Sobota 21-07-2018, imieniny Daniela, Wawrzyńca
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Przeżyjmy to jeszcze raz - elblążanie w Marsylii

 
Elbląg, Przeżyjmy to jeszcze raz - elblążanie w Marsylii fot. nadesłana
Rek

Ponownie Marsylia, ale trochę inaczej. Miasto było zdecydowanie bardziej zakorkowane, właściwie całe centrum nieprzejezdne. Atmosfera przed meczem spokojna, nie było awantur czy demonstracji sił. Portugalczycy to spokojni kibice - relacjonuje nasza Czytelniczka, pani Monika, która dopingowała Polaków w czwartek. Przeczytajcie relację, zobaczcie zdjęcia. 

Przed wejściem na stadion, podobnie jak przed meczem z Ukrainą, atmosferę podkręcał zespół bębniarzy, to na południu Francji popularne hobby dla ludzi w różnym wieku i obu płci, choć przeważały panie.
     Na trybunach zabrakło zwartych kibolskich armii, raczej przyjechali "Janusze". Owszem, wybuchła jedna awantura na trybunach między polskimi  widzami, ale szybko ją spacyfikowano. Brak zorganizowanych dużych drużyn kibiców dał się odczuć w dopingu, który, choć donośny, rwał się jednak. Trzeba oddać sprawiedliwość Portugalczykom, że choć na trybunach było raczej biało-czerwono niż czerwono-zielono, to kibiców znad Atlantyku dało się słyszeć. No, ale cóż- mieli bęben ! Za to my mieliśmy gigantyczną flagę, oficjalnie wniesioną na stadion tuż przed meczem i sprawnie rozwiniętą w czasie naszego hymnu. Trzeba przyznać, że zrobiło to wrażenie ! Podobnie jak sprawność służb porządkowych łapiących intruza, który wtargnął na boisko w czasie dogrywki. W kajdanki zakuła  go osobiście przystojna blondynka. To też taka ciekawostka: wśród zakutej w pancerze i uzbrojonej po zęby ochrony ( policji ?) były widoczne damy. Równouprawnienie całą gębą.
     A propos postępowania UEFA względem Polski i Portugalii odnośnie używania niedozwolonych środków pirotechnicznych: na stadion można było wnieść bazookę, a co dopiero kilka rac. Służby ochrony przy bramkach były ospałe i niedbałe ( na meczu z Ukrainą było lepiej, choć race też przemycono), nie sprawdzały dokładnie wchodzących kibiców. Może więc kary zastosować wobec organizatorów ?
     Widoczne jak zwykle były flagi różnych miast- odnotowaliśmy krajanów z Ostródy, Sztutowa i Gdańska. Ci ostatni specjalnie powiesili swoją flagę obok naszej elbląskiej (dość amatorskiej, trzeba się będzie poprawić !), mówiąc, że miasta hanzeatyckie muszą się wspomagać.  Olsztyna nie było.
     Dla fanów "Krystyny" (znanego jako Cristiano Ronaldo): gdy był przy piłce, polski sektor ryczał "Messi! Messi!". Może nie było to sympatyczne, ale za to śmieszne.
     Po meczu, którego rezultat każdy zna, polscy kibice dziękowali drużynie dobry kwadrans . Moment był dotkliwie wzruszający, ale cóż, za to kochamy sport: za emocje, które ze sobą niesie. Stadion opuściliśmy dobrze po północy, w metrze i na ulicach nadal spokojnie, prawdziwie po europejsku. W metrze zdarzało się, że polscy kibice gratulowali Portugalczykom: bardzo to ładne, ale już bez przesady!

oprac. red.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Hosting WWW BIZNES
Hosting WWW START
Konto poczty elektronicznej
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata