Wtorek 19-06-2018, imieniny Gerwazego, Protazego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Idźcie wybierać

Na czekające nas za niespełna dwa tygodnie wybory samorządowe padł cień „wielkiej” polityki, ze szkodą dla nich. Idea samorządności wymaga jak największej frekwencji w wyborach - dopóki nie będzie powszechne poczucie, że tych radnych sami wybraliśmy, dopóty będzie istniał podział: oni - my.

Takie są konkluzje z „przedwyborczego” Salonu „Polityki”, który odbył się w Bibliotece Elbląskiej w poniedziałek 30 października. Tematem spotkania była „Polska samorządna”, a gośćmi Mirosława Pęczaka - Janina Paradowska, komentator polityczny tygodnika „Polityka” i Grażyna Kopińska, dyrektor Programu Przeciw Korupcji Fundacji Stefana Batorego.
     Tegoroczne wybory samorządowe znalazły się w cieniu polityki krajowej - co do tego obie panie były zgodne. Kampania wyborcza prawie w ogóle się nie odbywa, nie ma spotkań z wyborcami. W zamian obserwujemy pojedynek na bilbordy (w mediach i na ulicach), na których znajdujemy w zasadzie tylko zdjęcie kandydata i partyjne logo. Prowadzona jest też bardzo duża kampania reklamowa poszczególnych partii w mediach, przede wszystkim w telewizji.
     Dla partyjnych kierownictw sensem tych wyborów nie jest bowiem samorządność lokalna - gra idzie o prestiż i władzę. Partie zainteresowane są przede wszystkim obsadą sejmików wojewódzkich i prezydentury w kilku największych miastach, zwłaszcza w Warszawie. Wśród elit politycznych panuje przekonanie, że kto zdobędzie władzę w 12 z 16 sejmików wojewódzkich, ten przejmie władzę w kraju.
     Zdaniem Janiny Paradowskiej, jest to jednak nieuniknione. - Pora pożegnać się z przekonaniem, że w sejmikach i dużych miastach wybory mogą być inne niż partyjne.
     Niebezpieczne jest jednak to, że upolitycznienie dotarło na najniższy szczebel samorządu - do gmin. - Te wybory zostały tak zdominowane przez rywalizację na szczycie, że być może nawet ci bardzo dobrzy kandydaci do rad nie zostaną w ogóle dostrzeżeni - mówi Paradowska.
     Mimo wszystko Janina Paradowska i Grażyna Kopińska są zdania, że idea Polski samorządowej sprawdziła się. Wtórował im obecny na spotkaniu elbląski poseł SLD Witold Gintowt-Dziewałtowski - specjalizujący się w parlamencie w problematyce samorządowej, wielki zwolennik samorządu, zresztą, prezydent Elbląga w latach 1994-98. Jego zdaniem, to właśnie samorządy były gwarantem stabilności państwa w sytuacjach największych przesileń politycznych, których w ostatnich latach w Polsce nie brakowało.
     Samorządy dobrze spełniają swoją rolę, choć niektóre elementy ustroju samorządowego wymagają korekt i z pewnością są w Polsce miejsca, gdzie można mieć do samorządów poważne zastrzeżenia. Największą porażkę idea samorządności poniosła w Warszawie, która do dziś nie ma w zasadzie samorządu, a ostatnia kadencja, kiedy prezydentem miasta był Lech Kaczyński, była dla Warszawy szczególnie zła - co do tego zgodni byli wszyscy mówcy (obie panie są mieszkankami Warszawy, a Grażyna Kopińska była radną gminy Warszawa-Mokotów).
     Zdaniem Janiny Paradowskiej, jeszcze jeden element samorządności nie zadziałał: - Miałam nadzieję, że grono doświadczonych samorządowców będzie silnym wzmocnieniem dla krajowej polityki, jednak nic takiego nie nastąpiło - mówi. - Elity partyjne są w dalszym ciągu zamknięte na nowych ludzi wywodzących się z samorządów. W ten sposób zaprzepaszczona zostaje szansa na lepsze elity polityczne, a polityka krajowa będzie jałowa, jeśli nie nastąpi tam wymiana kadr.
     Zniechęcenie Polaków do polityki już przełożyło się na wybory samorządowe - w tym roku jest zdecydowanie mniej kandydatowi na radnych. Teraz wszyscy obawiają się o frekwencję 12 listopada.
     - Dopóki nie będzie świadomości, że ten radny jest wybrany przeze mnie, będzie poczucie, że samorząd to są „oni”, a nie „my”. Najważniejsza sprawa, żeby ludziom chciało się pójść na wybory. My, dziennikarze, możemy tylko o to apelować - konkluduje Janina Paradowska.
     Z Janiną Paradowską rozmawiała Marta Hajkowicz:
     

