Niedziela (handlowa) 26-05-2019, imieniny Filipa, Pauliny. Dzień Matki
 

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Tutaj cofniesz się w czasie

 
Elbląg, Tutaj cofniesz się w czasie
Przedmioty z duszą potrafią zachwycić (fot. Anna Dembińska)

Są dowodem na ludzką kreatywność, dodają wnętrzom charakteru i klimatu, nierzadko zachwycają kunsztem wykonania. Starocie to prawdziwe perełki, za którymi kryje się historia i swego rodzaju tajemnica. O tym kto kupuje radzieckie wagi, dlaczego warto ratować historię polskiego wzornictwa przemysłowego i czy moda na przedmioty z duszą dalej trwa opowiada Janusz Kolasiński, właściciel sklepu ze starociami.

Nie bez przyczyny mawia się, że stare przedmioty mają duszę. Jest nią wysiłek włożony w ich zaprojektowanie, bardzo często solidne wykonanie i historia, którą dosłownie można wziąć do ręki. Czasami w posiadaniu staroci chodzi o to, żeby przywołać dobre wspomnienia, mieć coś, czym posługiwali się rodzice czy dziadkowie. Bywa też i tak, że są one dobrą odpowiedzią na zalew tandety, czymś, co wyróżnia dane wnętrze i dodaje mu charakteru.
     Rozmawiamy z Januszem Kolasińskim, właścicielem sklepu ze starociami "Skarbnica Awantaż". Ostatnio mieścił się na ul. Mickiewicza, teraz można go znaleźć na rogu ul. Stary Rynek i Garbary.
     
     - Czy moda na starocie nadal trwa? A jeśli tak to w którę stronę, według pana, ona zmierza?
     - Janusz Kolasiński: Oczywiście moda na starocie nie przemija, raczej przechodzi nieustanną ewolucję. Trendy modowe nie biorą się znikąd, coraz szybszy rozwój gospodarczy uruchamia potrzebę ciągłych zmian, w otoczeniu, ubiorze, stylu życia. Powstają strony internetowe, które kreują zainteresowania i potrzeby społeczeństwa. Łączenie różnych stylów, ich mieszanie w urządzaniu mieszkań jest tym samym, co się dzieje w modzie ubioru, całkowita ,,wolna amerykanka".
     
     - Ma pan u siebie bardzo wiele różnorodnych przedmiotów, od kunsztownych łyżeczek, przez monety, porcelanę, szkło, płyty winylowe, aparaty fotograficzne, a nawet... suszarkę do włosów czy maszynę do pisania brailem. Z jakich okresów pochodzą te wszystkie przedmioty? Gdzie zostały wyprodukowane? Czy zna pan ich historię?
     - Oczywiście staram się poznać historię przedmiotów, które do mnie trafiają. Czasami prowadzę wręcz śledztwa, żeby dowiedzieć się jak najwięcej o danym przedmiocie. Bywają też wpadki, pomyłki, nie wstydzę się do tego przyznać. Mogę powiedzieć, że mam na przykład szkło z takich znanych hut jak Hortensja, Ząbkowice, a także z tej przedwojennej – Niemen – która w dwudziestoleciu międzywojennym była największym polskim producentem i eksporterem szkła prasowanego. Przy okazji chciałbym dodać, że poszukuję również przedmiotów, których ktoś już nie potrzebuje i chce je wyrzucić na śmietnik,zwłaszcza z terenu Elbląga i przedwojennych Prus. Przyjmuję również artefakty z powojennej historii Polski, z ciekawą przeszłością. Skarbnica Awantaż pomaga uratować część historii polskiego wzornictwa przemysłowego, spuściznę polskich projektantów, o których poprzedni system nie myślał jako o jednostce. Oni nie mogli liczyć na należne im zasługi. Często trudno jest wytypować projektanta danego wzoru np. szklanego wazonu. Traktowano wszystko jako wspólne i jeden wzór mógł być produkowany w różnych hutach szkła. To byli prawdziwi pionierzy, zaczynali często od zera w zrujnowanych fabrykach, bez surowców maszyn czy potrzebnych fachowców. Dlatego powinniśmy o nich pamiętać i starać się ratować tę spuściznę. Zobacz przedmioty ze Skarbnicy Awantaż. 

  fot. Anna Dembińska
fot. Anna Dembińska


     - Wyjątkową grupę wśród przedmiotów, które tutaj widzimy stanowią przedmioty industrialne - na przykład stare lampy medyczne, metalowe szafki czy radzieckie wagi. Gdzie najczęściej wykorzystują je klienci? W jakich miejscach się sprawdzają?
     - Przedmioty industrialne często stanowią ozdobę lub są przedmiotami użytkowymi. Na przykład teraz mam do sprzedania lampy medyczne, których z powodzeniem można używać – zapraszam na mój profil w serwisie aukcyjnym, tam na bieżąco pokazuję to, co mam w swoich zbiorach. A gdzie się sprawdzają takie przedmioty? Klienci umieszczają je na przykład w gabinetach lekarskich, w salonach fryzjerskich, w kancelariach adwokackich, takie "gablotki pamięci" urządzają też rolnicy. Ponadto przedmioty te świetnie nadają się do wystroju loftów, gdzie króluje właśnie styl industrialny.
     
     - Prawdopodobnie każdy z nas darzy sentymentem coś innego. Dla jednego to będzie zegarek, identyczny jak ten, który nosił dziadek, dla drugiego filiżanka, taka sama jak ta, której używała ukochana ciocia. A co dla pana jest takim wyjątkowym przedmiotem? Czy ma pan ulubioną, historyczną markę?
     - To bardzo trudne pytanie, jeszcze rok temu pewnie przytoczyłbym jakąś markę, jednak im więcej poznaję różnorodnych przedmiotów, tym jest mi trudniej. Wymienię jedynie style, w których jestem zakochany: to art déco okresu międzywojennego oraz bauhaus. Dodam jeszcze, że na przykład styl ludwikowski, shabby chic glamour lub prowansalski przemijają, ale z powodzeniem funkcjonują w różnych kombinacjach, w zależności od upodobań.
     
     - Można u pana kupić wiele pięknych przedmiotów. A czy w Skarbnicy Awantaż da się również coś sprzedać? Albo zamienić się?
     - Oczywiście, jak najbardziej, zapraszam do kontaktu. Można przyjść – sklep znajduje się obecnie na ul. Stary Rynek 11- można też zadzwonić pod nr 537 116 662 albo skontaktować się ze mną za pośrednictwem Facebooka. Dodam również, że w Skarbnicy Awantaż spotykają się kolekcjonerzy, zbieracze artefaktów historycznych, więc jest to okazja do tego, żeby porozmawiać, wymienić się wiedzą.
     
     

--------------Art. promocyjny--------------
,
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl