Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Świętowanie Świętowanie

Dyspozytorka nadal chora

Dyspozytorka elbląskiego pogotowia ratunkowego, która nie wysłała karetki do chorego dziecka, po ponad półtoramiesięcznym pobycie wyszła ze szpitala. Nadal ma jednak zwolnienie lekarskie i pozostaje pod opieką terapeuty.

Mijają już prawie dwa miesiące od zdarzenia, które zbulwersowało opinię publiczną.
     Rodzice 10-miesięcznego Szymona wezwali pogotowie, ponieważ dziecko miało wysoką gorączkę i wysypkę. Dyspozytorka odebrała zgłoszenie, ale nie wysłała na miejsce karetki. Najprawdopodobniej zapomniała lub zasnęła na dyżurze. Po kilku godzinach oczekiwań na karetkę, rodzice sami zawieźli dziecko do szpitala. Na ratunek jednak było za późno. 10-miesięczny Szymon zmarł na sepsę.
     Prokuratura kontynuuje śledztwo w tej sprawie pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Jeżeli jednak okaże się, że dla dziecka i tak już nie było ratunku, to prokuratura może zmienić zarzuty. Wówczas dyspozytorka odpowie za to, że nie udzieliła pomocy i naraziła życie człowieka. Podejrzana po tym zdarzeniu trafiła do szpitala psychiatrycznego w stanie silnej depresji. Na razie jej stan zdrowia uniemożliwia przesłuchanie.

J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Powinno sie scigac przede wszystkim ludzi odpowiedzialnych za to ze ta pani byla sama w nocy - zwlaszcza zima kiedy jest niskie cisnienie i czesto w dzien czlowiek slabo kontaktuje, co dopiero w nocy. Podobno teraz siedzo 2 osoby - czyli ktos popelnil blad sadzajac tylko jedo osobe na tak odpowiedzialnym stanowisku. zarzadzajacy zarabiajo po 2-3 tysiaki a ludzie najnizej postawieni 800-1000 - i ci z gory wydajac nieprzemyslane zarzadzenia nie ponosza odpowiedzialnosci??? cos tu jest nie tak na marginesie : faki dla ORTOFOBA ( nie uzywalem polskich znakow bo mi alt padl - lepeij nie czytaj bo nie dasz rady)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    antyhesus(2004-03-04)
  • Współczuję tej kobiecie i Rodzicom tego dziecka! Ale zastanawia mnie kto NORMALNY mając małe dziecko, które ma wysoką gorączkę czeka tyle godzin ( przeszło 10!!! ) na to, że może przejdzie czy co?! Poza tym szanowni rodzice przestańcie obnosić się ze swoją tragedią tylko pomilczcie w swoim domu i pomódlcie się za duszę Waszego syna! Bo jak można wytłumaczyć Wasz czynny udział w programach TVN łącznie z podróżą "zaraz po tragedii" do Gorzowa Wlkp.????!!!!!! Poza tym Tata chyba nie bardzo chce uczestniczyć w tych programach bo tylko stoi i nic nie mówi! Czyżby żona trzymała lejce
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ob.serwati(2004-03-04)
  • Pisząc o kobiecie w poprzednim wejściu na początku miałem na myśli dyspozytorkę!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ob.serwati(2004-03-04)
  • Podzielam zdanie przedmówcy. Dojazd taksówką do któregoś z oddziałów dziecięcych w obrębie miasta to nie więcej niż kwadrans. Niewykluczone, że i rodzicom "zapomniało się" na parę godzin o chorym dziecku, a teraz się rozglądają, jak by tu przy okazji kasy kupę wyszarpnąć i kreują się na ofiary. Ich udział w fatalnym końcu wydaje się co najmniej równy "wpadce" pogotowia. Nie kwestionuję, że stało się coś bardzo złego, ale kogoś w tym wszystkim opuściło wyczucie proporcji.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    der(2004-03-04)
  • antyhesus: dałem radę, dałem. Ale tych ,,faków'' nie rozumiem? Wyjaśnij.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ORTOFOB(2004-03-04)
  • pieprzycie jak polamani. nikt z was nie jest w stanie sobie wyobrazic co przeszli ci ludzie: rodzice i dyspozytorka. wiec zamknijcie japy, bo tylko obnazacie swoja glupote i bezdusznosc.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2004-03-05)
  • Dzieci czasmi mają wysoką gorączkę (znoszą to znacznie lepiej niż dorośli) i nie ma konieczności udawania się za każdym razem do pogotowia, więc nie piszcie że to ich zaniedbanie, na sepsę ludzie umierają także w szpitalach gdzie mają do dyspozycji odział reanimacyjny i wyszkolony (mam nadzieję ) personel, więc proszę nie piszcie bzdur.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rodzic(2004-03-05)
  • Te... RODZIC, ja też jestem rodzicem i nie wyobrażam sobie, żeby dwie godziny po zgonie mojego dziecka powiadamiać dziennikarzy o mojej tragedii!!! Więc zastanów się ołówku co chcesz powiedzieć!! Bo tu wybitnie trąca chęcią zarobienia KASY Nie zawsze "CEL UŚWIĘCA ŚRODKI" w mojej rodzinie 2 lata temu zmarł młody człowiek przed 20 rokiem życia i co?! Myślisz, że ktoś powiadomił telewizję czy jakiekolwiek media?!!! Przerost ambicji nad formą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    OB.SERWATI(2004-03-05)
  • Rodzice po prost czuli, że ktoś ich zawiódł (konkretnie pogotowie) po prostu szukali winnego,w każdy możliwy sposób, , nie usprawiedliwiam tego, ale potrafię zrozumieć.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rodzic(2004-03-05)
  • A czy nikt się nie zastanowił nad faktem, że rodzice nie ponowili wezwania. Powodóy dla których karetka nie przyjechała mogły być różne.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    obserswator(2004-03-08)
  • Dlaczego nikt nie zastanowiłsię,że przywiezione do szpitala dziecko było tak brudne, że pępek miało prawie zarośnięty? Może winny jest dużo bliżej niż się wydaje.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ja(2004-03-08)
Reklama