Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 17-10-2017, imieniny Ignacego, Wiktora
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Złapani na gorącym uczynku. Złapani na gorącym uczynku.

Niepisany zwyczaj

Elbląska prokuratura nie będzie się zajmować sprawą rzekomego kupowania miejsc w komisjach referendalnych przez członków i sympatyków Samoobrony.

Doniesienie w tej sprawie złożył w czerwcu br. elbląski radny Władysław Orzechowski. Kupowanie miejsc miało polegać na tym, że osoby, które chciały zasiadać w komisjach podczas referendum, miały zapłacić po 30 zł. Pieniądze miał zbierać Jerzy R. - szef koła gminnego Samoobrony w Tolkmicku, podobno na zlecenie przewodniczącego Andrzeja Leppera. Jerzy R. pieniędzy nie zebrał. Kwotę 210 zł założył z własnych środków; miał je przekazać przewodniczącemu koła powiatowego w Elblągu Kazimierzowi P. Ten jednak nie przyjął pieniędzy.
     Władysław Orzechowski powiedział też, że proceder “kupowania” miejsc w komisjach referendalnych odbywał się za wiedzą i zgodą posła Mieczysława Aszkiełowicza. Ten z kolei wszystkiemu zaprzeczył i zapowiedział, że wytoczy Orzechowskiemu proces o zniesławienie.
     Prokuratura sprawdziła wszelkie okoliczności sprawy i uznała, że działania członków Samoobrony nie naruszyły prawa.
     - W partii jest niepisany zwyczaj dawania i przyjmowania dobrowolnych składek lub darowizn na rzecz partii. W tym przypadku nikt nikogo nie zmuszał do wpłat, a to, że sprawa znalazła się w prokuraturze, to raczej efekt konfliktu pomiędzy członkami elbląskich struktur partii - powiedziała Jolanta Rudzińska z elbląskiej prokuratury.
     
     
     Zobacz także: "Wolne elektrony"

J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Chciałoby sie powiedzieć a niech to wszystko szlak trafi.W naszym kraju są nie odpowiednie osoby na ważnych stanowiskach, a jednak są osobami niegodnymi piastowania tych urzędów.Mierzi mnie to, że raz mówią aby zbierać pieniądze, a raz, że nic na ten temat nie wiedzą.Chyba chwilowe zaćmienie umysłu,spowodowane nadmiernym sporzywaniem mocnych trunków.Jak ktoś ma rodzinę w policji lub dobrych znajomych, to wszystko da radę załatwić ,bo źle wygladałoby to, że p o s e ł jest zaplątany w taką brzytką sprawę. Najlepiej mówić ja nic nie wiem,nic nie widziałem i nic nie zrobiłem. Bo cóż można spodziewać się po osobie pozbawionej szacunku do samego siebie,która nie umie reprezentować godnie osoby posła na ogulnym forum -jak można teraz dać wiarę słowom , że sytuacja zbierania pieniędzy nie miala miejsca.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kwiatuszek(2003-08-19)
  • ten "niepisany zwyczaj" nazywa się statut partii, dla wyjasnienia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    iiiii(2003-08-19)
Reklama