Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 22-11-2017, imieniny Cecylii, Marka
 

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Ewenement natury Ewenement natury

To były najsłodsze mistrzostwa w tym roku!

 
Elbląg, To były najsłodsze mistrzostwa w tym roku! Pan Piotr podczas liczenia pączków

Trzy...dwa....jeden....start! Misja - stać się licencjonowanym specjalistą pączkowym. Cel? Zjeść jak najwięcej pączków! Jednemu z zawodników ten manewr się udał. Mistrzem drugiej edycji tej słodkiej zabawy, która rozgrywała się w Specjal Pubie, został Piotr Steckiewicz. Zobacz więcej zdjęć.

Pączki, które przygotowała firma Celebra, wyglądały niesamowicie. Lukrowane, z płatkami migdałów i skórką pomarańczową, z marmoladą i budyniem. Każdy zawodnik miał przed sobą 12 pączków. Tegoroczny rekordzista pochłonął pochłonął pięć i pół pączka w regulaminowym czasie pięciu minut. Do tytułu mistrza miał aż dziewięciu konkurentów.
     - Pierwszy raz brałem udział w takich zawodów, jestem fanem słodyczy. A zgłosiła mnie koleżanka - opowiada Piotr Steckiewicz, który na co dzień jest żołnierzem. - Obserwowałem swoich przeciwników i dostosowałem się do ich tempa. Jeżeli widziałem, że jedzą bardzo szybko jadłem od nich dwukrotnie wolniej. Oni się zapychali, a ja jadłem dalej. To właśnie była moja metoda.
     Piotr Steckiewicz nie martwi się ewentualnymi kaloriami, bo jak sam mówi wszystko spali podczas ćwiczeń.
     To już druga edycja "pączkowych zawodów", tym razem jednak chętnych do ścigania się było więcej. Nikt jednak nie wyszedł z pustymi rękoma, nagrodzeni otrzymali ogromny karton pączków, reszta to, co zostało im z przepisowych dwunastu.
     

-----Artykuł sponsorowany------

,
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl