Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 18-01-2018, imieniny Małgorzaty, Piotra
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Idźcie wybierać

Na czekające nas za niespełna dwa tygodnie wybory samorządowe padł cień „wielkiej” polityki, ze szkodą dla nich. Idea samorządności wymaga jak największej frekwencji w wyborach - dopóki nie będzie powszechne poczucie, że tych radnych sami wybraliśmy, dopóty będzie istniał podział: oni - my.

Takie są konkluzje z „przedwyborczego” Salonu „Polityki”, który odbył się w Bibliotece Elbląskiej w poniedziałek 30 października. Tematem spotkania była „Polska samorządna”, a gośćmi Mirosława Pęczaka - Janina Paradowska, komentator polityczny tygodnika „Polityka” i Grażyna Kopińska, dyrektor Programu Przeciw Korupcji Fundacji Stefana Batorego.
     Tegoroczne wybory samorządowe znalazły się w cieniu polityki krajowej - co do tego obie panie były zgodne. Kampania wyborcza prawie w ogóle się nie odbywa, nie ma spotkań z wyborcami. W zamian obserwujemy pojedynek na bilbordy (w mediach i na ulicach), na których znajdujemy w zasadzie tylko zdjęcie kandydata i partyjne logo. Prowadzona jest też bardzo duża kampania reklamowa poszczególnych partii w mediach, przede wszystkim w telewizji.
     Dla partyjnych kierownictw sensem tych wyborów nie jest bowiem samorządność lokalna - gra idzie o prestiż i władzę. Partie zainteresowane są przede wszystkim obsadą sejmików wojewódzkich i prezydentury w kilku największych miastach, zwłaszcza w Warszawie. Wśród elit politycznych panuje przekonanie, że kto zdobędzie władzę w 12 z 16 sejmików wojewódzkich, ten przejmie władzę w kraju.
     Zdaniem Janiny Paradowskiej, jest to jednak nieuniknione. - Pora pożegnać się z przekonaniem, że w sejmikach i dużych miastach wybory mogą być inne niż partyjne.
     Niebezpieczne jest jednak to, że upolitycznienie dotarło na najniższy szczebel samorządu - do gmin. - Te wybory zostały tak zdominowane przez rywalizację na szczycie, że być może nawet ci bardzo dobrzy kandydaci do rad nie zostaną w ogóle dostrzeżeni - mówi Paradowska.
     Mimo wszystko Janina Paradowska i Grażyna Kopińska są zdania, że idea Polski samorządowej sprawdziła się. Wtórował im obecny na spotkaniu elbląski poseł SLD Witold Gintowt-Dziewałtowski - specjalizujący się w parlamencie w problematyce samorządowej, wielki zwolennik samorządu, zresztą, prezydent Elbląga w latach 1994-98. Jego zdaniem, to właśnie samorządy były gwarantem stabilności państwa w sytuacjach największych przesileń politycznych, których w ostatnich latach w Polsce nie brakowało.
     Samorządy dobrze spełniają swoją rolę, choć niektóre elementy ustroju samorządowego wymagają korekt i z pewnością są w Polsce miejsca, gdzie można mieć do samorządów poważne zastrzeżenia. Największą porażkę idea samorządności poniosła w Warszawie, która do dziś nie ma w zasadzie samorządu, a ostatnia kadencja, kiedy prezydentem miasta był Lech Kaczyński, była dla Warszawy szczególnie zła - co do tego zgodni byli wszyscy mówcy (obie panie są mieszkankami Warszawy, a Grażyna Kopińska była radną gminy Warszawa-Mokotów).
     Zdaniem Janiny Paradowskiej, jeszcze jeden element samorządności nie zadziałał: - Miałam nadzieję, że grono doświadczonych samorządowców będzie silnym wzmocnieniem dla krajowej polityki, jednak nic takiego nie nastąpiło - mówi. - Elity partyjne są w dalszym ciągu zamknięte na nowych ludzi wywodzących się z samorządów. W ten sposób zaprzepaszczona zostaje szansa na lepsze elity polityczne, a polityka krajowa będzie jałowa, jeśli nie nastąpi tam wymiana kadr.
     Zniechęcenie Polaków do polityki już przełożyło się na wybory samorządowe - w tym roku jest zdecydowanie mniej kandydatowi na radnych. Teraz wszyscy obawiają się o frekwencję 12 listopada.
     - Dopóki nie będzie świadomości, że ten radny jest wybrany przeze mnie, będzie poczucie, że samorząd to są „oni”, a nie „my”. Najważniejsza sprawa, żeby ludziom chciało się pójść na wybory. My, dziennikarze, możemy tylko o to apelować - konkluduje Janina Paradowska.
     Z Janiną Paradowską rozmawiała Marta Hajkowicz:
     

PD
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Platforma Obywatelska proponowała okręgi jedno mandatowe jako sposób na odpolitycznienie samorządów.. Wybieralibyśmy człowieka, a nie partie. A w przypadku Elbląga starania o budowę Truso, rozwój turystyki czy przekopanie przekopu przez mierzeje jest polityką?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Woj Ławrynowicz(2006-10-31)
  • I jeszcze jedno ze smutkiem musze stwierdzić ze społeczeństwo obywatelskie jest w odwrocie. Wygrywa bizantyjski sposób sprawowania władzy. Brak dialogu miedzy obywatelem a władzą. Władza jest mądrzejsza i wie wszystko zapominając o swojej służebnej roli wobec obywatela.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Woj Ławrynowicz(2006-10-31)
  • a dlaczego Sobotko, Jagiełło i reszta bandy nie przyjechała na spotkanie? olewają wyborców chyba!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    hejnołm(2006-10-31)
  • Widocznie społeczeństwo godzi się na bizantyjski sposób sprawowania władzy i uważa go za stosowny - skoro wybiera jego wyznawców. Swą aprobatę takiej oligarchii przypieczętowuje nie uczestniczeniem w wyborach i powiedzeniem - skoro do tej pory świat się nie zawalił, to nadal będzie funkcjonował. Zapewne dla wielu najlepszy byłby powrót do lat 50 - 70 zeszłego stulecia, kiedy za nich myślano, decydowano i kierowano. To był czas - ech łezka się w oku kręci.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2006-10-31)
  • idę głosować na lewicę! mimo wszystko, mimo wszystkiego, nie kłamią przynajmniej prosto w oczy! i dodam jeszcze że jak widze prezydenta RP to dziś oddałbym wszystko aby 3 kadencję był Kwachu!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    wyborca007(2006-10-31)
  • Panie Wojtku! Co zrobić, by wybrani nas szanowali? Nie mam pomysłu i chyba nie zagłosuję,... pański koszaliński Marek.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2006-10-31)
  • Nie idę głosować, bo nie mam na kogo a firmować partyjnych aparatyczyków nie będę. Jeśli wybory to tylko większościowe i nie tylko na radnych i posłów ale również na sędziego okręgowego i okręgowego szeryfa, będą kiepscy to za czery lata bym ich rozliczył a dziś, żeby zostać woźnym trzeba mieć partyjne poparcie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Atomek9(2006-10-31)
  • I tak WAS przebiją wyznawcy Kwacha i jedynie słusznej opcji. Jak to Tumństwo szybko zapomniało, co się w ogóle stało, przeciwko czemu protestowali i o co w ogóle chodziło? Wam bliższa Kirgizja z Mongolią i Kubą niźli Europa, do której wielu nawet nie wie, że wstąpiło, bo nigdy w niej nie byli. A więc wracamy do korzeni - smutno mi jak to czytam.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2006-10-31)
  • Może PortEl przedstawiłby pokrótce kandydatów. Podstawowe informacje: wiek, miejsce zamieszkania, wykształcenie, zawód, skrócony życiorys, jakieś osiągnięcia (o ile jakiekolwiek są...), no i co ci ludzie nam oferują (realnie). Podejrzewam, że przeciętni mieszkańcy niewiele wiedzą o kandydatach, więc albo nie pójdą głosować, albo zagłosują na kogoś o intrygującym nazwisku z wybranej partii, albo oddadzą nieważny głos (jak ja). Wertować partyjnych stron nie będę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2006-11-01)
  • Aborygenie masz rację w obu przypadkach.Sowieckie społeczeństwa a nasze miasto nadal nim jest kocha atrapy...starego miasta,lodowiska,stadionu,mostu,a za cenę "spokoiku"godzi się na czerwień.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    spadamstąd(2006-11-01)
  • Zwolenicy lewicy mają krótką pamięć. Nie sięga ona czasów gdy pan prezydent należał do PZPR satelity okupanta Polski ZSRR.A mieszkańcy Elbląga wiezieni za przekonania w wiezieniu w Kwidzynie byli katowani i puszczani przez „ ścieżki zdrowia”.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    pamiętam(2006-11-01)
  • Byłem na saloniku politycznym. Dobre spotkanie do momentu, w ktorym dwie osoby zdominowaly uczestnikow i obie zaproszone Panie. Dlaczego Gintoft-Dziewiałtowski nie organizuje spotkań jeśli jest taki elokwentny i uważa, że ma patent na mądrośc - teraz samorzadowca.A jeżeli tak, to dlaczego optowal za enklawą Mierzeji Wiślanej - taka "obłość kaliningradzka" Warmii i Mazur -w czasie reformy administracyjnej i skutkami podziału Zuław, które utraciły własciwie miano regionu stając sie ziemia niczyja. Jestem za tym aby wybierać Sejm, Senat,i RN poprzez mandaty jednoosobowe, bo kto da gwarancje, ze np; wsród kandydatow na listach partyjnych czy komitetów wyborczych nie "upycha" sie osoby ukladowe lub podejrzane.Szkoda, że to spotkanie bylo tak krótkie i na wiele innych problemów wyborczych nie starczylo czasu, tym bardziej, ze zdominowane osobą, ktora ma rożne mozliwości prezentowania swoich pogladów nie odbierając takich szans mieszkańcom swojegośrodowiaka.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    wyborca "X"(2006-11-01)
Reklama