PD
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Platforma Obywatelska proponowała okręgi jedno mandatowe jako sposób na odpolitycznienie samorządów.. Wybieralibyśmy człowieka, a nie partie. A w przypadku Elbląga starania o budowę Truso, rozwój turystyki czy przekopanie przekopu przez mierzeje jest polityką?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Woj Ławrynowicz(2006-10-31)
  • I jeszcze jedno ze smutkiem musze stwierdzić ze społeczeństwo obywatelskie jest w odwrocie. Wygrywa bizantyjski sposób sprawowania władzy. Brak dialogu miedzy obywatelem a władzą. Władza jest mądrzejsza i wie wszystko zapominając o swojej służebnej roli wobec obywatela.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Woj Ławrynowicz(2006-10-31)
  • a dlaczego Sobotko, Jagiełło i reszta bandy nie przyjechała na spotkanie? olewają wyborców chyba!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    hejnołm(2006-10-31)
  • Widocznie społeczeństwo godzi się na bizantyjski sposób sprawowania władzy i uważa go za stosowny - skoro wybiera jego wyznawców. Swą aprobatę takiej oligarchii przypieczętowuje nie uczestniczeniem w wyborach i powiedzeniem - skoro do tej pory świat się nie zawalił, to nadal będzie funkcjonował. Zapewne dla wielu najlepszy byłby powrót do lat 50 - 70 zeszłego stulecia, kiedy za nich myślano, decydowano i kierowano. To był czas - ech łezka się w oku kręci.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2006-10-31)
  • idę głosować na lewicę! mimo wszystko, mimo wszystkiego, nie kłamią przynajmniej prosto w oczy! i dodam jeszcze że jak widze prezydenta RP to dziś oddałbym wszystko aby 3 kadencję był Kwachu!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    wyborca007(2006-10-31)
  • Panie Wojtku! Co zrobić, by wybrani nas szanowali? Nie mam pomysłu i chyba nie zagłosuję,... pański koszaliński Marek.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2006-10-31)
  • Nie idę głosować, bo nie mam na kogo a firmować partyjnych aparatyczyków nie będę. Jeśli wybory to tylko większościowe i nie tylko na radnych i posłów ale również na sędziego okręgowego i okręgowego szeryfa, będą kiepscy to za czery lata bym ich rozliczył a dziś, żeby zostać woźnym trzeba mieć partyjne poparcie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Atomek9(2006-10-31)
  • I tak WAS przebiją wyznawcy Kwacha i jedynie słusznej opcji. Jak to Tumństwo szybko zapomniało, co się w ogóle stało, przeciwko czemu protestowali i o co w ogóle chodziło? Wam bliższa Kirgizja z Mongolią i Kubą niźli Europa, do której wielu nawet nie wie, że wstąpiło, bo nigdy w niej nie byli. A więc wracamy do korzeni - smutno mi jak to czytam.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2006-10-31)
  • Może PortEl przedstawiłby pokrótce kandydatów. Podstawowe informacje: wiek, miejsce zamieszkania, wykształcenie, zawód, skrócony życiorys, jakieś osiągnięcia (o ile jakiekolwiek są...), no i co ci ludzie nam oferują (realnie). Podejrzewam, że przeciętni mieszkańcy niewiele wiedzą o kandydatach, więc albo nie pójdą głosować, albo zagłosują na kogoś o intrygującym nazwisku z wybranej partii, albo oddadzą nieważny głos (jak ja). Wertować partyjnych stron nie będę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2006-11-01)
  • Aborygenie masz rację w obu przypadkach.Sowieckie społeczeństwa a nasze miasto nadal nim jest kocha atrapy...starego miasta,lodowiska,stadionu,mostu,a za cenę "spokoiku"godzi się na czerwień.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    spadamstąd(2006-11-01)
  • Zwolenicy lewicy mają krótką pamięć. Nie sięga ona czasów gdy pan prezydent należał do PZPR satelity okupanta Polski ZSRR.A mieszkańcy Elbląga wiezieni za przekonania w wiezieniu w Kwidzynie byli katowani i puszczani przez „ ścieżki zdrowia”.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    pamiętam(2006-11-01)
  • Byłem na saloniku politycznym. Dobre spotkanie do momentu, w ktorym dwie osoby zdominowaly uczestnikow i obie zaproszone Panie. Dlaczego Gintoft-Dziewiałtowski nie organizuje spotkań jeśli jest taki elokwentny i uważa, że ma patent na mądrośc - teraz samorzadowca.A jeżeli tak, to dlaczego optowal za enklawą Mierzeji Wiślanej - taka "obłość kaliningradzka" Warmii i Mazur -w czasie reformy administracyjnej i skutkami podziału Zuław, które utraciły własciwie miano regionu stając sie ziemia niczyja. Jestem za tym aby wybierać Sejm, Senat,i RN poprzez mandaty jednoosobowe, bo kto da gwarancje, ze np; wsród kandydatow na listach partyjnych czy komitetów wyborczych nie "upycha" sie osoby ukladowe lub podejrzane.Szkoda, że to spotkanie bylo tak krótkie i na wiele innych problemów wyborczych nie starczylo czasu, tym bardziej, ze zdominowane osobą, ktora ma rożne mozliwości prezentowania swoich pogladów nie odbierając takich szans mieszkańcom swojegośrodowiaka.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    wyborca "X"(2006-11-01)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety do salonu
Obraz na płótnie, tryptyk 70x110, 110x110, 70x110 cm
Fototapety przestrzenne
Fototapety fashion z modą