Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 20-08-2017, imieniny Bernarda, Sobiesława
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Jeszcze trochę lata. Jeszcze trochę lata.

To był cud

Tadeusz Nowaczyk, elblążanin, który został ranny w katastrofie w Katowicach, powoli wraca do zdrowia. Wczoraj w szpitalu im. Rydygiera w Katowicach odwiedziła go żona z dziećmi. Pojechali samochodem służbowym, którego użyczył im prezydent Elbląga. Wrócili minionej nocy. Córka Natalia mówi, że ojciec bardzo się cieszył z ich wizyty.

- Już jest wszystko dobrze, tata pomału wraca do zdrowia, z dnia na dzień coraz lepiej się czuje. Myślę, że wiele dała mu też nasza tam obecność, jak wyjeżdżaliśmy, to był uśmiechnięty i zadowolony.
     Tadeusz Nowaczyk w katastrofie hali Międzynarodowych Targów Katowickich został przygnieciony ogromnym fragmentem blachy falistej. Ma złamane dwa żebra i ogólne potłuczenia. Był jednym z czterech elblążan, którzy pojechali na wystawę gołębi do Katowic. Pozostałym elblążanom na szczęście nic się nie stało.
     - Tata opowiadał, że stał pod głównym sklepieniem i widział, jak to się wszystko zawaliło. Nie stracił jednak ani na chwilę przytomności, cały czas czekał na pomoc. Próbowała mu pomóc jakaś kobieta, ale blacha była tak ciężka, że nie dała rady. No i tata leżał, czekając na pomoc. Słyszał, że chodzili ludzie, że pomagali i wtedy zaczął pukać i wołać o pomoc. Mówi, że miał wielkie szczęście, że to cud, że udało mu się przeżyć - mówi Natalia.
     Najprawdopodobniej do domu wróci w przyszłym tygodniu. - Wiem, że był u taty w szpitalu prezydent Katowic i zaproponował transport do Elbląga, bo oni rozwożą chorych. Ale jak to będzie ostatecznie, to zostanie dopiero ustalone.
     Specjalistyczny samochód oferuje panu Tadeuszowi także prezydent Elbląga.
     

R
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama