Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 23-11-2017, imieniny Klemensa, Adeli
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Odszedł najstarszy sybirak...

 
Elbląg, Odszedł najstarszy sybirak...
Rek

Zmarł Michał Wołoszczak, najstarszy elbląski sybirak, działacz społeczny, pasjonat sportów wodnych oraz założyciel ogniska wodnego przy Zamechu. Pogrzeb odbędzie się w sobotę, 25 marca.

Michał Wołoszczak urodził się w 1932 r. w Lubińcu. Jego losy to żywa historia pokolenia urodzonego w Polsce, która odzyskała niepodległość po 123 latach zaborów. Ich świat zawalił się we wrześniu 1939 r., kiedy Związek Sowiecki i III Rzesza wymazały Polskę z mapy Europy i świata. W 1940 roku Michał Wołoszczak wraz z rodziną został wywieziony na Syberię – 500 km od Irkucka. A tam... zaczęła się jego miłość do pływania i żeglowania.
     - W pierwszy rejs ojciec popłynął po Lenie. Wycieczkę „organizowało” NKWD, a „szefem biura podróży" był chyba Beria. I od tego się zaczęło – wspomina Grzegorz Wołoszczak, syn zmarłego.
     Po wojnie rodzina wróciła do Lublińca, ale Michał Wołoszczak chciał być już marynarzem. Po skończeniu szkoły w Lublińcu pojechał do Gdańska, gdzie wstąpił do Conradinum – szkoły kształcącej przyszłych marynarzy. Potem była Wyższa Szkoła Marynarki Wojennej i służba w wojsku.
     Do Elbląga trafił z nakazem pracy w elbląskim Zamechu, gdzie był. m.in. kierownikiem tlenowni i pracownikiem biura projektowego. Ale miłość do wody pozostała... I z niej zrodziło się ognisko wodne TKKF przy Zamechu z sekcją kajakarską, żeglarską i motorowodną.
     - Pamiętam, że już od połowy lat sześćdziesiątych zajmował się kajakami. Zaczął organizować spływy kajakowe: Międzynarodowy Spływ na Dunajcu, zawsze zaczynał się w Boże Ciało, oraz Międzynarodowy Spływ na Brdzie – wspomina Grzegorz Wołoszczak. - Ojciec miał taką pasję: szukanie nowych dróg wodnych. Ostatnim takim pomysłem był rejs z Elbląga do Kaliningradu, a później dalej na Zalew Kuroński. Do końca aktywnie działał w klubie „Fala”.
     Oprócz działalności wodniackiej Michał Wołoszczak starał się upamiętnić Polaków wygnanych na Syberię. Przygotowywał wystawy dotyczące sybiraków, współpracował z elbląskim gimnazjum nr 2 im. Sybiraków, gdzie jego staraniem powstała izba pamięci poświęcona Polakom wywiezionym na wschód.
     Uroczystości pogrzebowe Michała Wołoszczaka rozpoczną się w sobotę, 25 marca. Msza św. w kościele pw. Miłosierdzia Bożego przy ul. Bema. Początek o godz. 11. Godzinę później odbędzie się pogrzeb w nowej części cmentarza Dębica.

red.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama