Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 11-12-2016, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Śmierć na Zalewie

Jeden uratowany, jeden zaginiony, jachtu nie odnaleziono - to tragiczny bilans żeglarskiej brawury załogi jachtu "Dzika Mrówka".

Do wypadku doszło w sobotę wieczorem. Wcześniej, o godz. 17 w porcie we Fromborku odbyło się wręczenie pucharów zwycięzcom pierwszego biegu 44. Międzynarodowych Regat "Fromborska jesień", w których brało udział 35 jednostek. Dwuosobowa załoga cumującego na przystani ZHP "Bryza" w Elblągu, 6-metrowego regatowego jachtu "Dzika Mrówka" (model sportina 595) znalazła się w końcu stawki.
     W czasie regat pogoda była dobra (wiatr wiał z siłą około 5 stopni w skali Beauforta), ale po południu zaczęła się pogarszać. Organizatorzy regat ostrzegali kapitanów wszystkich łódek przed sztormem oraz o zakazie wychodzenia z portu. Załoga "Dzikiej Mrówki" zignorowała zakaz i około godz. 18 postanowiła "zmienić towarzystwo na bardziej im odpowiadające" (jak relacjonują żeglarze) i wypłynęła do Krynicy Morskiej.
     Mężczyźni nie zameldowali o wyjedzie bosmanowi portu we Fromborku. W połowie drogi do Krynicy (mniej więcej na ósmym kilometrze trasy), najprawdopodobniej pod wpływem silnego wiatru (wiało około 8-9 w skali Beauforta) - jacht wywrócił się.
     Informację o wypadku służbom dyżurnym Polskiego Ratownictwa Okrętowego w Gdyni przekazał kapitanat portu w Elblągu o godz. 19.30. Poszukiwania rozpoczęły się 7 minut później. Żeglarzy szukały jednostki z Brzegowej Stacji Ratowniczej w Sztutowie, oddziału Polskiego Ratownictwa Okrętowego w Tolkmicku, Straży Granicznej oraz śmigłowiec Marynarki Wojennej.
     32-letni Waldemar J. został znaleziony w pobliżu placówki Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Krynicy Morskiej w niedzielę, około piątej nad ranem. Uratowała go kamizelka asekuracyjna i wysoka temperatura wody, która tej nocy miała aż 15 stopni ciepła. Mężczyzna był przytomny i po odpoczynku udał się do domu.
     Akcja poszukiwawcza zakończyła się w niedzielę o godz. 11.35. Wiatr wciąż wiał z siłą 8-9 w skali Beauforta. Jachtu nie udało się odnaleźć - prawdopodobnie zatonął. Nie odnaleziono również drugiego członka załogi "Dzikiej Mrówki" - Seweryna C., który prawdopodobnie nie miał na sobie kamizelki.
     - Z naszych pierwszych ustaleń wynika, że załoga jachtu zignorowała wszelkie ostrzeżenia o silnym, sztormowym wietrze i pogarszającej się pogodzie i samowolnie opuściła port - mówi dyrektor elbląskiej delegatury Urzędu Morskiego, Wojciech Żurawski. - Nie jest także wykluczone, że żeglarze byli nietrzeźwi. Wraz z nimi z Fromborka próbowało wypłynąć kilka jachtów, ale kiedy na wodzie zaczęła robić się kipiel - wrócili.
     Jacht nie miał także prawdopodobnie pozwolenia na pływanie po Zalewie nocą.
     Z powodu pogody, organizatorzy fromborskich regat odwołali niedzielny bieg.
     Komentarze żeglarzy - uczestników "Fromborskiej Jesieni" na temat wypadku są podobne: "głupota", "brawura" i "idiotyzm".
     To pierwszy "żeglarski" wypadek na Zalewie Wiślanym od wielu lat.
     
     Zobacz także "44. Jesień na Zalewie

AJ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Dobrze byłoby aby w takim "szacownym" (sic :)) portelu pisało się choćby fakty zblizone do prawdy !!! To do Ciebie "idioto" o podpisie AJ - najpierw sprawdź jak gość miał na imię (Sewer a Seweryn to chyba pewna różnica) a potem wypisuj swoje wypociny odbiegające nieco od prawdy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Darson(2001-09-10)
  • Jestem żeglarzem amatorem i zawodowym marynarzem jednocześnie. Widziałem już niejedno na wodzie i powiem ci, ten żywioł nie toleruje ćwoków, nieważne jak mieli na imię. Poprostu eliminuje wszystkie błędy człowieka. A załoga tego jachtu popełniła ich zbyt dużo. Niemniej każdą taką śmierć odbieram osobiście, tak jakby to był ktoś z mojej rodziny. Dpóki nie odnaleziono ciała powinniśmy mieć nadzieję...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Grzegorz(2001-09-10)
  • Darson: moze troche wiecej kultury, tym bardziej, ze prezentujesz sie w miejscu publicznym (u siebie w domu mozesz robic jak ci rodzina pozwala)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2001-09-11)
  • Do tego, który się nie podpisał: jednym z przejawów kultury jest podpisanie się pod komentarzem! Ja na miejscu Darsona napisałbym jeszcze ostrzej - bo do niektórych najwyraźniej nie docierają kulturalne słowa - szczególnie do dziennikarzy, którzy - generalnie - piszą "na sztukę" a ja gdybym spotkał się z tym dziennikarzem to wywaliłbym jego komputer, biurko i jego samego za okno...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Marcin(2001-09-11)
  • Do dziennikarza ktory napisał ten artykuł skąt wziołeś tą informacje że Waldemar J.miał kamizelkie rozmawiałem z Waldemarem Jankowskim żaden znich nie miał kamizelki jak jacht się wywrucił trzymali się razem jachtu W Jankowskiego odrzuciła fala od jachtu niemógł podpłynąć spowrotem do jachtu poprosił Seweryna żeby znim płynoł do brzegu Seweryn oświadczył że jest zbyt daleko i za durza fala że nieda rady plynąc więc Jankowski z falą popłynoł sam do brzegu.Więc jak czegoś niewierz dobrze to niepisz bzdur.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Waleczny Herbert(2001-09-14)
  • GDZIE WIĘC JEST SEWER??????????????????????????
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    I.S.(2001-09-16)
Reklama