Wtorek 11-12-2018, imieniny Damazego, Daniela
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Ewa Białkowska: Pierwsze igrzyska są zawsze trudne

 
Elbląg, Ewa Białkowska: Pierwsze igrzyska są zawsze trudne - Tor w Pjongczangu prezentuje się wspaniale, jest bardzo dobry i bardzo szybki - mówi Ewa Białkowska (fot. Anna Dembińska, archiwum portEl.pl)
Rek

- Liczymy na sukces, szczególnie po igrzyskach w Soczi, ale nie będzie to takie proste. Trochę mieliśmy turbulencji ze zdrowiem, kontuzji, ale mam nadzieję, że na kulminacyjny moment będziemy w pełni gotowi – mówi elblążanka Ewa Białkowska, która w Polskim Związku Łyżwiarstwa Szybkiego odpowiada za wyszkolenie zawodników.

- Pani jeszcze nie w Pjongczangu? (Rozmawialiśmy w Elblągu podczas sobotniego Balu Sportowca – red.)
     
- (śmiech) Jestem jeszcze przed . Jedną ekipę już wyprawiłam – 31 stycznia. Teraz wyprawiam drugą ekipę z naszym Sebastianem Kłosińskim i 7 lutego razem z nimi wylatuję do Pjongczangu.
     
     - Jakie to mogą być igrzyska dla polskich panczenistów?
     
- To jest pytanie, na które nikt nie zna odpowiedzi tak naprawdę, ale ja mogę powiedzieć, że mogą być bardzo udane, ale też mogą być średnie. Liczymy oczywiście na sukcesy, szczególnie po igrzyskach w Soczi. Nie będzie to jednak takie proste, dlatego że składa się na to szereg czynników. Troszeczkę mieliśmy turbulencji ze zdrowiem, kontuzji, w tej chwili mamy wszystko pod kontrolą. Cały proces treningowy idzie dobrze, niemniej nie wiem dokładnie, czy na ten moment kulminacyjny zdążymy ze wszystkim.
     
     - Mamy dość sporą ekipę. Nie ma Rosjan, więc konkurencja jest trochę mniejsza, ale to chyba nie jest zbyt duże pocieszenie...
     
- My tak tego nie postrzegamy. Jeżeli jesteśmy silni, to wygrywamy ze wszystkimi, z Rosjanami też. Chcemy walczyć z każdym i to na pewno nasi zawodnicy będą to robili, starali się. Myślę, że w koronnych konkurencjach powinniśmy się pokazać z dobrej strony.
     
     - Była już Pani na tym torze, widziała, jak to wszystko wygląda? Testowaliście go?
     
- Byłam na próbie przedolimpijskiej w ubiegłym roku podczas mistrzostw świata na dystansach. Tor nie był jeszcze do końca gotowy. W tej chwili już wiem od ekipy, która jest już na miejscu, że wygląda zupełnie inaczej niż rok temu. Prezentuje się wspaniale, lód jest bardzo dobry i bardzo szybki, więc to jest dla nas miłe zaskoczenie.
     
     - Jak Pani zdaniem w debiucie olimpijskim poradzą sobie elblążanie: Sebastian Kłosiński i Adrian Wielgat?
     
- Pierwsze igrzyska są zawsze trudne. Oni już nie są takimi żółtodziobami, bo startowali w wielu zawodach Pucharu Świata, brali udział w mistrzostwach Europy, Sebastian – w mistrzostwach świata, więc tego międzynarodowego prestiżu doznali. Niemniej trochę się obawiam, bo igrzyska to zupełnie inny świat. Czasami debiutantom jest ciężko opanować może nie stres, ale ogrom tej imprezy, zainteresowanie wszystkich. Poza tym każdy sportowiec na igrzyskach chce się pokazać, bo to wyjątkowe wydarzenie. Myślę, że sobie poradzą, będę trzymała kciuki i pomagała im w tym.
     
     - W konkurencji drużynowej męska reprezentacja jest na liście rezerwowej. Wiadomo już, czy będzie mogła wystartować na igrzyskach?
     
- To jest duża zagadka. Na dzisiaj nie może wystartować, ale to się wszystko okaże na miejscu. Rywalizacja drużyn jest pod koniec igrzysk. Drużyna, która – liczymy, że się wycofa i zrobi nam miejsce – nie ma jednego z podstawowych zawodników. Mają oczywiście rezerwowego, ale on jeździ tylko sprint 500 m i nic więcej. Drużyna to jest osiem okrążeń. Czy ona da radę, czy będzie na tyle zdrowy i i silny, by ten dystans przejechać, tego nie wiemy. Prawdopodobnie to się okaże na cztery, trzy dni przed biegiem drużynowym, czyli przed końcem igrzysk.
     
     - Dziękuję i życzę sukcesów w Pjongczangu.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia inna niż inne
RTV + SZAFA
Kuchnia klasyczna
Kuchnia nowoczesna