Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

DZIKA MRÓWKA: Jachtu nie ma

Od tragedii "Dzikiej Mrówki" minęło pięć tygodni. Mimo poszukiwań wciąż nie odnalazły się szczątki jachtu.

Jak mówi dyrektor elbląskiego Urzędu Morskiego, Wojciech Żurawski, nie ma co liczyć na to, że jacht albo jego części same wypłyną na powierzchnię wody.
     - Jacht prawdopodobnie zahaczył się o żaki, utknął w mule, którego gruba warstwa zalega na dnie zalewu, albo przez sztorm został zagnany w szuwary - mówi Wojciech Żurawski. - Teraz rybacy zaczynają wyciągać zestawy żakowe i czekamy na sygnały od nich. Jeśli łódka nie odnajdzie się, pozostają poszukiwania. Najtańszy i najskuteczniejszy sposób to trałowanie, ale zapłacić za to będzie musiała rodzina zmarłego kapitana, bo do naszego postępowania jacht nie będzie już właściwie potrzebny.
     Postępowanie w sprawie wypadku w Urzędzie Morskim zostało już zakończone. Nie zakończyły się natomiast postępowania sprawdzające prowadzone przez prokuratury rejonowe w Braniewie i Elblągu (doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożyła żona zaginionego żeglarza). Znane są już jednak wyniki sekcji zwłok 40-letniego Seweryna C. Zdaniem lekarzy sądowych, bezpośrednią przyczyną śmierci kapitana "Dzikiej Mrówki" było utonięcie. W zdarzeniu nie stwierdzono udziału osób trzecich.
     - Czekamy na uwagi Izby Morskiej i wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy - wyjaśnia dyrektor Żurawski. - Na dziś nie ma także podstaw do wszczęcia sprawy karnej wobec któregokolwiek z kapitanów jachtów, które wraz z Dziką Mrówką wypłynęły z Fromborka. Oni próbowali pomóc, ale z powodu dużego wiatru manewry wokół leżącego w wodzie jachtu nic nie dały. Wrócili do brzegu, aby ratować własne życie.

AJ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Jacht juz napewno jest u Ruskich...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kkk(2001-10-15)
  • Jacht jest podstawowym dowodem o ewentualnej winie Delegatury Elbląskiej Urzędu Morskiego. Wziązku z powyższym Urząd Morski nie jest zaiteresowany jego znalezieniem . Obecnie jacht stanowi zagrożenie dla innych jednostek jako twarda przeszkoda . Należy podziwiać operatywność specjalnych jednostek ratowniczych przy ratowaniu życia oraz zdolności i przygotowanie Delegatury do wykrywania przeszkód podwodnych na głębokości 3-4 m. Należy się zastanowić jak jest chroniona nasza granica jeżeli przez kilka godzin służby nie mogą wykryć pływjącego biektu oraz małych jednostek podwodnych.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2001-10-16)
Reklama