Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 24-11-2017, imieniny Jana, Flory
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Jesienne spacery. Jesienne spacery.

Trzeba znaleźć złoty środek

 
Elbląg, Trzeba znaleźć złoty środek Uczniowie III LO opowiadali o historii miasta (fot. AD)
Rek

- Historia przez duże H jest łatwiejsza, ale ona realizuje się przez małe historie ludzi, którzy żyli w tym mieście. A oni nie zostawili po sobie zbyt wielu świadectw, wielu już nie żyje. Wciąż jest wiele szczegółów do odkrycia – tak o postrzeganiu historii Elbląga mówił ks. Andrzej Kilanowski, jeden z gości spotkania zorganizowanego przez III Liceum Ogólnokształcące. Zobacz więcej zdjęć.

"Elbląg ponad granicami" to projekt, który uczniom klas humanistycznych elbląskiego liceum miał przybliżyć to, co mają na wyciągnięcie ręki.
     Pierwszą część przygotowała młodzież z koła historyczno- społecznego, która opowiedała o historii miasta, od czasów średniowiecza aż do XX wieku. W związku z tym, że na spotkaniu nie mogła pojawić się dr Grażyna Nawrolska, badaczka dziejów miasta, uczniowie o archeologii opowiedzieli sami.
     - Nikt nie spodziewał się, że Elbląg jest tak ciekawy i aż tyle można odkryć, choć to małe miasto - mówiła Paulina Małolepsza, uczennica trzeciej klasy humanistycznej, która była jedną z osób przygotowujących prezentację.
     - Moim zdaniem uczniowie zrobili to profesjonalnie. Nad projektem pracujemy od września, a dzisiejsze spotkanie było uwieńczeniem ich ciężkiej pracy – mówiła Teresa Rakowska, nauczycielka historii z III Liceum Ogólnokształcącego, która od 20 lat uczy w liceum, w tym trzy w tym elbląskim.
     
     Mozaika ludzkich historii
     Elbląg to także miasto o skomplikowanej przeszłości, nic nie było tu oczywiste, co najlepiej widać na przykładzie historii ludzi, którzy tutaj żyli. Tak jak Monika Giersz, osoba, która w momencie, gdy zaczęła się wojna miała 20 lat. To właśnie o niej opowiadał ks. Andrzej Kilanowski. Jak mówił do czasu przybycia radzieckich żołnierzy Elbląg był spokojnym miejscem. Monika Giersz przybyła tutaj i znalazła pracę w hotelu należących do państwa Pastewskich. Opiekowała się ich dziećmi, chodziła z nimi do teatru, na wycieczki, do kina. Dopiero wraz z nadejściem frontu wszystko się zmieniło, zaczęły się gwałty i rabunki. Jednych dokonywali szabrownicy, którzy przybyli tu z centralnej Polski, innych żołnierze sowieccy, którzy wywozili stąd co tylko się dało. To wszystko widziała Monika Giersz, która w tym okresie zaczęła pracę na dworcu kolejowym. Kiedyś szła ulicą i spotkała katolickiego księdza (przed wojną Elbląg w 80 proc. był ewangelicki). Był nim Paulus Hermann, Niemiec, który został w mieście i opiekował się swoimi parafianami. Jak się okazało w tym czasie również wielu Polaków szukało "strawy duchowej", dlatego ks. Hermann potrzebował pomocy tłumacza. Była nim właśnie Monika Giersz.
     - Historia przez duże H jest łatwiejsza, ale ona realizuje się przez małe historie ludzi, którzy żyli w tym mieście. A oni nie zostawili po sobie zbyt wielu świadectw, wielu już nie żyje. Wciąż jest wiele szczegółów do odkrycia – mówił na koniec ks. Kilanowski.
     Na koniec o swoim doświadczeniu w pisaniu opowiedział Tomasz Stężała, nauczyciel biologii i języka angielskiego w III LO, a także pasjonat i miłośnik historii miasta, który od 2009 r. pisze zbudowane na tej bazie książki.
     
     Takie spotkania to norma w dzisiejszych czasach
     - Przede wszystkim te zajęcia są właściwie lekcjami, tylko, że nie odbywają się w szkole, a właśnie tutaj – mówił Jan Zaborowski, dyrektor III Liceum Ogólnokształcącego. - Są tutaj uczniowie klas humanistycznych, którzy zdają historię na maturze. W związku z tym mamy świadomość, że nie są to przeciętni odbiorcy, a ci, którzy są zainteresowani. Takie spotkania są w dzisiejszych czasach normą, często jeździmy do Torunia, czy do Gdańska, ale o wiele fajniej zrealizować coś samemu.
     Jak mówił dyrektor, jakiś czas temu historia na maturze była takim "michałkiem". Teraz jest trochę lepiej.
     - Dziś przechodzimy do takiego etapu, gdzie jest dużo maturzystów, którzy wbierają historię, od dwudziestu do trzydziestu osób, to duża liczba. Nie jest to jednak przedmiot łatwy, wydaje mi się, że jeden z najtrudniejszych – wyjaśnia Teresa Rakowska. - Trzeba znaleźć złoty środek między faktografią a ciekawym opowiadaniem. Kiedy wybieramy tylko faktografię można uczniów zanudzić, a jeżeli wybierzemy tylko ciekawe opowiadanie tworzymy wiedzę, która jest lekka, łatwa i przyjemna, ale nic nie wnosi i na pewno nie pozwoli zdać matury.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama