Wiślanego - mówiła Jolanta Bulak. - Na odcinku od Trójmiasta do Kątów Rybackich Wisła stworzyła Żuławy, dlatego niektórym wydaje się, że Mierzeja ma swój początek w Kątach Rybackich.
     Nie można nie wspomnieć o atrakcjach niezaplanowanych przez organizatorów: widoku myszołowów, orłów bielików czy kruka.
     Elbląski oddział PTTK zaplanował już następną wycieczkę. Z góry można ją polecić jako rewelacyjny sposób spędzenia soboty.

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Dlatego Żuławy leżą nad morzem,pas od Gdańska po Kąty Rybackie. Czemu Elbląg jest w innym województwie?Tego nikt nie wie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4 1
    Sopot (2016-01-17)
  • Kolejowy most obrotowy w Rybinie nie jest jedyną konstrukcją w Polsce. Na podobny natknąłem się e miejscowości Wolin. Tamten most też jest czynny. podróżnik
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    4 1
    (2016-01-17)
  • Kolejowy most obrotowy jest też w Elblągu. A drogowy jest w Giżycku.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2016-01-18)
  • Anna German nie była mennonitką. Należala do kościoła Adwentystów dnia siódmego. Jej babka - Anna Friezen-Martens pochodziła z rodziny mennonickiej z okolic Kwidzyna. Biografowie podają, że również dwie prababki ze strony ojca Anny German - Eleonora Jancen i Julia Hercen - były mennonitkami, ale ich przodkowie nie mieszkali na Żuławach, ani na Powiślu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    An.K(2016-01-18)
  • Tu chodzi o to, że jest jedynym w Polsce czynnym, obracanym ręcznie mostem kolei wąskotorowej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    2 0
    lech(2016-01-18)
  • i trzeba dodać - pomalowanym na żółto. Aaaaa- jeśli tak, to zgoda:)))
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2016-01-22)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Czytnik kart kryptograficznych
Hosting WWW BIZNES
Domena funkcyjna .com.pl
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok Mini