Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 06-12-2016, imieniny Mikołaja, Emiliana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Z lotu ptaka Z lotu ptaka

Narkotyki i zabawa

Macie dilera?
     Rodzice uczniów z filii I Liceum Ogólnokształcącego w Elblągu są zbulwersowani. Kiedy ich pociechy chciały zorganizować połowinki w pubie na Starym Mieście, z ust jednego z właściceli lokalu padła propozycja: "Macie swojego dilera, czy go wam załatwić?"
     Uczniowie twierdzą, że podczas rozmów ze współwłaścicielem jednego z lokali na Starym Mieście, w sprawie organizacji imprezy, ten zaproponował im zakup narkotyków. Dyrektor szkoły, wychowawca, jak również policja nic nie wiedzą o tej sprawie, a właściciele lokalu wszystkiemu zaprzeczają. Rodzice uważają, że lepiej sprawy nie nagłaśniać, bo może się to źle dla nich skończyć. Ale od początku.
     Trzecioklasiści marzyli o wesołej imprezie z okazji dojścia do półmetka nauki w liceum. Na tę szczególną okazję postanowili wynająć jeden z elbląskich pubów. Miała to być impreza zamknięta, tylko dla zaproszonych gości. Z prośbą o wynajęcie lokalu zgłosili się do współwłaściciela jednego z pubów na Starym Mieście. Po długich negocjacjach, kiedy licealiści już byli zdecydowani, ten zapytał, czy mają swojego dilera czy może kogoś polecić. Małolaty, mimo zbuntowanej natury, odmówiły udziału w takiej zabawie. I tak lokal spisały już na straty, gdyż zgłosiło się za mało chętnych i wynajem najzwyczajniej nie opłacałby się. Wynajęli inny lokal i bawili się świetnie. Jednak propozycja kupna narkotyków nieco ich zaskoczyła.
     Wychowawczyni klasy nic nie wie na temat dziwnej propozycji. Podczas rozmowy nie kryje zdziwienia.
     - Nic mi o tym nie wiadomo - powiedziała Barbara Pytlarczyk. - Z moimi uczniami żyję bardzo dobrze. Na pewno powiedzieliby mi, gdyby ktoś zaproponował im zakup narkotyków. Z tego co wiem, zmienili lokal, ponieważ właściciel podwyższył cenę za wynajem.
     Także właściciele lokalu zaprzeczyli jakoby proponowali narkotyki licealistom. W ich opinii uczniowie byli niezdecydowani.
     - Najpierw chcieli zorganizować imprezę na 100, potem na 50 osób - mówią. - Nie mogli się zdecydować przez co rozmowy były trudne. Spotkaliśmy się z nimi dwa razy, ale z naszej strony nigdy nie padła propozycja kupna narkotyków. W rozmowie z uczniami stwierdziliśmy, że nie chcemy na sali żadnych narkotyków. Wysunęliśmy nawet propozycję, aby w każdej toalecie dyżurował opiekun.
     - Za starzy jesteśmy, aby bawić się w takie rzeczy - skwitowali sprawę.
     Uczniowie twierdzą jednak, że sami zrezygnowali z wynajmu. O narkotykowym incydencie ani licealiści, ani żaden z rodziców nie powiadomili policji.
     - Wprawdzie mamy informacje, że na Starówce handluje się narkotykami, lecz w tej konkretnie sprawie nikt się do nas nie zgłaszał - wyjaśnia Alina Zając, rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Elblągu. - Sprawą zajmą się policjanci z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego.
     Najbardziej sprawą przejęli się rodzice licealistów. Choć młodzież postanowiła nie chwalić się swoim opiekunom propozycją zakupu narkotyków, ktoś "puścił farbę".
     - Ja się boję i nie chcę by moja córka miała coś wspólnego z narkotykami i tą sprawą - mówi matka jednej z uczennic, zastrzegając sobie jednocześnie anonimowość. - Nie chcę, by nazwisko czy choćby imię mojego dziecka padło nawet w przypadkowej rozmowie. Wiadomo, kto proponuje narkotyki ma swojego szefa, a ten ma już swoje sposoby, aby rozprawić się z niewygodnymi dzieciakami. Ona jest jeszcze młoda i niech trzyma się z daleka od niebezpiecznych spraw. Swoją drogą nie mogę zrozumieć, jak ktoś mógł zaproponować nieletnim kupno narkotyków.
     Anna Kallas,
     Marcin Nowak.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama