Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 17-10-2017, imieniny Ignacego, Wiktora
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Mamy go! Mamy go!

Wielki powrót siłacza

 
Elbląg, Wielki powrót siłacza Mariusz Bojanowski podczas treningu (fot. Anna Dembińska)
Rek

To był jego pierwszy start od pięciu lat. I od razu sukces. Elblążanin Mariusz Bojanowski wrócił z Międzynarodowych Mistrzostw Polski w podnoszeniu ciężarów z tytułem mistrza. Zwycięstwo obudziło w nim wolę walki.

Mariusz Bojanowski sporty siłowe trenuje od kilkunastu lat. Kiedyś brał udział w zawodach Strongman. Bez większych sukcesów. Po kilkuletniej przerwie powrócił w wielkim stylu, zdobywając najwyższe laury w mistrzostwach Polski w wyciskaniu sztangi na ławeczce i tak zwanym martwym ciągu, które odbyły się niedawno w Zalesiu. Pokonał prawie sześćdziesięciu zawodników z Polski i zagranicy. Nie było łatwo, bo elbląski siłacz musiał podnieść aż 307 kg!
     - Wystartowałem za namową kolegów, którzy też biorą udział w podobnych zawodach – mówi Mariusz Bojanowski. - I udało się. Zdobyłem pierwsze miejsce w kategorii deadlift.
     Deadlift, czyli martwy ciąg – to ćwiczenie siłowe polegające na podnoszeniu z podłoża ciężaru do momentu, w którym wykonujący je zawodnik ma proste plecy oraz proste nogi w kolanach.
     Sukces zmotywował pana Mariusza do startu w kolejnych zawodach, choć, jak mówi, przygotowania wiele kosztują. I wysiłku, i pieniędzy. - Żeby się bawić, trzeba coś wydać – mówi elblążanin. - Na przygotowania wydałem około dwóch tysięcy zł. Tyle kosztuje siłownia, odnowa biologiczna, masaże, a potem dojazd na zawody i hotel.
     17 kwietnia pan Mariusz wybiera się na kolejne zawody, do Warszawy. - W miarę możliwości będę ćwiczył dalej, może uda mi się znaleźć jakiegoś sponsora? - ma nadzieję elbląski siłacz.

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama