Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 11-12-2016, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Sprawa "Dzikiej Mrówki" - cd.

Przesłuchiwano świadków w sprawie zatonięcia jachtu "Dzika Mrówka".

W elbląskiej delegaturze Urzędu Morskiego wyjaśnienia składał 32-letni Waldemar J., załogant "Dzikiej Mrówki", który uratował się dzięki kamizelce asekuracyjnej (nie: ratunkowej - przyp. Red.), i kapitanowie dwóch jachtów, które wspólnie z zaginioną łodzią w sobotę 8 września chciały przepłynąć Zalew z Fromborka do Krynicy.
     Jak mówi dyrektor elbląskiego Urzędu Morskiego, Wojciech Żurawski, zeznania potwierdziły, że bezpośrednią przyczyną tragedii była wywrotka jachtu pod wpływem silnego wiatru. Z zeznań żeglarza wynika jednak, że na "Dzikiej Mrówce" nie było wymaganego na wodach zalewu sprzętu ratunkowego, w tym kamizelek ratunkowych, które pozwalają długo utrzymać się na wodzie i które mogły uratować życie kapitanowi zatopionego jachtu.
     Nie potwierdziły się także przypuszczenia, że jachty, które towarzyszyły "Dzikiej Mrówce", odpłynęły z miejsca wypadku bez udzielenia pomocy kolegom.
     - Z zeznań kapitanów wynika, że próbowali pomóc, ale z powodu dużego wiatru manewry wokół leżącego w wodzie jachtu nic nie dały i musieli popłynąć do brzegu, aby ratować własne życie - mówi Wojciech Żurawski.
     Orzeczenie w sprawie przyczyn tragedii wyda Izba Morska w Gdyni. Postępowanie prowadzą także prokuratury rejonowe w Braniewie i Elblągu - doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożyła żona 40-letniego kapitana - Seweryna C., którego ciała - podobnie jak szczątków jachtu - wciąż nie odnaleziono.

AJ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Oj,Panie Kapitanie w tym wszystkim brak jest logiki !
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Marek(2001-09-20)
  • Kiedy nareszcie dowiecie się prawdy choćby tej jak miał na imię kapitan
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jasiu(2001-09-21)
  • kto to jest A.J. i dlaczego wypisuje bzdury
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    olsza(2001-09-21)
  • Kapitan miała na imie seweryn, wczoraj odnaleziono jacht i jego ciało
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    I.S.(2001-09-21)
  • Ty uparty ośle nadal piszerz że Waldemar J.był w kamizelce co jest nieprawdą wyjaśniałem ci to w poprzednich artykułach.Mogę ci to udowodnić kontaktując cię z Waldemarem J.jeżeli jeszcze raz napiszesz że Waldemar J. miał kamizelkie to wytoczę ci sprawę sondową za złośliwe i uporczywe wprowadzanie opini publicznej w błąd a podrugie ciało Seweryna C. się odnalazło jak czegoś dobrze niewierz to niepisz baranie. Uwarzam że złośliwie piszerz nieprawdę bo wstyd ci się przyznać do błędów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Waleczny Herbert(2001-09-22)
  • "portEl" jest dziennikiem informacyjnym, opierającym się na wiarygodnych i upoważnionych do ich udzielania źródach. Kwestię, czy Waldemar J. miał na sobie kamizelkę asekuracyjną, czy też nie, sam zainteresowany wyjaśnił podczas zeznań złożonych podczas przesłuchania przed Urzędem Morskim w Elblągu, co również potwierdzili świadkowie zdarzeń. Nie dziwią nas jednak spekulacje nt. zdarzenia i związane z tragedią emocje. Jeśli tylko fakt odnalezienia jachtu i ofiary wypadku na Zalewie zostaną potwierdzone przez upoważnione do tego instytucje (a jest ich trzy: Prokuratura Rejonowa w Elblągu, w Braniewie i Urząd Morski w Elblągu) - z pewnością nie omieszkamy o tym wydarzeniu poinformować Czytelników Elbląskiej Gazety Internetowej. Informacji plotkarskich nt. wydarzenia należy szukać w innych, specjalizujących się w tym tytułach prasowych. Z poważaniem
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Redakcja(2001-09-22)
  • Tej nocy widziano kilka dziwnych świateł na niebie bardzo szybko przemieszczających się w kierunku Stegny. Może to wyjaśnia nieodnalezienia lodzi..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Lobbi(2001-09-24)
  • Waleczny Herbercie a jakiej użyjesz "sondy". Ucz się lepiej języka polskiego albo ogladaj częściej Miodka.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Ten który czyta uważnie(2001-09-25)
  • PISZECIE BZDURY ! ! ! Nie Seweryn, a Sewer.C. Zresztą i tak mu to nic nie pomoże...... A ja wiem napewno, że na jachcie BYŁY KAMIZELKI RATUNKOWE jak również i koło (podkowa) ratunkowe. Może "Rudy" (Waldemar J.) ich po prostu nie zauważył ? ......bo gdyby wiedział gdzie one leżą, im obojgu udałoby się uratować. Jachtu jeszcze nie odnaleziono, a w nim leżą pasy ratunkowe. Poczekajcie z pochopnymi opiniami na ten temat. Może i śledczy niech też zaczekają na odnalezienie jachtu. Czy nie byłoby wskazane nakazanie poszukiwania tego jachtu ? ? ? Tam są odpowiedzi.......
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Mirek(2001-09-25)
  • .....panowie "zeglarze" z "Czeczeny" i "Sekwoi", a może zamiast "walczyć o życie" trzeba było rzucić kotwicę i poczekać na służby ratownicze, żeby wskazać im miejsce wywrotki ? ? ? .......zostawiam to waszemu sumieniu, bo to był przecież wasz kolega, nieprawdaż ? ? ? (tak wcześniej o nim mówiliście), a dziś......?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Mirek(2001-09-25)
  • Jest mi niezmiernie przykro gdy dzisiaj dowiedzialem sie o smierci mojego przyjaciela.To On wprowadzil mnie w arkana zeglarstwa.Glebokie wyrazy wspolczucia dla Jego rodziny.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Jarek(2001-09-25)
  • popieram ,,MIRKA,, SEWER był dobrym żeglarzem i o podstawach pamiętał. Szkoda że jego kolegom z dwóch zaprzyjaźnionych jachtów ,,wiekszych,, ,niestarczyło odwagi na udzielenie tonącemu koledze pomocy życając koła ,linki ,czy własne kamizelki ,szkoda........? Szkoda że brakło im tego co mieli strażacy w Nowym Jorku ,,odwagę,, Teraz w mieście wszyscy żeglaże o tym mówią i nietylko ...... Szczere wyrazy współczucia i żalu dla żony SEWERA z powodu tragedii i .....takich kumpli
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    znajomy(2001-09-25)
Reklama