Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Żyć szybko, umrzeć młodo?

Łączy je płeć, wiek, różnią zainteresowania, środowisko z jakiego pochodzą, zajmują się także różnymi rzeczami. Każda z nich ma inny gust, różnią się wyglądem. Są młode, ładne, wyglądają na pełne życia i energii dziewczyny. Jednak to tylko złudzenie. Bo oprócz wieku i bycia kobietami, jest jeszcze coś, co sprawia, że są sobie bardzo bliskie. Wszystkie chciały pożegnać się z życiem, każda z nich ma za sobą przynajmniej jedną próbę samobójczą.

Kasia dobrze nie pamięta, jak to było. Przyszła półprzytomna do swojej przyjaciółki, Zosi. Pamięta, że był wtedy słoneczny, sierpniowy piątek... Dzień wcześniej była na imprezie, a rano postanowiła skończyć z życiem. Tak po prostu. 30, może 40 tabletek nasennych, które wzięła mogły zabić słonia, gdyby nie to, że zaraz po ich połknięciu w jakimś oszałamiającym transie dowlokła się do Zosi, która natychmiast zadzwoniła po pogotowie. Dlaczego do niej poszła? Dziś trudno jest jej to oceniać, jednak Zosia uważa, że Kaśka chciała tylko krzyczeć o pomoc, tak naprawdę nie myślała o śmierci. Kasia mówi jednak, że naprawdę chciała umrzeć. Kiedy przyjaciółka odwiedziła ją w szpitalu, ta miała do niej ogromne pretensje o uratowanie. Płakała, jęczała.. „Po co mnie uratowałaś, dlaczego” – Zosia do dziś doskonale pamięta te słowa.
     
     Dlaczego? Proste. Życie z ojcem pijakiem, nieodpowiedzialną matką, która znika na kilka dni i nikt nie wie, gdzie jest, z małym bratem-terrorystą nie jest łatwe. Można mieć dość. Już nie chciała dzwonić codziennie po policję, nie chciała kłótni, awantur, bijatyk. Nie chciała nocować u koleżanek, miała dość wiecznego proszenia o pomoc. Chciała pomóc tym wszystkim, którzy ją kochali... Wydawało się jej, że tak będzie łatwiej, że im ulży. Bez pracy, tylko z maturą ze złą przeszłością – to nienajlepszy start w dorosłość. Ma 23 lata, ale czasami wciąż czuje się jak małe dziecko. Nikt nie powiedział jej, jak powinno się żyć... Dziś, chociaż jest już zagranicą razem z chłopakiem, z którym planuje przyszłość, czasem myśli o śmierci. „Moje życie często wydaje mi się przegrane. Nie potrafię się cieszyć, nie potrafię się nie bać, nie umiem żyć normalnie.”
     
     W czasie pobytu w szpitalu jeden raz przyszedł do niej psychiatra. Zapytał, dlaczego chciała się zabić, a potem stwierdził, że przecież można inaczej zwrócić na siebie uwagę niż udając, że chce się popełnić samobójstwo... Nigdy nie zapomni tej wizyty, te słowa zraniły ją tak mocno, że nie wyrzuci ich z pamięci.
     
     Inaczej było z Moniką. Jedyne, co mogło wydawać się podobne, to fakt, że dzień wcześniej też była na prywatce. Dużo alkoholu, może jakaś trawa, tego dobrze nie pamięta.
     „Ten cholerny alkohol... Często po wypiciu wpadam w doła. Ale i tak go nie unikam...” Wie tylko, że wróciła do domu, w którym spokojnie spali rodzice, zamknęła się w łazience i podcięła sobie żyły. Pytana, czemu akurat ten rodzaj śmierci wybrała, odpowiada, że czuła, iż tylko nad tym mogła panować. „Krew można zatamować. Jeśli wyskoczyłabym przez okno nic mnie już by nie uratowało... Poza tym, chciałam czuć, jak umieram i mieć kontrolę nad tym jak najdłużej. Żeby w razie czego móc przestać umierać...” Ale nie chciała przestać. Gdyby nie jej chłopak, który czuł, że z Moniką dzieje się coś złego i wpadł do mieszkania, dziś już dawno leżałaby na Dębicy...
     
     Dlaczego chciała umrzeć? Nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Miała dość. Po prostu. Dziś leczy się na depresję i wydaje jej się, że jest dobrze. Ale czy tak naprawdę jest? To dlaczego w dobrze schowanej małej kosmetyczce trzyma kilka żyletek i zabiera je na każdy wyjazd? Jest piękną, młodą dziewczyną, jedną z najlepszych studentek na roku. Ma opiekuńczych rodziców, kochającego chłopaka, wielu przyjaciół. Życie jak z bajki. Więc dlaczego? Po co jej te okropne blizny na nadgarstkach?
     
     „Jesteśmy cholernie słabym pokoleniem. Wychowani w cieplarnianych warunkach nie potrafimy radzić sobie z problemami. Każde niepowodzenie traktujemy jak koniec świata. Śmierć – cudowna wyzwolicielka. Dobra wróżka, która zdejmie z nas zły czar życia... Mami, kusi, pociąga. A my dajemy się nabrać na jej słowa. Chyba jesteśmy naiwni.” – mówi 23-letnia Maria, która połknęła tabletki nasenne w lutym tego roku. Zostawił ją chłopak. Nie kochała go, ale już dawno myślała o śmierci, a to był niezły pretekst. Tak bardzo pociągała ją śmierć, tak strasznie chciała odejść, pragnęła znaleźć lepszy świat. Myśli o sobie „Gruba, brzydka, głupia, beznadziejna”. Nie ważne są jej sukcesy, nie ważne studia, nie ważne grono przyjaciół, chłopak... Jest młoda, przed nią całe życie, ma świetny start, nie to co Kasia. A jednak ona także postanowiła pożegnać się z życiem.
     
     „Tabletki ukradłam babci. Nie wiem co i ile wzięłam, nie pamiętam. Czy to ma jakieś znaczenie?” . Obudziła się rano. Na początku nie pamiętała, co się stało, potem przyszło zdumienie i wściekłość. Że żyje. Że się nie udało. I pewność, że powtórzy próbę, że spróbuje jeszcze raz. „Wiesz, jaka była moja ostatnia świadoma myśl? Że nie napisałam listu pożegnalnego... Cholerny list, wypadałoby coś takiego napisać, nie? Teraz mam gotowca. Zawsze może się przydać”... Maria chodzi na terapię do psychologa, długo brała tabletki antydepresyjne, które rzuciła, po, jak twierdzi, ma dość chemii, która g.. daje.
     
     Takich jak one jest dużo więcej. Młode kobiety, które mają dość życia. Ilu się uda, ilu już się udało? Niedawno w Gdańsku 30-letnia dziewczyna pożegnała się z życiem... Niektórzy mówią, że to przez faceta... Czy bohaterki reportażu są już bezpieczne, a może spróbują jeszcze raz? Co takiego jest w naszych czasach, że samobójstwo dla wielu wydaje się być jedynym rozwiązaniem... A może tak było zawsze, tylko nie potrafiliśmy tego dostrzec?
     
     Imiona bohaterek reportażu zostały zmienione

AZ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • ....Przeczytajac ten tekst nasuwaja mi sie pytania typu-jesli ktos nie daje sobie rade w zyciu ma ciezko bardzo ciezko dlaczego nie ma darmowych psychologow z powolonia?W koncu nei kazdego stac na wizyte....Czemu sie tak dzieje ze kiedy mlody czlowiek nie daje sobie rade nie ma przy tej osobie nikogo kto by podtrzymal na duchu,pocieszyl,zrozumial?Z mojej obserwacji wiem iz wiele osob mlodych osob popelnia samobojstwo bo sobie nie radzi na tym swiecie,dziwne?nienormalne?Nie.Wrecz przeciwnie.....smutne,a najgorsze jest to ze wlasnie taka osoba jak np "Kasia" ktora jak wynika z tekstu nie miala dziecinstwa bezstroskiego jak powinna byla miec.....wcale mnie nie dziwi iz chciala popelnic samobojstwo..dla mnie to byl jak krzyk"mam dosc".......
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Aga24(2004-07-31)
  • Wiele przytoczonych tu historii przpasowywuje do siebie. Wiem doskonale jak to jest miec depresje i wreszcie miec chec , ba olbrzymie pragnienie popelnic samobujstwo. Dzis jak jedna z bohaterek mieszkam i pracuje za granica i nie przeszlo bo teraz cierpie z tesknoty do mojego miasta znajomych wlasnie do tej polskiej rzeczywistosci. Kocham was wszyscy czytelnicy Portelu :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ja(2004-07-31)
  • babek w kolo dużo , kilka w ta czy w tą, pozatym kto by chcial z wielka deprecha babe, za dobrze im . Do garów i sprzątania !!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    1,8 L(2004-07-31)
  • ??tak..teraz to wspołczucie ale jak ktos sie zabija,popełnia samobójstwo jest uznawany za wariata za nienormalnego,bo przeciez nikt normalny sobie zycia nie odbierze..tylko psycholl.............jedna dziewczyna nie napisala listu,ja napisałam i to nawet kilka i co z tego?jesli chce zyc! Jesli sie nie udaje wielu ludzion zabić potem sa czasem traktowani jeszcze gorzej niz przed probą ...a po co to komu. zycie jest piekne tylko niektorzy ludzie są do d.u.p.y-tak sie mówi..szkoda ze dziewczyny w artykule o tym nie pamietały!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    p(2004-07-31)
  • Pamietam do dzisiaj moja kolezanke, ktora odebrala sobie zycie kilka lat temu. Byla studentka psychologii...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AJ(2004-07-31)
  • 1 8 L ------>do domu z takimi tekstami tlumoku!!!!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Aga24(2004-07-31)
  • 1,8 L to Lekko licząc współczynnik IQ autora w podpisie wypowiedzi... Co by nie mówić o przyczynach podjęcia takiego kroku, to na pewno te "baby" mają coś czym się różnią pozytywnie od innych, odemnie, od nas, zwłaszcza od 1,8L. Na pewno są bardzo wrażliwe. No i za tę wrażliwość przychodzi czasem płacić. Zgadzam się z jedną z bohaterek: "Jesteśmy cholernie słabym pokoleniem..." Ale jak widzę dookoła wśród dorastający w latach 80-90 ta słabość nie jest zarezerwowana tylko dla kobiet. To jest inne pokolenie niż ich starsze rodzeństwo, rodzice, dziadkowie. Czy coś się wtedy stało, czegoś im zabrakło, że w którymś momencie gdy dojrzeli i poznali też cierpki smak życia, starają się uciec na druga stronę. Jedni powiedzą że to dowód odwagi z ich strony, inni że tchórzostwa, ale odpowiedź pewnie nie jest jednoznaczna i znają ją tylko Ci co próbowali tego kroku. Uważam, że mimo wszystko nie powinni tego robić.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Cadavre de Malheureux(2004-07-31)
  • wiem ze to idiotyczne co napisze,ale musze przyznac ze podziwiam osoby, ktore decyduja sie na taki krok.Jaka niewiarygodna odwage trzeba miec aby swiadomie (pomijam osoby pod wplywem alkoholu,dragow)zrezygnowac z zycia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    XXL(2004-07-31)
  • Nasuwa mi się pytanie: „O czym ma być ten artykuł i po co go tu wydrukowali?”. Mniejsza jednak z tym, osoby o których jest ten artykuł, są po prostu głupie, ponadto nie potrafią sobie same w życiu radzić. Trzeba było im pozwolić na zakończenie swoich żywotów, skoro i tak nie potrafią korzystać z życia. Tłumaczenia w stylu „Bo one są wrażliwe” to czcze gadanie. Jest wielu wrażliwych ludzi którzy codziennie zmagają się z życiem i nie myślą o śmierci. Nie gloryfikujmy ludzi chorych, za ich chorobę. Można je leczyć, tylko po co? Przecież jak ktoś krzywo na nie spojrzy to będzie to powód aby zrobić sobie krzywdę, tylko nieświadoma stanu rzeczy osoba będzie miała potem wyrzuty (jak prawie udało się to zrobić ze swoim chłopakiem jednej z „bohaterek” artykułu). Potwierdza to tylko obserwacje jaką można poczynić patrząc na dzisiejszą młodzież, są miękcy, nie mają ikry. Chłopcom wydaje się że prawdziwy mężczyzna to taki co płacze co rano na ramieniu swojej dziewczyny i całuje się ze swoim najlepszym przyjacielem, a prawdziwa kobieta kojarzy się dziewczętom z anorektyczkom na Prozaku, bez przyjaciół ale za to z dużymi pieniędzmi. Jedna wielka porażka.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Shadow(2004-08-02)
  • Kochasz swoje dziecko a ono popełnia samobójstwo. To dwa życia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Uruk_hai(2004-08-02)
  • Żyć szybko, umrzeć młodo i zostawić po sobie przystojnego trupa => życiowa filozofia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ToL(2004-08-02)
  • Shadow, lecz się.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    pogromca Shadowów(2004-08-03)
Reklama