Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 17-01-2018, imieniny Antoniego, Jana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Skra pokonała Lotos Trefl na Turnieju Czterech Trenerów (siatkówka)

Rek

Skra Bełchatów i Lotos Trefl walczyły dziś o trzecie miejsce w Turnieju Czterech Trenerów. Bełchatowianie byli zdecydowanie lepsi od gdańszczan. Podopieczni Andrei Anastasiego nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki z wicemistrzami Polski i przegrali 0:3. Zobacz zdjęcia z meczu.

W Turnieju czterech Trenerów udział wziął wicemistrz Polski minionego sezonu, brązowy medalista oraz ósma i dziesiąta drużyna PlusLigi. Wczoraj odbyły się mecze półfinałowe i oba zakończyły się zwycięstwami zespołów, które na pewno nie były stawiane w roli faworyta. Pojedynek Skry z Indykpolem zakończył się wygraną olsztynian 3:2, natomiast w drugim meczu Czarni Radom pokonali 3:1 Lotos Trefl Gdańsk. W efekcie o trzecie miejsce w turnieju walczyli siatkarze z czołowych lokat PlusLigi minionego sezonu. Obie drużyny przyjechały do Elbląga w okrojonych składach i trudno było wskazywać, która ma większe szanse na zwycięstwo. W Skrze zabrakło m.in. najlepszego blokującego mistrzostw świata Karola Kłosa oraz przyjmującego Facundo Conte. Z Trefla z kolei nie było Mateusza Miki, Piotra Gacka oraz Sebastiana Schwarza, którzy biorą udział w Mistrzostwach Europy. Dla większości elbląskich kibiców wynik był zapewne sprawą drugorzędną, a bardziej liczyło się same widowisko, które zgromadziło wielu fanów siatkówki. Warto przypomnieć, że w styczniu w hali CSB gdański Trefl podejmował BBTS Bielsko-białą w tamach 1/8 Pucharu Polski. Zainteresowanie tym pojedynkiem było ogromne i zgromadziło 2800 fanów siatkówki. - Na dzisiejsze mecze finałowe sprzedaliśmy około 2300 wejściówek. Jesteśmy bardzo zadowoleni z frekwencji, chcemy, żeby takie imprezy odbywały się u nas cyklicznie - powiedział dyrektor CSB Andrzej Bugajny.
     
     Mecz lepiej rozpoczęli brązowi medaliści minionych rozgrywek, którzy po autowym ataku Mariusza Włazłego, prowadzili już 12:7. Były reprezentant Polski szybko się jednak zrehabilitował i rozpoczął serię kolejnych dobrych akcji swojej drużyny. Bełchatowianie doszli gdańszczan na dwa oczka. Na dalsze odrabianie strat podopieczni Andrei Anastasiego nie pozwolili i na drugą przerwę techniczną schodzili prowadząc 16:12. Po wznowieniu na parkiecie dominowali zawodnicy Skry. Skuteczne ataki, bloki oraz seryjne błędy gdańszczan, spowodowały, że bełchatowianie zdobyli aż trzynaście punktów, a stracili tylko dwa. Skra wygrała pierwsza partię 25:18.
     Drugi set był niejako kontynuacją pierwszego. Podopieczni Miguela Falsaci nie mieli problemów z wykańczaniem ataków, posłali kilka zagrywek punktowych i na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 8:2. Po przerwie gra się nieco wyrównała, jednak to wicemistrzowie Polski nadal prowadzili sześcioma - ośmioma punktami, a po ataku Andrzeja Wrony odskoczyli na dziewięć oczek (16:7). Druga przerwa techniczna nie wybiła bełchatowian z rytmu i po wznowieniu kontynuowali dobrą passę. Gdańszczanie potrafili odpowiedzieć jedynie pojedynczymi skutecznymi atakami. Po jednym z nich punkt zdobył Murphy Troy i tablica świetlna wskazywała 9:20. Losy tej partii były już w zasadzie przesądzone. Zawodnicy Trefla ostatecznie przegrali tę partię 13:25.
     Podopieczni Andrei Anastasiego nie potrafili się podnieść w trzecim secie. Co prawda zdobyli pierwszy punkt, jednak bełchatowianie zdobyli kolejnych osiem. Gdańszczanie atakowali w aut, nie potrafili ustawić szczelnego bloku, a sami niekiedy nadziewali się na potrójny mur Skry. Po jednym z niewielu skutecznych ataków Wojciecha Grzyba tablica wyników wskazywała 5:13. Następne akcje również należały do wicemistrzów Polski. Po kolejnej serii punktowej Skra odjechała na czternaście oczek. Rywale zdobyli trzy punkty z rzędu, jednak nie byli w stanie odrobić tak dużych strat. Set zakończył się zwycięstwem Skry 25:13 i całego meczu 3:0.

  fot. Anna Dembińska fot. Anna Dembińska


     Andrzej Wrona
- Cieszymy się, że udało nam się zakończyć tydzień takim miłym akcentem. Mieliśmy pewne założenia przed meczem i je zrealizowaliśmy. Chcieliśmy przećwiczyć pewne elementy w warunkach meczowych, które różnią się dużo bardziej od zwykłych treningów. Była to szczególnie dobra okazja do pogrania dla młodych zawodników.
     
     Najlepszymi zawodnikami meczu zostali Andrzej Wrona ze Skry i Mateusz Czunkiewicz z Lotosu.
     
     W finale Indykpol Olsztyn zmierzy się z Czarnymi Radom.
     

Anna Dembińska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama