Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

W drugiej rundzie będzie znacznie lepiej

W miniony weekend została rozegrana ostatnia kolejka I ligi piłki ręcznej kobiet serii A. Elbląska siódemka po zwycięstwie nad Kolporterem Kielce znajduje się na ósmym miejscu w tabeli. Z Anną Pałgan, czołową zawodniczką EB Startu Elbląg rozmawia Krzysztof Fedak.
     
     Zakończyła się pierwsza runda rozgrywek. Czy możesz pokusić się o krótkie podsumowanie?
     - Nie ukrywam, że liczyłyśmy na znacznie więcej aniżeli osiągnęłyśmy. Mogłyśmy zdobyć więcej punktów, a straciliśmy je z takimi zespołami jak Ruch, JKS Jarosław czy Styroplast Start Gdańsk. Na szczęście ostatni mecz udało nam się wygrać, dzięki czemu znajdujemy się na ósmym miejscu. Mam nadzieję, że w drugiej rundzie będzie już znacznie lepiej i zdołamy zakwalifikować się do pierwszej szóstki.
     Pierwszą rundę zakończyłyście na 8 miejscu z dorobkiem zaledwie 9 punktów. Co jest powodem tak słabej pozycji?
     - Z całą pewnością najważniejszym powodem jest odejście z zespołu, jeszcze przed sezonem, trzech podstawowych zawodniczek. Mowa tu oczywiście o Aleksandrze Pawelskiej, Iwonie Błaszkowskiej i Agnieszce Golińskiej. Są to reprezentantki kadry Polski, a to już mówi samo za siebie i świadczy o ich klasie. W zespole pozostały praktycznie same młode zawodniczki. Doszła Monika Pełka, co można uznać za spore wzmocnienie. Te zawodniczki, które w poprzednim sezonie siedziały na ławce i nie zdążyły się ograć, teraz występują w podstawowej siódemce. Popełniają sporo błędów, ale to wynika, tak jak już wcześniej wspomniałam z braku ogrania.
     Na swoim koncie macie 280 bramek zdobytych i aż 301 straconych. To bardzo słaby bilans.
     - Tak to prawda. Taki bilans świadczy tylko i wyłącznie o tym, że bardzo słabo gramy w obronie. Zdajemy sobie sprawę, że ten element trzeba jak najszybciej poprawić, bo w innym przypadku będzie bardzo ciężko uzyskać korzystny wynik.
     W ostatnim spotkaniu z Kolporterem Kielce do ostatniej chwili ważyły się losy meczu. Czy było to spowodowane brakiem kontuzjowanej Moniki Pełki, która należy do czołowych zawodniczek EB Startu?
     - Z całą pewnością jedną z przyczyn tak słabej postawy był brak w składzie Moniki. Druga przyczyna to chyba zbytnie rozluźnienie i brak koncentracji przed meczem. Chociaż przed każdym spotkaniem staramy się maksymalnie skoncentrować, to tym razem nam to nie wyszło. Ponadto końcówka spotkania była bardzo dramatyczna i nerwowa co udzieliło się nie tylko przeciwniczkom ale i nam.
     Czy Kolporter zaskoczył was czymś podczas sobotniego meczu?
     - Myślę, że nie. Na kilka dni przed każdym meczem oglądamy kasetę i analizujemy jak grają przeciwniczki. Później na treningach ćwiczymy różnego rodzaju ustawienia, zagrywki itp., by jak najlepiej przygotować się do meczu. Podobnie było i teraz, dlatego wiedziałyśmy na co stać ten zespół. Problem tkwi w tym, że Kolporter gra "niepoukładaną piłkę ręczną" i z takimi przeciwnikami zawsze jest najtrudniej.
     Zakończyła się pierwsza runda rozgrywek. I co dalej?
     - Tak Teraz czeka nas krótka przerwa w rozgrywaniu spotkań ligowych. Nie oznacza to jednak, że mamy wolne. Nadal prowadzone będą treningi, podczas których będziemy przygotowywać się do drugiej rundy. Pierwszy mecz rewanżowy rozegramy na początku grudnia z Sośnicą w Gliwicach. Będzie to bardzo trudne spotkanie. Gliwiczanki za wszelką cenę będą chciały się zrewanżować za porażkę w pierwszym meczu (przypomnijmy, że wówczas na własnym parkiecie wygrał EB Start 32:28 - przyp. red.).
     Czy podczas tej krótkiej przerwy przewidziane są jakieś wzmocnienia kadrowe?
     - Podejrzewam, że nie. Chociaż trener coś ostatnio wspominał o przejściu jednej zawodniczki z zespołu juniorek. Ale tego nie można chyba uznać za wzmocnienie.
     Aktualnie jesteście brązowymi medalistkami. Czy w tym sezonie obronicie to trzecie miejsce wywalczone w tamtym sezonie?
     - Z obroną medalu będzie bardzo ciężko w tym sezonie. Z takim składem jest to praktycznie niemożliwe. Oczywiście będziemy walczyć do końca, ale jeszcze raz podkreślam, że będzie bardzo ciężko.
     A czy chociaż znajdziecie się w pierwszej szóstce?
     - Myślę, że tak. Jestem wręcz tego pewna, ale nie zapeszajmy. Wiadomo jak to w sporcie bywa.
     Do Elbląga trefiłaś na początku sezonu 1999/2000. Jak Ci się gra w EB Starcie?
     - Początki były bardzo trudne. Dwa pierwsze mecze przesiedziałam na ławce rezerwowych, po czym odeszła mi chęć do gry. Później w dwóch kolejnych spotkaniach trener wpuścił mnie na kilka minut. Uważam, że pokazałam się w nich z dobrej strony. Niestety dla trenera było to chyba zbyt mało. Ponownie kilka spotkań przesiedziałam na ławce i po raz kolejny straciłam motywację do gry i treningów. Jednak w pewnym momencie stwierdziłam, że to co robię, robię dla siebie i to pomogło mi przejść najtrudniejszy okres. Dzisiaj patrzę na to wszystko z zupełnie z innej strony. Cieszę się, że mogłam grać z tak doświadczonymi zawodniczkami jak Ola Pawelska, czy Agnieszka Golińska. Wiele się od nich nauczyłam. Dlatego teraz spoglądam na to zupełnie inaczej.
     Jak zaczęła się twoja przygoda z piłką ręczną?
     - Będąc w czwartej klasie szkoły podstawowej dowiedziałam się, że prowadzone są nabory do klasy sportowej o profilu piłki ręcznej. Zgłosiłam się na testy, po których wyłoniono grupę bardziej utalentowanych dzieci. Tak się złożyło, że i ja się w niej znalazłam. I tak od czwartej do ósmej klasy trenowałem piłkę ręczną w szkole. Mieliśmy codziennie treningi oraz zajęcia w-f. Po ukończeniu podstawówki jako jedna z młodszych zawodniczek przeszłam do II - ligowej Victorii Toruń. Później awansowałyśmy do I ligi serii B i po kilku dobrych sezonach otrzymałam propozycję gry w EB Starcie. Zgodziłam się i w ten oto sposób znalazłam się w Elblągu.
     Dziękuję za rozmowę

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama