Czwartek 21-06-2018, imieniny Alicji, Alojzego
 

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Siła zdrowych stóp

 
Elbląg, Siła zdrowych stóp Adam Piątek w gabinecie podologicznym (fot. Michał Skroboszewski)

Biega nie tylko w Polsce czy w Europie, ale i w innych rejonach świata. "Pod stopami" miał już Maroko, Tajlandię, Indie czy Myanmar. Ostatnio udało mu się wziąć udział w maratonie na Filipinach, co, jak się okazało, było sporym wyzwaniem. Adam Piątek, który od 16 lat biega w maratonach i ma ich na koncie ponad sześćdziesiąt, tłumaczy, że stopy są jak sprężyny. Odbijają ciało od podłoża, cały czas pracują, są "narzędziem pracy" biegacza. Trzeba więc o nie dbać.

- Od 16 lat biega pan w maratonach, ma pan ich na koncie ponad 60...
     - Adam Piątek: A dokładnie 68.
     
     - Policzył pan kiedyś, ile kilometrów ma pan za sobą?
     - Myślę, że około sześciu tysięcy rocznie. 
     
     - Biegał pan w różnych miejscach, nie tylko w Polsce czy w Europie, ale i w innych rejonach świata – w Maroku, w Tajlandii, w Indiach, w Myanmarze, udało się też panu pobiec na Filipinach. Który z tych biegów był najciekawszy i zapadł szczególnie w pamięci?
     - Ten ostatni, na Filipinach. To było wyzwanie. Dzień wcześniej było 37 stopni Celsjusza, maraton był rozgrywany o 3 w nocy. Zaczął padać deszcz. Nawet nie próbowałem robić przebieżki, zrobiłem jedynie gimnastykę, a i tak leciały po mnie strużki potu. Obawiałem się, czy dam radę. Kuba [zięć pana Adama, który również biega w maratonach - red.] mówił, że jemu ten deszcz uratował życie, a ja byłem przeciwnego zdania. To był ogromny dyskomfort, ubranie robiło się sztywne jak blacha. Gdy ściągnąłem skarpety ze stóp zszedł mi cały naskórek, wszystkie odciski.
     
     - O czym się myśli w trakcie kilku godzin maratonu? I jak zmusić ciało, by mimo zmęczenia i dyskomfortu, biegło dalej?

     - Lubię się rozglądać, porozmawiać z innymi biegaczami, jeśli oczywiście ktoś chce. Na przykład na Filipinach biegły dwie Europejki, co jakiś czas jedną z nich wyprzedzałam, później ona była przede mną. Byłoby głupio, gdybym nie utrzymał tempa. To też jakaś chęć ukończenia biegu. W zawodach w Bytowie brała udział kobieta z Ciechanowa. Widać, że była przygotowana, wcześniej brała udział w Ironmanie. Inna zawodniczka raz biegła przed nią, raz ze mną. Spotkaliśmy się na zakrętach. Powiedziałem jej, żeby patrzyła przed siebie i nie biegła po zewnętrznych krawędziach. Odpowiedziała, że to przecież niewiele. "Zobacz, ona jest przed Tobą dziesięć metrów, a Ty jej tak szybko nie dogonisz. Gdybyś skracała te zakręty, jak ona, to byś już była równo z nią". Trzy kilometry przed metą słyszę, że ktoś tak mocno dyszy za mną. Patrzę, a to ona. Biegniemy razem, podkręciłem tempo, no i ostatecznie była na tej mecie trzecia w swojej kategorii. Wyprzedziła te dziewczyny.
     
     - W trakcie biegu pracuje całe ciało, ale bardzo mocno "obrywają" stopy, które mają nieustanny kontakt z podłożem. Jakie problemy zauważył pan u siebie? Jak wyglądają stopy po maratonie?
     - Stopy w trakcie pracują jak sprężyny, odbijają ciało od podłoża, a więc efektem jest nie tylko pieczenie, ale i połamane palce ze zmęczenia. Na drugi dzień, po biegu, są bardzo obolałe. Czasami moczę nogi w soli z minerałami, co pomaga, tyle że akurat w tym momencie.
     
     - Na co dzień spotyka się pani z osobami aktywnymi, z czym zmagają się biegacze? Co im najbardziej dokucza?

     - Aleksandra Topolska, podolog w Salonie Urody Gross, która zajęła się stopami pana Adama: Najczęściej paznokcie. Wiele osób uważa, że buty powinny być dopasowane idealnie, tymczasem powinny być przynajmniej pół rozmiaru większe. Chodzi o to, żeby chronić paznokcie przed ciągłym uderzaniem o przód buta, które powoduje urazy mechaniczne, na skutek czego paznokcie będą schodzić, mogą pękać, a nawet robić się czarne, jeśli dojdzie do wylewów z uszkodzonych naczyń pod płytką paznokcia. To wszystko może prowadzić do zaburzenia wzrostu paznokci, co w konsekwencji sprawia, że płytka zmienia tor prawidłowego wzrostu, zaczyna wrastać w wał paznokcia - jest to naprawdę bolesne schorzenie, trudne do korekty. Wymaga kilku wizyt u specjalisty podologa, zajmującego się taką korektą - nie wszyscy podolodzy wykonują tak specjalistyczne zabiegi.
     
     - A co z innymi obszarami stóp? Na co jeszcze są one narażone?
     - Aleksandra Topolska: Kolejnym, bardzo częstym problemem są modzele, odciski oraz brodawki wirusowe.  Modzel powstaje wtedy, gdy dochodzi do stałego, miejscowego ucisku, naskórek twardnieje, zaczyna przeszkadzać. Mały modzel to nie problem, jednak stanie się wyjątkowo dokuczliwy gdy pod płaskim, zrogowaciałym naskórkiem zrobi się odcisk. To zmiana z długim rdzeniem w kształcie stożka - charakteryzuje go ostry, przeszywający stopę ból. Taki odcisk jest nie do usunięcia na własną rękę. Prawdziwą zmorą dla osób korzystających  z publicznych miejsc typu baseny, siłownie, są brodawki wirusowe. Nie są od nich wolni również biegacze. Likwidacją kurzajek musi zająć się osoba z dużym doświadczeniem podologicznym  bo walka z nimi jest naprawdę trudna. Osoba niedoświadczona może spowodować rozniesienie zmian na zdrową skórę. Zdarza się także, że osobom aktywnym fizycznie pękają pięty, co powoduje ogromny dyskomfort w poruszaniu. Jeśli odpowiednio nie zadba się o skórę na tej części stopy, to rozpadliny będą się pogłębiały, będą  krwawiły, trudno je będzie zniwelować. Pacjent, który zauważa u siebie bolesne rozpadliny powinien jak najszybciej zgłosić się do gabinetu podologicznego, by rozpocząć kurację, która zredukuje pęknięcia i pomoże je zasklepić, wygoić. W żadnym razie nie powinno się zaniedbywać popękanego naskórka na krawędzi pięt. By zapobiegać problemom na stopach zachęcam do profilaktyki, której najważniejsze  elementy to dobry, specjalistyczny produkt do pielęgnacji skóry stóp, odpowiednie obuwie - nie za ciasne, wkładki lub ortezy, które odciążą miejsca zbyt uciskane oraz regularne spotkania z podologiem, aby na bieżąco usuwać tworzące się zmiany.
     
     - Z jaką częstotliwością należy wykonywać medyczną pielęgnację stóp?

 

 - Aleksandra Topolska: Zalecam wizytę raz w miesiącu osobom, które nie potrafią poradzić sobie z pielęgnacją lub mają uporczywie odrastające zmiany na stopach typu odciski, brodawki. Niemniej każdy, aktywny sportowo człowiek, a biegacz przede wszystkim, powinien raz na kilka miesięcy odbyć wizytę w gabinecie podologicznym. Warto wybrać się na nią i sprawdzić swój stan stóp, zapytać, co można z nimi na co dzień zrobić, jak przygotować je do maratonu, jakich preparatów używać. W przypadku pana Adama, który jest u nas po raz pierwszy, skupiliśmy się na paznokciach (Zobacz zdjęcia z gabinetu). Oczyściliśmy je z rogowaciejącej skóry, znajdującej się pod nimi, a także zminimalizowaliśmy modzele poprzez ścięcie ich skalpelem. To były dwa główne problemy. Pracujemy na wysokiej jakości kosmetykach Gehwol, a marka w swojej linii ma również produkty dedykowane sportowcom. Na dobry początek pan Adam otrzymał od nas specjalny krem dla sportowców. Zdezynfekowaliśmy również buty pana Adama w specjalnym urządzeniu, które niszczy grzyby, mogące atakować stopy, ale i inne drobnoustroje chorobotwórcze pochodzące z potu czy z naskórka. Wykonujemy to w ramach wizyty w naszym gabinecie podologicznym. 
     
     - Jakie wrażenia po zabiegu, panie Adamie?
     - Adam Piątek: Zabieg był bardzo przyjemny, teraz czuję ulgę i lekkość. Jestem wniebowzięty (śmiech).
     
     

Salon Urody Gross
     82-300 Elbląg
     Ul. NItschmanna 20-22
     55-236-22-88
     salonurody@salonurody.pl
     Facebook: SalonUrodyGross
     
     
-----------Art. promocyjny------------

,
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl