Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 07-12-2016, imieniny Ambrożego, Marcina
 
Rek

UWAGA!

Kormorany: Błędy optyki

Rozmowa z doktorem Michałem Gocem z katedry zoologii kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego.

Przedstawiciele Związku Komunalnego Gmin Nadzalewowych wystąpili do ministra środowiska o podjęcie działań na rzecz ograniczenia liczby kormoranów. Mówią, że rybacy są tak zdesperowani działalnością ptaków, że grożą podpaleniami.
     Nie jestem w stanie powiedziać, czy to w związku z kormoranami czy piromanią, ale - w ostatnich przynajmniej latach - mają miejsce próby podpaleń. To może mieć związek z niechęcią do ptaków.
     
     Najważniejszy argument rybaków to sprawa pożywienia kormoranów. Wyniki znanych mi badań wydają się jednak przeczyć opinii, że ptaki żywią się poławianymi przez zalewowych rybaków gatunkami ryb.
     Kormoran nie gardzi węgorzem, ale stanowi on w jego diecie jeden czy dwa procent. Większość diety stanowią ryby gospodarczo - albo ze względu na rozmiary, albo ze względu na gatunek - nieużyteczne. Cała sprawa jest wynikiem optyki rybackiej. Kiedy kormoran złapie duża rybę, a zwłaszcza trudnego w połykaniu węgorza - na powierzchni wody walczy z nim pół minuty czy minutę, starając się go umieścić tak, by dało się go połknąć. W związku z tym na kilometr widać, że kormoran ma węgorza i z nim walczy. Kiedy jednak połyka dziesiątki małych rybek, robi to albo pod wodą, albo nad wodą, ale nikogo to nie obchodzi. To co widać - to oczywiście walka z dużą rybą.
     
     Czy na ten temat rozmawialiście państwo z rybakami?
     Było kilka spotkań, poza tym spotykamy się w terenie, ale trudno przekonać kogoś, kto wie, bo widział i spędza życie na wodzie.
     
     Marek Gliszczyński, przewodniczący Związku gmin, opowiedział nam o amerykańskiej metodzie ograniczania liczby kormoranów przez zabijanie zarodków przy pomocy fali uderzeniowej ładunku wybuchowego.
     Strzelanie w kolonii, gdzie ptaki się rozmnażają, budzi wątpliwości etyczne. To jest tak, jakby rzucić bombę na miasto, bo są tam szczury. Rzeczywiście szczury zginą. A cała reszta nas nie obchodzi? Las jest ekosystemem, w którym żyje tysiące gatunków. Nie znam szczegółów tej metody, ale prawdopodobnie w wyniku wybuchu ucierpią wszystkiej żyjące tam ptaki, a pewnie uciekną ssaki itp. Nie wyobrażam sobie takiego działania. Jeśli można uzyskać zgodę opinii publicznej i władz na ograniczenie populacji, to z całą pewnością nie taką metodą, która niszczy wszystko.
     
     Jaka metoda byłaby dobra według pana?
     Zgodę na ograniczenie populacji wydaje już nie minister, ale konserwatorzy przyrody. Problem w tym, że Zalew jest międzywojewódzki i w twej sprawie powinna być zgoda obu konserwatorów. Sama kolonia jest po stronie "pomorskiej", a zainteresowanie jej ograniczeniem - po obu stronach Zalewu. W takich razach biurokratyczne dogadywania przeciągają sprawę tak, że często trwa to wszystko bardzo długo... Nie jestem ortodoksyjny i nie uważam, że nie można, ale jest to bardzo trudne technicznie w sytuacji, kiedy w całej Europie populacja kormorana rośnie. Działania na skalę lokalną są bardziej psychologiczne raczej i chodzi chyba bardziej o satysfakcję, że coś się zrobić, bo jeśli chodzi o skutki trwałe i zadowalające, to obawiam się, że będzie je trudno osiągnąć. A zabijać dla zabijania, bez osiągnięcia skutku, jest barbarzyństwem.
     
     Zobacz także: "Ptaków w brud"

rozmawiała Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Skoro ludzie na górze są tacy mądrzy to ja chetnie się z nimi zamienię na stanowiska.Przyjdzie taki jeden na miejsce rybaka to wtedy dopiero zrozumie co te ptacwa robią i jak niszczą środowisko.Czy oni byli w wogóle na terenie kormoranów w Kątach Rybackich.Coś mi sie zdaje że nie,bo gadają same głupoty.Te ptacwa powinno sie ograniczyć co najmniej o połowe.Ale przecierz Polska musi z czegoś słynąć nie ważne że ludzie na tym tracą i nie mogą utrzymać i wykarmić rodziny.Mamy przecierz tak mądrych polityków że wiedzą co robić:)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rybak(2002-08-14)
  • Popieram opinię rybaka , że powinno się bardzo mocno ograniczać ilość kormoranów. Ja widzę kolonię kormoranów na jeziorem "Duży Gil" (choć tam ilość kormoranów w stosunku do Kątów Rybackich jest prawie śladowa) i mogę z całą pewnością powiedzieć że to są szkodniki zarówno ryb jak i drzew. Żaden to przyjemny widok oglądać drzewa (prawie suche) na których siedzą kormorany i jak sępy wypatrują ryb. Jak do tego dodamy jeszcze kłusownictwo zupełnie niekontrolowane mogę powiedzieć że niewiele lat potrzeba a nasze pokolenia ryby będą ogladać tylko na zdjęciach. A działacze na rzecz ochrony środowiska niech zaczną myśleć bardziej racjonalnie a nie ideologicznie bo w przeciwnym wypadku dla nich też zabraknie pracy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Alza(2002-08-20)
Reklama