Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Nieoczekiwana zmiana... turnusów

Wycieczka piętnastu uczniów z Gimnazjum nr 8 w Elblągu musiała przedwcześnie opuścić ośrodek wczasowy "Elzam-Mazury" w Bogaczewie, dokąd przyjechała na kilkudniowy biwak. - Podejrzewam, że zrobiono na nas nagonkę, bo do ośrodka chciała przyjechać jakaś inna grupa, być może liczniejsza i bardziej opłacalna dla ośrodka - opowiada pani Dorota, opiekunka grupy uczniów. Zaprzecza temu kierownik ośrodka wczasowego. - Chłopcy byli po prostu tak pijani, że ledwo stali na nogach - mówi.

W poniedziałek po południu grupa uczniów wraz z dwiema opiekunkami z gimnazjum nr 8 w Elblągu wyjechała na biwak do ośrodka wczasowego w Bogaczewie na jeziorem Narie. Młodzież miała spędzić tam kilka dni. Jednak tak się nie stało i już po pierwszej nocy grupa została dosłownie wywieziona autokarem z obiektu.
     - Po przyjeździe część młodzieży poszła łowić ryby, inni grali w tenisa - opowiada pani Dorota, nauczycielka opiekująca się grupą. - Ale młodzież, jak to młodzież - głośniej się zaśmieje, przeklnie. Nie wiedziałam jednak, że coś takiego może spowodować, że zostaniemy potraktowani jak bandyci i w konsekwencji wyrzuceni z ośrodka.
     We wtorek po śniadaniu młodzież wykorzystywała piękną pogodę - pływała rowerami wodnymi, opalała się. W samo południe nauczycielka została wezwana do telefonu.
     - "Pani Doroto, co się tam u was dzieje. Młodzież pijana po jeziorze pływa" - usłyszałam w słuchawce głos dyrektorki naszego gimnazjum - opowiada nauczycielka. - Chwilę później do ośrodka przyjechała policja, jak się okazało wezwana przez panią dyrektor. Dowiedzieliśmy się także, że jedzie po nas już autokar z Elbląga.
     Morąska policja przebadała chłopców alkomatem - wynik we wszystkich przypadka był jednakowy - zero promili.
     - Otrzymaliśmy zawiadomienie, że na terenie ośrodka dochodzi do awantur, wywoływanych przez pijaną młodzież - opowiada kierownik wydziału prewencji morąskiej policji. - Policjanci, którzy przybyli na miejsce stwierdzili, po badaniu alkomatem, że młodzież jest trzeźwa. Nie mogliśmy postawić im żadnych zarzutów.
     Kierownik ośrodka wczasowego nie zgadza się z opinią nauczycielki. Twierdzi, że w poniedziałek chłopcy byli tak pijani, że ledwo trzymali się na nogach.
     - Nie wszyscy oczywiście - mówi kierownik ośrodka. - Najbardziej zdenerwował mnie fakt, że dzieci bez żadnej opieki pływały rowerami wodnymi po jeziorze. Doszło nawet do tego, ze jeden z chłopców wpadł do wody. Bosman z przystani, który pomógł mu wydostać się z wody, twierdził, że chłopak był tak pijany, że nie mógł stać na nogach.
     Kierowniczka żałuje tylko jednego, że policję wezwano we wtorek, a nie w poniedziałek, kiedy to chłopcy tak rozrabiali.
     Chwilę przed opuszczeniem ośrodka pani Dorota, przechodząc obok recepcji usłyszała rozmowę telefoniczną, jaką prowadziła recepcjonistka "tak, oni już wyjeżdżają, możecie przyjeżdżać".
     - Już wiem, że cała akcja była po to, aby się nas pozbyć, bo do ośrodka chciała przyjechać jakaś inna grupa, być może liczebniejsza i bardziej opłacalna dla ośrodka - opowiada pani Dorota. - Recepcjonistka miała do nas pretensje, że niby w poniedziałek w nocy pijana młodzież błąkała się po ośrodku. Jaka się później okazało, to nie chodziło o moich uczniów, ale o gości właściciela obiektu. Tego już nikt jednak nie chciał słuchać.
     Kierowniczka obiektu przyznaje, że była gotowa zgodzić się, aby dzieci pozostały w ośrodku, jednak decyzja dyrektorki gimnazjum była już nieodwołalna.

IG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Dzieci były pijane z zachwytu pięknem krajobrazu, upojone ślicznymi widokami i odurzone uprzejmością pracowników obsługujących ośrodek. A teraz te dzieci mają kaca moralnego, bo to była prawdziwa lekcja wychowania obywatelskiego. Liczy się tylko KASA. Kierownik ośrodka nie wierzy Policjantom? I ma rację, czerpiąc z innych wartości, tych ekonomicznych!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Andrzej(2001-06-07)
  • Dzieći na śmieci!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Drzazga(2001-06-07)
  • Kierownik na Prezydenta!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Drzazga(2001-06-07)
Reklama