Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 05-12-2016, imieniny Sabiny, Krystyny
 
Rek

UWAGA!

Tomek wrócił z olimpiady

Pod koniec ubiegłego tygodnia wrócił do Elbląga Tomasz Woźny, który jako jedyny sportowiec z naszego miasta, uczestniczył w paraolimpiadzie w Sydney. Nasz zawodnik wraz z narodowym zespołem siatkarzy niepełnosprawnych zajął piąte miejsce w turnieju.
     - Jesteśmy trochę podłamani - stwierdził po powrocie Tomasz Woźny. - Do Sydney jechaliśmy po medale, nie ważne jakiego koloru. Okazało się jednak, że pozostałe ekipy były od nas znacznie lepiej przygotowane, my zagraliśmy słabo i stąd tylko piąte miejsce.
     Zespół Polskich siatkarzy występował w silniejszej grupie wraz z ekipami Niemiec, Australii i Kanadą.
     Pierwsze spotkanie grupowe nasi reprezentanci przegrali wysoko bo aż 0:3 z Niemcami. Kolejne spotkanie także zakończyło się zwycięstwem naszych przeciwników. Tym razem Polacy ulegli 1:3 reprezentacji Kanady.
     - W meczu z Kanadą naprawdę zagraliśmy dobrze - wspomina Tomasz Woźny. - Niestety, nie udało się pokonać przeciwników. Kanadyjczycy grali jak natchnieni. Mieli nas rozpracowanych już przed meczem. Dwójka kanadyjskich trenerów wiedziała o nas wszystko. Było to chyba najlepsze spotkanie zespołu Kanady w całym turnieju.
     Kolejny trzeci mecz reprezentacja Polski rozegrała z zespołem gospodarzy. Tym razem górą okazali się nasi siatkarze pokonując przeciwników 3:1. Jednak to zwycięstwo było od początku zakładane. Wszyscy wiedzieli, że ekipa gospodarzy swoją grą odstaje i to znacznie od pozostałych drużyn.
     W następnym meczu, już półfinałowym, Polska przegrała ze Słowacją 2:3 i praktycznie pogrzebała szanse na walkę o medal. W kolejnym spotkaniu nasza reprezentacja pokonała Kambodżę 3:1 i w meczu o piąte miejsce wygrała 3:0 z Izraelem.
     - Mimo porażki, bo tak można nazwać zajęcie piątego miejsca przez nasz zespół, nadal jestem po wielkim wrażeniem organizacyjnym tej imprezy - dodaje Tomasz Woźny. - Jednym słowem była zorganizowana perfekcyjnie. Mimo, że jest to moja druga paraolimpiada (pierwsza, w której uczestniczył Tomasz Woźny odbyła się cztery lata temu w Atlancie, red.) bardzo długo jej nie zapomnę. Obiekty sportowe zbudowane zostały na miarę XXI wieku i chyba w najbliższej przyszłości nikt podobnych nie zbuduje. Ponadto naszym zmaganiom przyglądały się tysiące widzów. Pierwszy raz zdarzyło mi się grać przy pełnych trybunach, na których siedziało 4-5 tys. ludzi. Zresztą cała paraolimpiada cieszyła się sporym zainteresowaniem. Na ceremonie otwarcia i zamknięcia igrzysk zostały wykupione wszystkie bilety.
     Pierwsze miejsce i złoty olimpijski medal wywalczyła ekipa Niemiec, która w finale pokonała Kanadę 3:0. Na trzeciej pozycji uplasowali się Słowacy, a na czwartej Amerykanie.
     Z całą pewnością po słabym występie w Sydney polską reprezentację siatkarzy czeka reorganizacja.
     - Na razie nie wiadomo jak szybko zespół pozbiera się po porażce - uważa Tomasz Woźny. - Od trzech lat nie przegraliśmy żadnego ważnego turnieju, a tu nagle taka wpadka. Mam nadzieję, że szybko się otrząśniemy, a ja po raz kolejny wystąpię na paraolimpiadzie.
     Krzysztof Fedak

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama