Wtorek 23-10-2018, imieniny Teodora, Seweryna
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

'Gra siedem na sześć zdała egzamin' (komentarze pomeczowe)

 
Elbląg, 'Gra siedem na sześć zdała egzamin' (komentarze pomeczowe) fot. Anna Dembińska
Rek

Kram Start Elbląg pewnie pokonał w Gdyni miejscowy GTPR, mimo że w pierwszej połowie lepiej prezentowały się gospodynie. W drugiej odsłonie zawodów elblążanki zagrały siedmioma zawodniczkami w polu, co okazało się kluczem do zwycięstwa - Było bardzo dużo nerwów, błędów, strat i nie wyszła nam pierwsza połowa. W przerwie dostałyśmy reprymendę oraz informacje co poprawić i udało się wygrać - powiedziała Sylwia Lisewska.

Zespół Andrzeja Niewrzawy jechał do Gdyni mocno zmobilizowany. Tuż przed początkiem meczu z GTPR zakończył się pojedynek Zagłębia z Energą, który dość niespodziewanie wygrały koszalinianki. Tym samym drużyna Anity Unijat zapewne bacznie śledziła wynik z Gdyni, bo w przypadku porażki Startu, wskoczyłaby na podium. Po pierwszej odsłonie zawodów elblążanek z gdyniankami można się było nieco obawiać o końcowy rezultat. Piłkarki Andrzeja Niewrzawy stanęły jednak na wysokości zadania, wygrały 31:23, a kluczem do sukcesu okazała się gra siedem na sześć, co podkreślił nie tylko szkoleniowiec, ale i same zawodniczki.
     - Jak usłyszałyśmy, że Koszalin sprawił niespodziankę i pokonał Zagłębie, to jeszcze mocniej nas to zmobilizowało - powiedziała Aleksandra Stokłosa. - Mało pamiętam pierwszą połowę, bardzo wtedy szwankowała obrona, nie potrafiłyśmy zatrzymać Pauliny Uścinowicz. Druga natomiast była bardzo emocjonująca, narzuciliśmy dwój styl gry. Znów wyszła nam gra siedem na sześć, którą staramy się wprowadzać. Klaudia w bramce nam pomogła i odskoczyłyśmy - dodała kołowa EKS.
     - W szatni przypomnieliśmy sobie to, co miało być realizowane przed meczem, a nie było, zwłaszcza rzutowo - powiedział Andrzej Niewrzawa. - Weronika Kordowiecka jest bardzo dobrą bramkarką i nie każdy rodzaj rzutu jest dla niej trudny. Wróciliśmy do tego co było zaplanowane, dzięki czemu bramkarki Gdyni odbiły niezbyt wiele piłek. W drugiej połowie była też trochę mocniejsza obrona. Pod nieobecność Asi Wagi i Hani Yashchuk musieliśmy robić więcej zmian do obrony, akurat z niekorzystnej strony i przez to dostaliśmy parę bramek za szybko, z kontry. W drugiej połowie mogliśmy robić zmiany płynniej. Gra siedem na sześć też zdała egzamin z prawej strony. Bardzo się z tego cieszę, bo to element wprowadzony w trakcie sezonu i poprawił jakość gry - podsumował trener.
     Przed spotkaniem pod znakiem zapytania stał występ kapitan zespołu, która skręciła kostkę. Na rozgrzewce się jednak pojawiła i wyraziła chęć do gry. - Byłam gotowa do grania, noga się ładnie goi, więc w razie potrzeby mogłam pomóc drużynie. W pierwszej połowie było nerwowo, chaotycznie. Miałyśmy pomysł na granie, ale do zmiany zbiegały dwie, a momentami i trzy zawodniczki i zespół z Gdyni to wykorzystywał, bo szedł na szybką kontrę i przez to było nerwowo. W szatni trener powiedział kilka motywujących słów. Zagraliśmy siedem i na sześć i to głównie przyniosło efekt. Dziewczyny poczuły się pewniej - podsumowała Joanna Waga.
     
     Dzięki wygranej w Gdyni Kram Start utrzymał trzecią pozycję w ligowej tabeli, a już w najbliższą środę, po wygranej z Pogonią, będzie mógł świętować powtórzenie zeszłorocznego sukcesu. Aby tak się stało swój mecz z MKS Lublin musiałyby przegrać koszalinianki. W przypadku zwycięstwa Startu i Energi, decydujący pojedynek zostanie rozegrany w Elblągu.
     

Patronem medialnym Kram Startu jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl
     
     

Anna Dembińska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Byłem widziałem (chociaż tylko jedną bramkę na boisku ). Hala na której rozgrywano mecz to katastrofa dla kibiców, bo albo słupy albo poręcze i kibice stojący przy nich ograniczają widoczność siedzącym. Wracając do meczu, druga połowa spotkania w wykonaniu Startu perfekcyjna. Tak trzymać do końca. Powodzenia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    2 1
    marek2323(2018-05-07)
  • Czekaliśmy na to. Genialne przemyślenia związane z Twoimi odczuciami dotyczącymi architektury hali? A piwo było ciepłe albo tudzież brak? Zimne było bo tylko jedną bramkę widziałeś ;) Koniec ironii. Oby naszego zespołu w trakcie sezonu nigdy nie rozwaliły pozasportowe aspekty jak bankructwo kluczowego sponsora. Gdynia to był rasowy zespół ale bez sponsora jest tylko koło ratunkowe od miasta. Staną się jak "Łączpol" w nowym sezonie. Czekamy na Kordowiecką w bramce Startu a może jeszcze jakieś rasowe zawodniczki lub zawodniczka z pola.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 0
    (2018-05-07)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Wyprzedaż rocznika 2017 w salonie Skody HADM
Serwis i Części VW - HADM Gramatowski
Ubezpieczenia OC i AC
Citroen HADM Gramatowski już otwarty!