Wtorek 17-07-2018, imieniny Anety, Jadwigi, Bogdana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Czego będzie mi brakowało? Ognia!

 
Elbląg, Czego będzie mi brakowało? Ognia! Po ponad 30 latach służby st. bryg. Ryszard Baran przeszedł na emeryturę (fot. Witold Sadowski)
Rek

Od ponad trzech dekad w służbie, w której niósł pomoc, ratował mienie, a nierzadko i ludzkie życie. Przyznaje, że bywały chwile grozy, gdy myślał, że z akcji już nie wróci, ale zawsze murem stali za nim koledzy. Jak mówi: dzielne chłopaki. To ich będzie brakowało mu najbardziej, no i ognia. St. bryg. Ryszard Baran, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej jest już emerytem, ale broni złożyć nie chce.

- To dla mnie trudny czas, żal odchodzić  – przyznaje st. bryg. Ryszard Baran. -  W Straży Pożarnej spędziłem blisko 31 lat. Służbę rozpocząłem 3 kwietnia, w dniu moich imienin, w 1984 r. Jako służbę zastępczą, bo nie chciałem iść do wojska. Jednak ta służba bardzo mi się spodobała, jej humanitarny charakter, niesienie pomocy bliźniemu, ratowanie życia i mienia. Zdecydowałem się więc pozostać w formacji. Przez pierwsze pięć lat pracowałem w podziale bojowym, czyli brałem bezpośrednio udział w akcjach ratowniczo-gaśniczych. Po ukończeniu szkoły chorążych "w nagrodę" zostałem przeniesiony do pracy w administracji. Tej akurat nie lubiłem, ale był taki czas, że brakowało ludzi. Przez 18 lat pracowałem w wydziale kontrolno-rozpoznawczym, począwszy od specjalisty, a zakończywszy na naczelniku. Pięć lat temu zostałem powołany na stanowisko zastępcy komendanta miejskiego PSP w Elblągu. I to był najtrudniejszy okres w mojej pracy w straży, bo w budżecie brakuje pieniędzy, trzeba szukać oszczędności, a strażacy chcą dbać o swoje bezpieczeństwo i pytają o pieniądze. Chcą wiedzieć, kiedy dostaną to czy tamto. A ja, jako wiceszef, musiałem mówić "poczekajcie jeszcze trochę, może w następnym kwartale, może jakiś sponsor nam pomoże, może pan komendant wojewódzki nas wesprze".
     Czego elbląskim strażakom brakuje najbardziej?
     - Potrzeby są bardzo duże – przyznaje st. bryg. Ryszard Baran. - Na początek utrzymanie obiektów. Są one bardzo stare i stanowią taką studnię bez dna, gdzie można wkładać dużo pieniążków, a wciąż będą braki. Dalej - mamy dwie grupy: wodno-nurkową i ratownictwa chemicznego. Aby w pełni funkcjonowały należałoby na pewno wymienić dwa samochody. Dla "chemików" komendant wojewódzki przyobiecał nam zakupić pojazd w następnym roku. Są i potrzeby codzienne, jak ubiór bojowy czy wyjściowy strażaka, remonty czy przeglądy samochodów. Utrzymanie kosztuje nas bardzo drogo, a budżet jest, jaki jest – podsumowuje ze smutkiem.
     Elbląscy strażacy bardzo liczą na budowę nowej strażnicy. Działka przy ul. Łęczyckiej jest, ale co dalej?
     - Nową strażnicę będą budowali już moi następcy – mówi st. bryg. Ryszard Baran. - Jest promyk nadziei, mamy przecież ziemię. Rok 2015 to będzie faza projektowania. Koszt projektu szacuje się w granicach 500-600 tys. zł. To bardzo duża kwota i sami jej nie zgromadzimy. Będą trwały zapewne negocjacje pomiędzy komendantem wojewódzkim, wojewodą i prezydentem Elbląga, kto i ile da. Myślę, że gdy już projekt powstanie będziemy krok po kroczku szli do przodu.
     St. bryg. Ryszard Baran przeszedł już na emeryturę. Czego będzie mu brakowało?
     - Ognia? (śmiech). Ale tak naprawdę, dzielnych chłopaków. Tworzyliśmy fajną ekipę, z która mogliśmy się powygłupiać, ale kiedy przyszło pracować – pracowaliśmy. Nawet 24 godziny na dobę, jak podczas powodzi. Albo cysterna z paliwem – wspomina wypadek na krajowej "siódemce" w Nowinie w 2005 r. - Był tam taki moment, gdy zaczęła trzeszczeć i w każdej chwili mogła wybuchnąć. Mogliśmy stamtąd nie wrócić.
     Przyznaje, że praca strażaka jest niebezpieczna, ale...: - Na dzielnych chłopaków zawsze mogłem liczyć – mówi o kolegach Ryszard Baran.
     Co będzie robić na emeryturze?
     - Na emeryturze zwykle odpoczywa się po ciężkiej, stresującej służbie, ale jeszcze mam siłę – śmieje się. - Posiadam wiedzę i doświadczenie więc chciałbym znaleźć zajęcie w zakresie ochrony przeciwpożarowej.
     Na stanowisku zastępcy komendanta Ryszarda Barana zastąpi bryg. Mariusz Kołecki.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Hosting WWW START
Konto poczty elektronicznej
Domena .pl
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata Mini