Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Dwie prawdy

- Nadgodziny zdarzały się, ale pracownikom płacono za nie - zapewniał wczoraj w sądzie pracy kierownik rejonu w sieci „Biedronka” Roman C.

Mężczyzna był jedynym świadkiem, jakiego sąd przesłuchał na dzisiejszym posiedzeniu w sprawie Bogusławy T. z Pasłęka. W tamtejszym sklepie „Biedronki” kobieta przepracowała jako kasjer -
     sprzedawca ponad pięć lat. Pierwsza rozprawa dotycząca zapłaty za pracę po godzinach, jaką wytoczyła byłemu pracodawcy, firmie Jeronimo Martins, odbyła się pod koniec czerwca.
     Roman C., który zeznawał dziś pod przysięgą, nie pamiętał, by pracownicy zgłaszali mu jakieś problemy.
     - Za organizację pracy odpowiedział kierownik sklepu. Jeśli np. z powodu zwolnień chorobowych czy dużego ruchu przed świętami zdarzały się nadgodziny, to pracownik otrzymywał w zamian wolny dzień lub zapłatę - mówił w sądzie. - Według mnie, rzeczywisty czas pracy był odnotowywany w dokumentach i uważam, że firma zapłaciła pani Bogusławie za wszystkie
     dodatkowe godziny pracy. Przyznam jednak, że w jej sklepie zdarzyło się ze dwa razy, że na zmianie było więcej pracowników niż powinno być w tamtym momencie. Może któraś z pań przyszła na zakupy, zobaczyła, że jest dużo towaru do rozładowania i została, by pomóc - zastanawiał się Roman C.
     Prowadząca rozprawę sędzia postanowiła odrzucić wnioski prawników Jeronimo Martins o powołanie biegłych, którzy mieliby zbadać m.in. rolki z kas fiskalnych i raporty gotówkowe pochodzące z okresu pracy Bogusławy T..
     Kolejne posiedzenie ma być niejawne.
     Była pracownica „Biedronki” ma nadzieję, że wyrok zapadnie niedługo i sąd uzna jej roszczenia.
     - Dotąd zeznawało dziesięciu świadków. Wydaje mi się, że ich zeznania były dla mnie korzystne - ocenia.
     Za nadgodziny Bogusława T. domaga się prawie 55 tysięcy złotych.
     

SZ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Ciekawa ta dokumentacja, jak w wielu firmach są podwójne listy obecności i płac.To wszystko jest sfingowane, nie wierzę żeby pracownica sądziła się bezpodstawnie, w odróżnieniu do prywaciarzy, my jesteś my ludzmi uczciwymi.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    marija(2005-11-17)
  • Ten niejaki Roman C. skoro odpowiadał pod przysiegą to albo bredzi i był na narkotykach albo poprostu kłamie, czyli łamie prawo. Standartem w tego typu sklepach jest to, że ludzie tam pracują po 10-12 a nawet i wiecej godzin a listy podpisują, że pracują 8 godz. i też łamią prawo. Oczywiście nie powinni tego robić /łamać prawa podpisując listę że pracowali 8 godz./ ale gdyby tego nie zrobili to nie będą pracowali. W tego typu placówkach zasadą jest, że jak ktoś pracuje 8 godz to ma miano półetatowca czyli takiego, dla którego nie ma miejsca wtym środowisku. To co przed sądem bredzi Roman C. to wierutne kłamstwo, gdyż jest niedopuszczalną praktyka pracodawcy by płacił za nadgodziny. W tego typu placówkach pojęcie nadgodzin wogóle nie występuję w słownictwie. Powiem więcej ludzie pracują w trakcie swoich ustawowo wolnych dniach o od pracy, w urlopie, niekiedy w czasie zwolnienia lekarskiego. TO JEST STANDART W BIEDRONCE, CARREFOUR, LECLERC-u, SIECI 34 i wielu wielu innych.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    PSEUDOPIP(2005-11-17)
  • Popieram "PSEUDOPIP" ale taka praktyka jest nie tylko w znienawidzonych hipermarketach ale i w innych firmach (może nie bede bede mówił w jakich bo to duża "wiocha" i wszyscy sie znają) gdzie pracuje sie 8 godz. umowa jest na pół etatu albo co zabawne na 1/4 no i oczywiści klauzurka w umowie ze do wymiaru czasu pełnego etatu nie przysługują nadgodziny, i to zgodnie z prawem co ciekawe - art. 151 par 5 KP :))) Ale najbardziej rozbawił mnie tekst Romana.C "Może któraś z pań przyszła na zakupy, zobaczyła, że jest dużo towaru do rozładowania i została, by pomóc - zastanawiał się Roman C.":))) - wypowiedzi Leppera z mówinicy sejmowej to przy tym pikuśś
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    uhaaa(2005-11-17)
  • "jak dobrze ze biedronka jest tak blisko" Zgadzam sie z tymi opiniami.8 godzin tylko na papierku a w rzeczywistosci 10.To tak zwana norma.Wiele razy musialem zostac po godzinach dlatego np ze kierowca tira nie przyjechal i musialem czekac bo produkty ktore wiozl kierowca nalezalo niezwlocznie rozpakowac i umiescic w lodowkach.To tylko przyklad a bylo ich tak duzo ze strach wymieniac.Pozdrawiam wszystkich ktorzy ciezko tam pracowali za smieszna kase
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Masakra(2005-11-17)
  • Od tego są odpowiedznie urzędy aby kontrolowały pracodawcę. Wystarczy przeprowadzić wyrywkowe kontrole w sklepach, w marketach i firmach prywatnych w godzinach popołudniowych by stwierdzić ile osób jest po 8 godzinie pracy? Wystarczy powtarzac takie kontrole i zaraz będzie wiadomo jak długo ludzie tam pracują. Takie kontrole jak teraz sa wogóle bezskuteczne. To jawne popieranie fikcji i bezprawia. Marazm naszych urządników jest skandaliczny ale oni nie maja sie o co bać. Maja ciepłe posadki, więc pracuja jak pracują. Co można udowodnic pracodawcy po roku, czy nawet po miesiącu ... kiedy tak łatwo dorobić papiery do wszystkiego a ludzie? cóż, każdy chce żyć. To jest właśnie skandal, że dla ludzi to jest walka o przetrwanie, o parę groszy na byt rodziny. Na chleb dla dzieci. Ochyda! polityka, sądownictwo. Jednas wielka fikcja. Prawnicy? ja pierwszym kazałabym Wam uciąć po prawej dłoni za każdy niesprawiedliwy wyrok. Dopiero zaczęlibyści mysleć. Myślenie nie boli Panowie, Panie, politycy, urzędnicy, sędziowie! Ciekawa jestem skąd to się wzieło: Nie rób drugiemu co Tobie nie miłe ... a co z empatią. Nie wszyscy jesteśmy silni, inteligentni. To jest własnie obowiązek społeczny, wziąść odpowiedzialność za słabszych współobywateli.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Dorota(2005-11-21)
Reklama