Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 25-11-2017, imieniny Katarzyny, Erazma
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Otwarcie nowego odcinka trasy tramwajowej. Otwarcie nowego odcinka trasy tramwajowej.

Pomysłowość oszustów nie zna granic

Elbląg, Pomysłowość oszustów nie zna granic Oszuści działają m.in. za pomocą metody "na wnuczka" (fot. KMP Elbląg)

Przez Internet można kupić Viagrę z gipsu, w banku spotkać bezdomnego, który wygląda jak porządny biznesmen, a przez telefon dać się oszukać „wnuczkowi”. Elbląscy policjanci ostrzegają - pomysłowość oszustów nie zna granic.

Przyjeżdżają na dworzec, wyszukują bezdomnego i zabierają go do pokoju hotelowego lub do mieszkania. Tam myją, ubierają w czystą marynarkę i spodnie (taką garderobę można kupić w „lumpeksie” za kilkanaście złotych). Następnie zawożą go do urzędu, by zarejestrował firmę. Później wyrabiają pieczątkę, którą stemplują fałszywe zaświadczenia o zarobkach. Z kolei z tymi dokumentami wysyłają kolejne „słupy” do banków, sklepów, gdzie te wyłudzają pieniądze, sprzęt komputerowy czy AGD. Sprzęt od razu trafia do lombardu. Akcja zazwyczaj odbywa się w ciągu jednego dnia. „Słupy” za pomoc otrzymują od przestępców od 100 do 500 zł – w zależność od roli jaką pełnią („przebieraniec” zgarnia więcej). Mózg akcji osiąga dochód rzędu 100 tysięcy złotych. I jadą dalej, do innego miasta, w innym województwie, gdzie werbują kolejnych bezdomnych. Ci pozostają nieświadomi czynów, których dokonują za kilkadziesiąt czy kilkaset złotych. W razie „wpadki” im również grozi odpowiedzialność karna i cywilna – muszą bowiem spłacić zaciągnięty kredyt.
     Jak przyznają policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą elbląskiej komendy, taka forma oszustwa jest bardzo popularna.
     - To są precyzyjnie zaplanowane akcje – mówią policjanci operacyjni. – Wiadomo, że banki prowadzą weryfikację potencjalnych klientów. Dzwonią na przykład pod podany na zaświadczeniu o zatrudnieniu numer telefonu, by sprawdzić, czy faktycznie dana osoba pracuje w danej firmie. Przestępcy są przygotowani i na taką ewentualność. Przekierowują rozmowy telefoniczne nawet znanej firmy. Dzwonią uprzednio do sekretarki i mówią, że w związku z awarią konieczne jest przejście na inną linię i podają jakieś numery, znaczki, które należy wybrać na klawiaturze telefonu, by wszystko działało poprawnie. Sekretarka wykonuje polecenie i w tym czasie, nieświadomie, przekierowuje numer swojej firmy do budki telefonicznej. Tak czeka podstawiona osoba, która, w razie czego, odpowie na pytanie banku.
     W celu wyłudzenia kredytu przestępcy potrafią już podrobić np. legitymację wojskowego emeryta, a nawet dowód osobisty (to już wyższy stopień trudności).
     - Wojskowi emeryci mogą być młodzi, mogą też – ze względu na stałe dochody - bez problemu otrzymać np. kredyt – mówi podkom. Marcin Grabowski, naczelnik Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą elbląskiej komendy. – Zatrzymaliśmy już taką grupę oszustów na naszym terenie.
     
     „Oko” na bankomacie
     Przestępcy czyhają na nas przy bankomatach. Potrafią zamontować kamerę, która zarejestruje PIN, jaki wybieramy, a skaner zbierze inne dane. Na podstawie tak zebranych informacji oszuści mogą przygotować fałszywą kartę bankomatową i przy jej pomocy „poczęstować się” naszymi oszczędnościami. Potem okazuje się, że podjęliśmy pieniądze np. w Turcji czy w Bangkoku, gdzie nigdy nas nie było.
     - Korzystając z bankomatu należy zwrócić uwagę, czy nie zamontowano na nim jakichś nietypowych elementów – mówi podkom. Marcin Grabowski. – Wybierając PIN lepiej zasłonić klawiaturę ręką, by postronne „oko” nie miało dostępu do naszej kombinacji cyfr.
     Przestępcy idą też krok dalej włamując się na konta bankowe. Technika jest coraz bardziej zaawansowana, ale oni też nie śpią. Mają informatyków, tworzą specjalne programy, które umożliwiają podjęcie cudzych pieniędzy.
     - Z konta jednej z elbląskich firm zniknęło w ten sposób kilkaset tysięcy złotych – mówi podkom. Marcin Grabowski. – Oszuści zbierają też po 1 – 2 groszy z różnych kont, co pomnożone na przykład przez milion klientów daje już pokaźną sumę. Banki oczywiście mają swoje zabezpieczenia, sztab wyszkolonych ludzi, informatyków, jednak zanim dojdą, skąd i jak zniknęły pieniądze złodzieja już nie ma. Tu zaczyna się nasza rola.
     
     Viagra z gipsu, cegła w kartonie
     Polacy coraz chętniej robią zakupy za pośrednictwem Internetu. Tu również muszą być czujni i pamiętać, że prawdziwych okazji nie ma.
     - Warto śledzić historię sprzedającego i wybierać takiego, który mieszka niedaleko nas i którego w razie czego można odwiedzić – zalecają policjanci operacyjni z PG. – Nie warto natomiast łakomić się na super atrakcyjne ogłoszenia bądź takie, w których wymagana jest spora zaliczka. Przykładem może być ogłoszenie o sprowadzaniu samochodów i innych pojazdów zza granicy. Kupujący wpłaca 2-8 tysięcy złotych i czeka na swój ciągnik. Jednak się nie doczeka. Przestępcy potrafią też uwiarygodnić się w sieci, wysyłając np. ksero dowodu osobistego, fałszywego rzecz jasna.
     Do sprzedaży internetowej trafią też podrobione płyty, programy komputerowe, odzież, perfumy. Należy pamiętać, że jeśli kupimy „podróbkę”, nawet nieświadomie, grozi nam odpowiedzialność karna jak za paserstwo. Przykre, ale prawdziwe.
     Portale, za pośrednictwem których można coś sprzedać lub kupić często są bardzo dobrze zabezpieczone. Oferują na przykład możliwość przelania pieniędzy najpierw do nich, a po uzyskaniu informacji od kupującego, że ten towar otrzymał, „puszczają” pieniądze do sprzedającego.
     - Klienci jednak rzadko z tej możliwości korzystają – twierdzą policjanci.
     Elbląscy policjanci twierdzą, że do Internetu „przenieśli się” przestępcy, którzy kiedyś oszukiwali za pomocą ogłoszeń w prasie.
     - Kiedyś oferowali do sprzedaży np. komputer i z klientem umawiali się w przejściowej klatce schodowej – przytacza przykład podkom. Marcin Grabowski. - Wynosili w kartonie obudowę komputera obciążoną cegłą. Twierdzili, że muszą jeszcze pójść po monitor, więc prosili o zabezpieczenie w postaci kilkuset złotych. Nieświadomy klient zostawał z atrapą, a po oszuście ślad ginął, bo przechodził do drugiej klatki i uciekał. Teraz ci sami przestępcy oszukują w sieci.
     A tam można kupić niemal wszystko.
     - Zdarzyło się, że ktoś sprzedawał Viagrę, tyle że z gipsu – mówią elbląscy policjanci. – I co ciekawe, klienci twierdzili, że... „lek” działał.
     Rozwój techniki jest nieunikniony. Ułatwia nam życie, ale może również uszczuplić naszą kieszeń. Policjanci nie zniechęcają do korzystania z internetowych sklepów, aukcji czy ofert zawartych w ogłoszeniach. Przestrzegają natomiast i proszą o wzmożoną czujność.
     - Przestępcy są zawsze krok przed nami – ostrzegają.
     
     Dzwoni wnuczek do babci
     Oszuści wykorzystują też naiwność i ufność osób starszych, działając tzw. metodą na wnuczka.
     - Z książki telefonicznej wybierają osobę o „starobrzmiącym” imieniu typu Gertruda i dzwonią podając się za członka rodziny – mówi podkom. Marcin Grabowski. – Czekają, aż starsza pani bądź pan sam wymieni imię wnuczka bądź wnuczki i kontynuują rozmowę. Ta metoda przeszła już metamorfozę – ostrzega podkom. Grabowski. – Kiedyś oszust prosił o pieniądze, które odbierała od „babci” podstawiona osoba. Teraz prosi o dokonanie wpłaty za pośrednictwem poczty lub firmy pośredniczącej. Dzwoni później i prosi o podanie Pinu lub innego kodu wymaganego do podjęcia pieniędzy. Na poczcie w innym mieście stawia się przy okienku podstawiona osoba – nierzadko przypadkowy człowiek bądź znowu bezdomny, któremu oferuje się 50 złotych – i pobiera gotówkę.
     Na szczęście, dzięki informacjom podawanym w mediach, starsi ludzi są już nieco ostrożniejsi. Wiedzą, że mogą paść ofiarą „rodzinnego” oszusta i nie dają się nabrać, co więcej informują o takich zdarzeniach policję. (Na wnuczka). A policjanci szkolą się w nowych metodach, bo przestępcy nadal próbują…

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • policja jak widać jest daleko w tyle z nowinkami, obecnie modny jest styl " na portal " Zakłada się portal internetowy i. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    :((2010-02-26)
  • Co tam portal, teraz rzuca sie hasło irlandia i za jednym zaciągiem robi sie w balona pare milionów pryszczaków. Ewentualnie mozna chlapnąć Japonią.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    pełowiec wehrmachtowiec(2010-02-26)
  • Zamiast z dworca niech zbierają tych bezdomnych spod biedronki na zawadzie - bo już mnie wkur***ją!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Klient sieci Biedronka(2010-03-01)
Reklama