Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Schronisko mało realne

Wacław Wielesik, wójt gminy Markusy koło Elbląga chciałby, aby w powiecie elbląskim powstało międzygminne schronisko dla zwierząt. Wałęsające się psy i koty to poważny problem w gminach wiejskich.

- To nie jest do końca tak, że te psy są bezdomne, bo na pewno jakiegoś właściciela mają, ale my powinniśmy je odławiać i odstawiać do schroniska. Wspólne schronisko na pewno byłoby tańsze, a ciężar jego utrzymania rozłożyłby się na gminy, które w tym uczestniczą - mówi wójt.
     Tymczasem utworzenie takiego schroniska w opinii starosty elbląskiego Sławomira Jezierskiego jest na dzisiaj mało realne. - Jest to bardzo kosztowne przedsięwzięcie - mówi starosta - Poza tym powiat nie ma kompetencji do powoływania takich placówek. Musi to być inicjatywa kilku gmin, a starostwo w tej sprawie mogłoby służyć jedynie wsparciem i pomocą np. w kwestii uzyskania pieniędzy z Funduszu Ochrony Środowiska.
     Najbliższe schronisko dla zwierząt mieści się w Elblągu, niestety, nie przyjmuje ono psów z powiatu ze względu na znaczne przepełnienie. W placówce jest dziś około 160 zwierząt. - To dwa razy więcej niż miejsc - mówi Anna Kulik, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska UM. - Ludzie po prostu wyrzucają psy, w tym wiele agresywnych.
     Roczne utrzymanie schroniska, a więc ogrzewanie, wyżywienie, opieka weterynaryjna i pensje pracownicze kosztuje ponad pół miliona zł.
     

R
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • Kiedyś, jeszcze za czasów szkoły średniej, zadzwoniłam do schroniska, gdyż niedaleko "siódemki" potrącono pieska, którego jakiś imbecyl zostawił na pastwę losu. Pies z przetrąconym kręgosłupem nie miał szans. Nie znam jego dalszych losów, niemniej chciałabym w tym miejscu podziękować Pani ze schroniska, która odebrała wtedy mój telefon i Kierowcy, który zgodził się przyjechać po psinę. Jesteście kochani!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    aku(2006-04-04)
Reklama