Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 09-12-2016, imieniny Wiesława, Leokadii
 
Rek

UWAGA!

I zapanował chaos (piłka ręczna)

W meczu z Sośnicą Gliwice piłkarki ręczne Startu Elbląg zafundowały swoim kibicom zarówno chwile radości, jak i momenty rozczarowania i zwątpienia. Ostatecznie jednak mecz skończył się wygraną Startu 29:26 (17:14) i tym samym dwa punkty powędrowały na konto elblążanek.

Można było się spodziewać, że mecz z Sośnicą do łatwych należał nie będzie. Drużyna z Gliwic walczy, by po rundzie rewanżowej znaleźć się w pierwszej ósemce, natomiast Start, by myśleć o utrzymaniu, musi zdobywać punkty we własnej hali. Dlatego też zawody te miały przynieść kibicom sporo emocji. I owszem, emocji nie brakowało, tyle, że nie z powodu fantastycznej gry obu ekip, a raczej z powodu ich słabej postawy.
     Dodać w tym miejscu trzeba, że na taki a nie inny poziom widowiska w dużej mierze wpływ mieli sędziowie z Radomia - Cezary Figarski i Dariusz Żak, którzy swoimi co najmniej „dziwnymi” decyzjami wprowadzili sporo zamieszania w grze obu zespołów. Ich pracę krótko i dobitnie skomentował po meczu trener Sośnicy Harald Tłuczykont: - Co można powiedzieć o meczu, jak dwóch facetów w zielonych trykotach śpi cały mecz. Jadę 600 kilometrów po to, by dwóch pacanów wypaczyło tak mecz? Nie mają pojęcia o gwizdaniu, aż nie chce się trenować. 16 lat jestem trenerem Sośnicy i jeszcze czegoś takiego nie widziałem.
     Kilka „ciepłych słów” pod adresem arbitrów wyraził także trener Zdzisław Czoska: - Ja widziałem już wiele bałaganów na boisku, ale takiego, jak sędziowie zrobili w dzisiejszym meczu, to jeszcze nie. Momentami nie wiedzieliśmy, co można grać, a czego nie.
     Wracając jednak do czysto sportowej rywalizacji, to lepiej mecz rozpoczęły zawodniczki Sośnicy, które w 2 min. po bramkach Iryny Latyszewskiej oraz Dominiki Dolny prowadziły 2:0. Elblążanki w tym czasie raz nie wykorzystały jednego ataku, a rzut karny przestrzeliła Elżbieta Olszewska. W 4 min. po rzucie karnym wykonywanym przez Joannę Kozyrę Sośnica prowadziła 3:1. Elblążanki szybko jednak otrząsnęły się z marazmu i po trafieniach Pauliny Korowackiej, Justyny Steliny i Iwony Błaszkowskiej po raz pierwszy wyszły na prowadzenie 4:3. Wprawdzie przyjezdne zdołały jeszcze doprowadzić do remisu 4:4, ale w kolejnych minutach zarysowała się przewaga elblążanek. Po kwadransie gry Start prowadził 9:6, a w 21 min. nasze szczypiornistki uzyskały najwyższe w tym meczu prowadzenie 14:8. W tym momencie wydawało się, że nasz zespół pójdzie za ciosem i „dobije” rywalki. Niestety, po raz kolejny elblążanki zafundowały swoim kibicom emocje. Przewaga zaczęła topnieć już pod koniec pierwszej połowy, na dodatek na ławkę kar powędrowały Izabela Zwiewka i Iwona Błaszkowska. Pierwsza połowa zakończyła się zaledwie trzybramkowym prowadzeniem Startu 17:14 i karą dwóch zawodniczek.
     Wykorzystały to rywalki, które po pięciu minutach drugiej odsłony doprowadziły do remisu 17:17. Wprawdzie Start zdołał odskoczyć rywalkom jeszcze na dwie bramki 19:17, ale kolejne minuty to fatalna postawa gospodyń. W 38 min. dwie minuty kary otrzymała Alesja Migdaliova, za chwilę czerwoną kartkę zobaczyła Justyna Stelina, a jeszcze w tej samej minucie na ławkę kar powędrowała Elżbieta Olszewska. Przewagę trzech zawodniczek wykorzystały przyjezdne, które w 41 min. prowadziły 21:19. Na szczęście podopieczne trenera Czoski szybko zdołały się pozbierać i w 46 min. po bramce Pauliny Korowackiej remisowały 23:23. To właśnie Paulina w tych najtrudniejszych momentach wzięła ciężar gry na siebie, zdobyła bardzo ważne bramki, dzięki czemu elblążanki znów złapały swój rytm. Ważne trafienia zaliczyła także Katarzyna Szklarczuk, a Izabela Zwiewka raz po raz popisywała się udanymi zagraniami. Taka gra gospodyń sprawiła, że w 53 min. Start prowadził już 28:23. Nasze szczypiornistki w ostatnich minutach straciły kolejną zawodniczkę, tym razem Elżbietę Olszewską, która zobaczyła czerwoną kartkę, ale nie miało to już wpływu na losy meczu. Spotkanie zakończyło się wgraną Startu, którego zadaniem jest wyrobić sobie jak największą przewagę punktową nad Jelfą Jelenia Góra przed decydującymi meczami.
     
     Start Elbląg - Sośnica Gliwice 29:26 (17:14)
     Start: Zwiewka, Ziajka, Charłamowa – Dolegało 2, Stelina 3, Pełka 1, Błaszkowska 4, Szklarczuk 3, Korowacka 7, Olszewska 3, Migdaliova 6, Żurawska.
     Sośnica: Łącz, Grabuńczyk, Mieńko – Latyszevska 7, Kopeć 6, Kozyra 6, Jochymek 5, Ziółkowska 1, Dolny 1, Powałka.
     
     Komplet wyników 18.kolejki: Vitaral Jelenia Góra - Zgoda Ruda Śląska 33:28 (16:13), Vive Kielce - Zagłębie Lubin 28:34 (12:16), Łącznościowiec Szczecin - AZS AWFiS Gdańsk 28:29 (11:16), Piotrcovia Piotrków Tryb. - AZS Politechnika Koszalin 33:20 (16:12), Start Elbląg - Sośnica Gliwice 29:26 (17:14), AZS AWF Katowice - SPR Lublin przeł. na najbliższą środę.
     
     Zobacz tabele
     

MP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • brawo ela dobrze ci idzie to już chyba druga czerwona kartka w trzech meczach. dobra statystyka. dobrze że chociaż bramki strzelasz. jesteś ok. pozdrawiam.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    BOLO(2006-02-21)
Reklama