Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 18-11-2017, imieniny Karoliny, Romana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Żuczek Żuczek

Nie mają domu, nie chcą pomocy

 
Elbląg, Nie mają domu, nie chcą pomocy Pan Sławomir przebywa w starym bunkrze (fot. RG)
Rek

- Było minus 20 i też tutaj byłem – odpowiada 42-letni pan Sławomir, który koczuje na co dzień w jednym z elbląskich bunkrów. Takich osób jest w naszym mieście kilkanaście: żyją z dnia na dzień, nie chcą pomocy. Przekonaliśmy się o tym podczas wspólnego patrolu ze Strażą Miejską.

Środa, godz. 6.15, Elbląg jeszcze w ciemnościach. Ruszamy z patrolem Straży Miejskiej w miasto, by sprawdzić, czy osoby bezdomne, które koczują w różnych punktach Elbląga, potrzebują pomocy.
     Pierwszy przystanek, bunkier przy al. Grunwaldzkiej. - Ostatnio nie możemy tam nikogo zastać, ale po śladach widać, że ktoś tam od czasu do czasu przebywa – mówią nasi przewodnicy ze Straży Miejskiej: Wojciech Maliszewski i Grzegorz Rajkowski.
     
     Było minus 20 stopni i też dałem radę
     
Mamy szczęście, a raczej szczęście ma mężczyzna, który koczuje w bunkrze, bo ma okazję skorzystać z pomocy. - Dlaczego nie chce pan iść do noclegowni? Przecież za chwilę będzie zimniej niż teraz – próbują tłumaczyć strażnicy.
     - Było minus 20 i też tutaj byłem. Niczego nie potrzebuję – odpowiada pan Sławomir, który ma 42 lata - Wróciłem do Elbląga po rozwodzie, zostawiłem żonie mieszkanie – twierdzi. Z czego się utrzymuje? - Ze zbieractwa, czasami z jakichś drobnych fuch, coś tam zrobię, coś wyremontuję, radzę sobie. Nie myślę o tym, co w przyszłości. Żyję z dnia na dzień...
     Kolejny adres – jedna z opuszczonych działek przy ul. Fromborskiej. Wchodzimy na teren ogrodów przez jedną z bram, której działkowcy nie zamykają na klucz właśnie po to, by mogli interweniować strażnicy. W altanie nikogo nie ma, ale widać, że niedawno ktoś tu był. Na stole leży margaryna, w rogu łóźko z kołdrą, na półce różne drobiazgi, centralne miejsce zajmuje święty obrazek. Wokół altanki leży mnóstwo różnego rodzaju żelastwa. - Prawdopodobnie osoby, które tutaj mieszkają, wyruszyły już na swój codzienny marsz po Elblągu – mówi Grzegorz Rajkowski.
     
     Na chleb zarobię
     
Jedziemy dalej, do pana Feliksa, który od czterech lat jest bezdomny. Mieszka na opuszczonej działce przy ul. Warszawskiej. Strażnicy miejscy dobrze go znają. Często sprawdzają, co u niego słychać. Dzisiaj ma gości, w prowizorycznej altance jest jeszcze dwóch znajomych.
     - Jakoś sobie radzę, butelki zbieram od piwa, od wina, różne śmieci, o tutaj stoi wózek – pokazuje pan Feliks, który ma 60 lat. - Na chleb zarobię. Żadnych pieniędzy z pomocy społecznej nie dostaję, bo nie jestem zameldowany w Elblągu. Przepracowałem 27 lat w różnych zakładach i widzi pan, jakie mam życie. Powiedzieli mi, że ostatni meldunek mam w Gronowie Elbląskim i tam mam szukać pomocy...
     - Daj spokój, bo ci serce pęknie i na co ci to – wtrąca się znajomy pana Feliksa, około 60-letni mężczyzna, który mieszka niedaleko. - Pomagam mu, mam dwie emerytury: polską i amerykańską, więc czym mogę, to się dzielę.
     Gdy jedziemy dalej w poszukiwaniu kolejnych koczowisk, do strażników dzwoni ich kolega z poprzedniej zmiany. Okazuje się, że z naszym patrolem koniecznie chce się spotkać pan Kazimierz. Ma czekać przed godziną 8 na starówce, przed katedrą. I rzeczywiście czeka. - Trójkę dzieci i żonę pochowałem. Dom mi w Jegłowniku spalili i zostałem bezdomnym. Nie chcę nim być, ale co zrobić. Śpię w piwnicy u kolegi na Zatorzu. Jakoś sobie radzę, chodzę i żebrzę, w lecie dorabiam, pracując dorywczo. Trochę jedzenia zawsze mi ludzie kupią i trochę dadzą to pójdę tam sobie zupę zjem.

  Wnętrze jednej z altanek, w której koczują osoby bezdomne (fot. RG) Wnętrze jednej z altanek, w której koczują osoby bezdomne (fot. RG)


     - A z darmowych obiadów pan korzysta? - pytają strażnicy.
     - Chodzę do księży, zupę dostaję. A na Zamkowej to nie mogę, bo tam trzeba mieć kartki. Byłem w MOPS-ie, nie chcieli dać.
     Strażnicy dzwonią do MOPS-u. Okazuje się, że pana Kazimierza nigdy tam nie było. Strażnicy zawożą więc go na Winną, by odebrał kartki na obiad. - Fajowo – kwituje pan Kazimierz.
     
     Gdzie po pomoc
     
W Elblągu osoby bezdomne mogą przenocować w Pogotowiu Socjalnym przy ul. Królewieckiej (dawna izba wytrzeźwień) i w Domu dla Bezdomnych im. Brata Alberta przy ul. Nowodworskiej. Jak informuje elbląski MOPS, w 2014 roku skierowania do domu dla bezdomnych otrzymały 164 osoby, do schronisk w innych miastach (np. do Gdańska) zostało skierowanych 26 osób (głównie panie, ponieważ w naszym mieście nie ma domu dla bezdomnych kobiet).
     W noclegowni w Pogotowiu Socjalnym na bezdomne osoby czekają 24 miejsca, zarówno dla trzeźwych jak i nietrzeźwych. - Zasada jest taka, że żaden bezdomny, który do nas trafi, nie może być pozbawiony pomocy – mówi Jarosław Bewicz, dyrektor Pogotowia Socjalnego. Przez tę placówkę w 2014 roku przewinęło się w sumie 2,5 tysiąca bezdomnych, około 400 były to osoby spoza Elbląga, przewożone przez policję czy straż z gmin, które mają z naszym miastem podpisane umowy na świadczenie takich usług.
     - Historie tych osób są do siebie podobne, przeważnie mają problem z alkoholem, przez to też straciły rodziny. Około 15 osób kręci się po Elblągu, bo nie chcą jakiejkolwiek pomocy. To są przeważnie osoby, które nie są rodowitymi elblążanami. Nie wracają do siebie, bo nie mają pieniędzy na powrót no i podoba im się nasze miasto. Można powiedzieć, że się tutaj zadomowili – mówi Grzegorz Rajkowski ze Straży Miejskiej.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Jesli polityka miasta bedzie taka jak do tej pory, to bezdomnych bedzie jeszcze wiecej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    22 8
    jamamdomspokojnie(2015-01-21)
  • szkoda ludzi nie ma jak im pomoc a sa naprawde nie ktorzy co potrzebuja tej pomocy i sa porzadnymi ludzmi ale nie maja jak wyjsc z sytuacji w ktorej sie znalezli. a w naszym miescie tylko przytulki robia i 100zl zapomogi daja na miesiac i jak tu zyc??? miasto powinno dbac o swoich obywatelow a nie pchac w tylki wiecej tym ktorzy juz i tak maja za duzo. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    19 3
    elblazanka90(2015-01-21)
  • Elblążanka, problemy ze zrozumieniem tekstu? Ci ludzie wyraźnie nie chcą pomocy!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    5 7
    (2015-01-21)
  • Elblążanka ma problemy nie tylko z czytaniem i rozumieniem tekstu ale też i z pisaniem;)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 13
    (2015-01-21)
  • Niedawno jeden bezdomny pod biedronką na zawadzie poprosił mnie o 2 zł na chleb, powiedziałam że sama kupie mu chleb że pieniędzy nie dam to powiedział że chce pieniądze że sam se kupi, powiedziałam że chleb albo nic,
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    9 1
    ELLLLaaa(2015-01-21)
  • Noclegownia dla kobiet miala być na Dworcu PKP, po remoncie, takie były plany, czemu jej nie ma ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5 0
    (2015-01-21)
  • 15 osob to malo przez 3 dni tyle sie odbywa pochowkow na cmentarzach w Eblagu zreszta zima jeszcze na dobre nie przyszla maja wolnosc, spia pod golym niebem budza sie po tamtej stronie na kacu dzisiaj na warszawskiej miala miejsce prezentacja garnkow, wciskano kit starszym ludziom garnki za 3 tysie na raty( zdrowa zywnosc ) trzeba sie troszczyc o starszych ludzi, wnuczek emeryture wyciagnie albo babcia garki kupi ktorych nie potrzebuje
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 1
    (2015-01-21)
  • on stoi pod sklepem i patrzy na mnie, ja muszę zapracować, a on tylko za to, że stoi i patrzy. Kiedyś zdenerwowałem się tak, że kupiłem mu kupon totolotka. Mieliśmy równe szanse.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4 3
    (2015-01-21)
  • To nie jest bunkier tylko stary przepust wodny pod Tannenbergallee.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 1
    (2015-01-22)
  • Wszyscy dobrze wiedzą na co bezdomni zbierają pod sklepami. Muszą wypić codziennie bo bez procentów we krwi nie mogą normalnie funkcjonować. Jeśli będzie naprawde głodny, to zacznie zbierać złom, puszki aż uzbiera na chleb. To co dostaje od ludzi idzie na "przelew". Jeśli chcecie im pomóc, nie dawajcie im pieniędzy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 3
    (2015-01-22)
  • koło Basenu odkrytego tam gdzie ten mały brodzik koczują bezdomni od 3 miesięcy
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    (2015-01-22)
  • Jesteście bez serca. Często są to ludzie nieporadni, z problemami - owszem. Nie wiecie co będzie w przyszłości i czy Was taki los nie spotka. Mieszkam na Starówce, wszystkich bezdomnych tu znam, są bardzo grzeczni, nie nachalni, nie agresywni. Oni też dobrze wiedzą kto tu mieszka, kto pracuje, kto jakiego ma psa i w razie potrzeby zawsze pomogą znaleźć. Ręka Wam nie uschnie, portfel się chudszy nie zrobi jak idąc po bułki kupicie im chleb i coś do niego! Ta znieczulica i nienawiść mnie przeraża.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    14 1
    (2015-01-22)
Reklama