Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Uwaga, depresja!

Elbląg, Uwaga, depresja!

Region elbląski zyskał nową atrakcję turystyczną - najniżej położone miejsce w kraju.

O tym, że w Raczkach Elbląskich na Żuławach znajduje się miejsce położone 180 centymetrów poniżej poziomu morza pamiętają najczęściej nauczyciele geografii i ich uczniowie. Od dziś będą tam także mogli trafić turyści.
     Największa polska depresja to fragment żuławskiego pola, które należy do rolników - Iwony i Mieczysława Górtatowskich. Dzięki dwuletnim zabiegom miłośników okolic Elbląga z klubu PTTK Delta, na uczęszczanej przez turystów drodze z Elbląga do Malborka pojawiły się specjalne kierunkowskazy, a na samym wyznaczonym przez elbląskiego geodetę, Wojciecha Pawlaka miejscu, gdzie depresja sięga maksimum - czerwony totem. Totem pokazuje, na jakiej wysokości znajduje się poziom morza i na jakiej jesteśmy w Raczkach.
     W tym roku pole, które dotąd przez większą część roku było podmokłą łąką, zostało zmeliorowane, wkrótce - dzięki pomocy gminy Elbląg najniższe miejsce w kraju zostanie w pełni uporządkowane.
     Warto tam zajrzeć, choćby tylko po to, by później móc się wydostać z depresji...
     Pierwszymi, którzy odwiedzili w niedzielę Raczki Elbląskie była grupa kilkudziesięciu turystów, którzy biorą udział w 34 Ogólnopolskim Rajdzie Pieszym. Na pamiątkę wizyty otrzymali odcisk okolicznościowego stempla z widokiem wylatującego z trzcin żurawia, takiego, jakie żyją kilkaset metrów od pola państwa Górtatowskich - w rezerwacie jeziora Drużno. Od dziś odcisk tego stempla będzie otrzymywał każdy turysta, który zobaczy, jak wygląda największa polska depresja. Wkrótce mają być także specjalne certyfikaty potwierdzające obecność w Raczkach i widokówki.
     
     ***
     
     Dwa lata temu pretensje do posiadania największej depresji zgłosił wójt Gronowa Elbląskiego. Na wojskowej mapie z początku lat 80-tych nie Raczki, ale teren przy pompie we wsi Wikrowo oznaczono jako położony najniżej - aż 2,60 m poniżej poziomu morza. Okazało się jednak, że było to jedno z wyrobisk, z których w okresie międzywojennym Niemcy wybierali torf. Rozgorzał spór o to, która depresja - "naturalna" czy "sztuczna" jest rekordowa. Naukowcy mieli na ten temat odmienne zdania, podobnie jak w sprawie dokładności samych pomiarów (okazuje się, że czytając dane z jakiejkolwiek mapy, trzeba wiedzieć, ile w dniu pomiarów wynosił poziom morza, a ten - niezależnie od wywołanych pogodą wahań poziomu wody morskiej, każdego roku podnosi się o 1, 2 milimetry – przyp. aut.), podkreślali jednak, że najważniejsze to umieć wykorzystać "spór" do promocji gminy. Tablice - kierunkowskazy - są dobrym początkiem.

Joanna Torsch
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Gratuluję członkom Delty i ich Prezesowi, Panu Henrykowi Myślińskiemu. To ich upór doprowadził do oznaczenia najniższego miejsca w Polsce. Żadne władze w rejonie nie są zainteresowane promocją naszej pięknej ziemi elbląskiej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    B.L.(2002-07-08)
  • Skoro trzeba było dówch lat, żeby ustawić kilka tablic, to cikawe ile zajmnie odbudowa Truso.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2002-07-08)
  • B.L. - drogi Panie, Henryk Myśliński o oznakowaniu najniższego miejsca dowiedział się z "drugiej ręki" i nie jemu powinien Pan dziękować. Ktoś inny się starał i ktoś inny wykonał. Ponadto starania o oznaczenie nie trwały dwa lata tylko trzy miesiące. Dwa lata wstecz był co prawda pomysł oznaczenia ale ze względu na koszty i brak zgody właścicieli terenu sprawa upadła. Dopiero wiosną br właścicieli zgodzili sie na ustawienie masztu i sprawa została załatwiona.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    1,8 ppm(2002-07-08)
  • Do 1,8 ppm (2002-07-08) Nie zgadzam się. Przy mnie właśnie, ok. 2 lat temu, członkowie Delty omawiali wyprawę do Raczek i Jej cel. Mnie na tej wyprawie nie było, ale na własne uszy słyszałem szczegóły. Znowu ktoś się pod coś chce podczepić.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    B.L.(2002-07-08)
  • "region uzyskał nowa atrakcje..."a co wczesniej nie było depresji????
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    geodeta(2002-07-08)
  • Geodeto, byla depresja lecz polityczna. Namierzyl ja geodeta Walesa z Gdanska.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Tez geodeta(2002-07-08)
  • tak... i dzisiaj prze ten kierunkowskaz wywalilam sie na rowerze..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    lu(2002-07-08)
  • No tak tylko sie cieszyc ;)) przyjda turysci i zaczna deptac i niebawem bedzie 3 m ppm
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Piotr(2002-07-08)
  • Brawo, to jest promocja regionu. W okolicach, gdzie brak naturalnych atrakcji, to się je wymyśla. Turyści na pewno znają więcej miejsc wartych promocji, mogliby sporządzić "mapę atrakcji" może z tego wyniknęloby cos pozytywnego, może taka mapa zainspirowałaby kogoś - samorząd, biznesmenów, każdego z nas. Mogą się urodzić pomysły na ożywienie turystyki w naszym regionie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mas(2002-07-08)
  • Do panów: "BL" i "1,8": sukces ma wielu ojców..., prawda?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Grajdołek(2002-07-08)
  • Kochani to jakaś paranoja - nasz rejon i okolice tak piękne i bogate w różne atrakcje i nic? Sam brałem w tym udział (depresja), ale to akurat w tym wypadku nie ma znaczenia. Tak jak w przypadku Kolei Nadzalewowej i wielu innych atrakcji Naszej Krainy tych naturalnych i możliwych do wyeksponowania pośrednio i poprzez zainwestowanie -= brak jakiegokolwiek zainteresowania u władz wszystkich szczebli samorządowych. Ci ludzie tego nie łapią. Jest to niestety smutne, aczkolwiek prawdziwe. Bez zapaleńców i różnej maści oszołomów miejscowych nic z tego nie wyjdzie. Jak widać na załączonym obrazku. No cóż - czasem się coś uda. I to jest najistotniejsze - na pohybel bylejakości, kołtuństwu i tumaństwu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2002-07-08)
  • proponuje wykopac wiekszy dół i zrobić 5m p.p.m
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Andrzej(2002-07-09)
Reklama