Środa 21-11-2018, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Kontra to szkoła życia

 
Elbląg, Kontra to szkoła życia - Uczymy, jak wygrać z przeciwnikiem psychiką a nie bezsensowną bijatyką na ulicy. I to jest właśnie kwintesencja tego sportu - mówi Krzysztof Stemplewski (fot. Michał Skorupa)
Rek

Klub Kontra Elbląg to obecnie najbardziej utytułowany klub bokserski w naszym mieście. Już w sobotę będzie gospodarzem turnieju o puchar wybitnego elbląskiego trenera Wiesława Budzińskiego. W przeddzień zawodów o historii i przyszłości Kontry rozmawiamy z założycielem i prezesem klubu Krzysztofem Stemplewskim.

- Kiedy powstał klub Kontra Elbląg?
     - W grudniu 2004 r. wraz ze Zdzisławem Tomczakiem, który pomagał mi wtedy w treningach, założyliśmy nowy klub bokserski w Elblągu. Zdzisław został pierwszym prezesem, bo ja po prostu chciałem się zająć szkoleniem młodzieży. Zdzisław pomagał mi również w treningach, lecz po roku czasu zrezygnował z funkcji i sam musiałem rolę trenera i prezesa klubu.
     
     - Co było dla Pana inspiracją do założenia kolejnego klubu pięściarskiego w Elblągu?

     - Przede wszystkim moim takim bodźcem i zachętą była chęć trenowania mojego syna. Zajmował się różnymi sportami, lecz pewnego dnia mówi do mnie "tato chciałbym spróbować swoich sił w boksie". Bałem się go oddać w obce ręce, więc poszliśmy do klubu Tygrys. W tym klubie ja byłem jego osobistym trenerem. Oprócz tego miałem naprawdę fajną młodzież. Po trzech latach pracy w Tygrysie przeszedłem do swojego byłego klubu Startu Elbląg, w którym wychował mnie pan Wiesław Budziński. Tam byli jeszcze działacze, którzy pracowali na starych zasadach. Nie mogliśmy się dogadać w różnych kwestiach. Władze Startu wymyśliły, że nowym trenerem w klubie zostanie Jacek Bielski, mistrz Europy oraz nasz jedyny bokser z Elbląga, który był olimpijczykiem. W tym momencie zostałem na lodzie. Chłopcy dowiedzieli się, że ja muszę odejść i również zrezygnowali z boksowania w Starcie. W wyniku tego Start się rozpadł. W międzyczasie poszedłem do władz miasta, które zgodziły się na podzielenie sali treningowej na trzy kluby: Kontrę, Start i Tygrysa.
     Miałem sentyment do Startu Elbląg, ponieważ sam boksowałem w barwach tego klubu przez wiele lat. Szkoda było mi przede wszystkim tradycji. Wychowałem się tam pod okiem trenera Budzińskiego, którego wszyscy zawodnicy bardzo lubili. Niestety nie było innego wyjścia. Niezgoda z działaczami zmusiła nas do stworzenia nowego klubu. Na początku istnienia Kontry miałem mało zawodników, aczkolwiek byli to pięściarze, którzy już wcześniej boksowali pod moją opieką. Zaczynaliśmy w piątkę, lecz bardzo szybko pojawiły się sukcesy i klub zaczął się powiększać. Obecnie zrzeszamy ok. 40 zawodników.
     
     - Wspomniał Pan o sukcesach. Jakie były największe jak do tej pory osiągnięcia pańskich wychowanków?
     - Najważniejsze jest to, że klub istnieje i ma się dobrze. Zajmujemy czołowe miejsca w Polsce. Od kilku dobrych lat jeszcze nie spadliśmy poza pierwszą piątkę, jeśli chodzi o klasyfikację dzieci i młodzieży. Klub może się poszczycić dużym sukcesem, ponieważ wychowaliśmy wicemistrzynię świata Sandrę Kruk, która dopiero w tym roku odeszła od nas, ponieważ postanowiła trenować prywatnie. W naszych barwach boksowała od 10 lat. Na początku zdobyła mistrzostwo Polski juniorek, a później rok w rok mistrzostwo Polski seniorek oraz wiele innych tytułów, aż do wicemistrzostwa świata. To był największy sukces naszego klubu. Następnym dużym osiągnięciem było piąte miejsce na mistrzostwach świata juniorów w Sofii, wywalczone przez Rafała Staszewskiego. Według opinii trenera kadry narodowej, w ubiegłym roku był on najlepszym zawodnikiem kategorii juniorów w Polsce. Poza tym mamy wielu medalistów mistrzostw Polski.
     
     - W jakim wieku można zaczynać przygodę z boksem?
     - Przychodzą do nas chłopcy już od 14. roku życia, a bywa, że i młodsi. Wielu z nich zostaje na dłużej. Obecnie nasz najstarszy pięściarz Michał Łoniewski ma 26 lat i jest z nami od samego początku. Zaczynaliśmy od kadeta i młodzika, a dzisiaj ci sami chłopcy stali się seniorami. Cieszymy się, że są z nami od początku swojej kariery i na szczęście nie zapowiada się, żeby mieli zamiar odchodzić. Boksują tu praktycznie za darmo, ponieważ z boksu amatorskiego nie da się utrzymać. Co prawda kilku zawodników otrzymuje stypendia za wybitne osiągnięcia sportowe z Urzędu Miasta, lecz nie są to duże pieniądze.
     Do boksu trzeba mieć charakter i przede wszystkim psychikę. Jest to sport wyrzeczeń. Zawodnicy muszą utrzymywać daną wagę, co jest według mnie najtrudniejszym wyzwaniem. Bokserzy poświęcają się dla tego sportu całkowicie, a pieniędzy z tego nie ma. Sponsorzy wolą inwestować w inne sporty lub w jednorazowe wydarzenia.
     
     - Czy boks jest dla Pana sposobem na życie?
     - Dzięki synowi, od 1999 roku wróciłem do boksu i do dzisiaj nie zarobiłem na tym ani złotówki. Na treningi dojeżdżam codziennie za swoje pieniądze, ja to po prostu kocham. Myślę, że tacy wariaci jak ja są potrzebni, bez tego nie byłoby tej dyscypliny i tego klubu. Czasem bywa ciężko i pojawiają się myśli, żeby rzucić to wszystko. Ale gdy patrzę na te dzieciaki, które dzięki swojej ciężkiej pracy i zaangażowaniu sięgają po coraz większe laury, mam ogromną satysfakcję, że mogę im w tym pomóc i to jest największa dla mnie zapłata.
     
     - Jakie są w takim razie Pana najbliższe plany?
     - Głównym naszym celem są mistrzostwa świata w Katarze, zarazem eliminacje do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Liczymy, że nasz zawodnik Dawid Michelus otrzyma tak zwaną „dziką kartę” i pojedzie do Kataru. Drugą moją imprezą docelową są Młodzieżowe Mistrzostwa Polski, na które wybieramy się mocną ekipą i mamy nadzieję na kilka krążków.
     Moim osobistym marzeniem jest zorganizowanie w Elblągu mistrzostw Polski. Niestety, na taką imprezę potrzebne są większe pieniądze. Aby zorganizować taki turniej, potrzebowalibyśmy ok. 30 tysięcy złotych. Może kiedyś uda nam się porozumieć z władzami miasta i wspólnymi siłami stworzyć wydarzenie, które będzie niewątpliwym prestiżem oraz reklamą dla Elbląga.
     
     - W sobotę, 5 września, już Kontra organizuje Turniej o Puchar Wiesława Budzińskiego. Bokserski ring stanie w hali lodowiska...
     - Będzie to już siódmy Turniej o Puchar Wiesława Budzińskiego, wyjątkowy w skali kraju. Nie przypominam sobie, żeby ktoś inny organizował zawody, którym patronuje żyjący trener. Chcieliśmy w ten sposób podziękować panu Wiesławowi za jego dotychczasową pracę.
     Co roku zapraszamy praktycznie te same ekipy, z różnych stron świata. Będziemy mieli okazję obejrzeć między innymi zawodników z Rosji i Niemiec. W tym roku zapowiada się dosyć ciekawa impreza, ponieważ będzie startowało dużo seniorów. Zaplanowaliśmy 13 walk. Mamy nadzieję, że odbędą się wszystkie, chociaż w boksie różnie to bywa.
     Organizuję ten turniej wraz z żoną nieprzerwanie od 7 lat. To właśnie ona jest głównym motorem napędowym tego przedsięwzięcia. Ja zajmuję się turniejem pod kątem sportowym oraz przygotowaniem zawodników. Ciężar logistyczny oraz oprawa zawodów spoczywa na barkach mojej żony. W tym roku przygotowaliśmy kilka niespodzianek dla kibiców i zawodników. Gościem honorowym zawodów będzie oczywiście pan Wiesław Budziński. Niewątpliwie będzie to ciekawe widowisko, głównie pod względem sportowym.
     
     - Na koniec chciałbym zapytać, jak zachęciłby Pan młodych ludzi do uprawiania boksu?
     - Boks jest bardzo przydatny w życiu, przede wszystkim mężczyzny. Jest to pewnego rodzaju szkoła życia. Dzieciom na treningach nic złego stać się nie może, ponieważ nie pozwolimy na to. Jest to również pewnego rodzaju szkoła charakteru. Nie znam chłopca z mojego klubu, który dzisiaj nie byłby porządnym człowiekiem. Żaden nie żałuje tego, co u nas przeżył. Organizujemy wyjazdy na turnieje oraz zgrupowania sportowe, na których tworzymy jedną wielką bokserską rodzinę. Zachęcam bardzo serdecznie młodzież już od 13. roku życia, żeby chociaż w pewnym stopniu spróbowała tego sportu.
     Zapraszamy na salę, na której można wyżyć się, dużo bardziej niż podczas grania w gry komputerowe. Człowiek czuje się pewniejszy i bardziej spokojny, kiedy wie, że w razie czego będzie potrafił uniknąć ciosu. Uczymy dzieciaki panowania nad własnymi emocjami. Uczymy, jak wygrać z przeciwnikiem psychiką a nie bezsensowną bijatyką na ulicy. I to jest właśnie kwintesencja tego sportu.
     

     VII Międzynarodowy Turniej Bokserski o Puchar Wiesława Budzińskiego odbędzie się 5 września o godz. 17 w hali lodowiska MOSiR przy ul. Karowej 1 w Elblągu. Wstęp wolny.
     
     
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym zawodów
Michał Skorupa
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia, a aneks kuchenny
Kuchnia nowoczesna III
Kuchnia nowoczesna II
Kuchnia klasyczna